5 obserwujących
112 notek
62k odsłony
  224   0

Dla urody czy... dla zdrowia?

E. Zagrodzka
E. Zagrodzka

Ewa D. zawsze rywalizowała ze swoją koleżanką. Koleżanka była bardzo zdolna, odnosiła sukcesy na olimpiadach przedmiotowych, miała przyjaciół i wokół niej zawsze gromadziło się grono przedstawicieli płci brzydkiej. Jedyną jej wadą było, że w szkole była grubasem. Ewa D. się z niej śmiała, mówiła patrz ja jestem szczupła , a ty gruba i wytykała jej, że jest fujarą na Wuefie. Ale karma wraca, tak przynajmniej dzisiaj uważa Ewa. Kiedy miała dwadzieścia lat, nie zaliczyła egzaminów i wyrzucili ją ze studiów na romanistyce. Wtedy uciekła w chorobę i zachorowała na schizofrenię. Przestała o siebie dbać, leżała tylko cały dzień na kanapie i jadła. Roztyła się i zaczęła ważyć 120 kg. Dziś w wieku 56 lat jest sama, na rencie, walczy ze schizofrenią. Koleżance mówi z nieudawanym żalem, że role się odwróciły, dziś ty jesteś szczupła, a ja gruba i... zazdrości wszystkiego: ładnej sylwetki, wykształcenia, pracy i rodziny. Sama jednak nic ze sobą nie zrobi, tylko... tyje dalej. Dziś waży 150 kg.  Czy grube jest piękne i należy się pogodzić z losem czy należy walczyć o odzyskanie sylwetki i... zdrowie oraz długie życie?

Okres świąteczny to dwa tygodnie między Wigilią na Świętem Trzech Króli. W Polsce ten okres to czas kiedy mamy dużo dobrego jedzenia, to okres goszczenia się i jedzenia. Co za tym idzie efekt jest taki, że po świętach nam sporo przybywa w pasie. Wiele osób na Sylwestra składa sobie Postanowienia Noworoczne, że schudnie i to nawet... 10 kg. Nowy Rok zaczyna się więc od chodzenia na basen, siłownię, do fitness  clubów i przechodzenia na drastyczne diety odchudzające. W tym roku wykonanie Postanowień Noworocznych o odchudzaniu jest szczególnie trudne, bo pandemia covid 19, locdowny i ośrodki sportu oraz baseny są zamknięte. Pozostają nam tylko drakońskie diety odchudzające. Czy takie diety są zdrowe dla naszego organizmu i ... summa summarum nie skończą się efektem JO - JO, czyli, że po zaprzestaniu diety staniemy się dwa razy grubsi niż przed dietą?

W czasach Belle Epoque - czasach gorsetów, krynolin czy turniur uważano, że ładna jest kobieta, która ma trochę ciała. Chude kobiety uważano za chore, zwłaszcza za suchotniczki. Ideałami urody kobiecej były akty malowane przez słynnych malarzy, zwłaszcza za kanon kobiecego piękna i zdrowia uważano portrety kobiet Rubensa, a ten słynął, że malował kobiety bardzo puszyste. Lata sześćdziesiąte dwudziestego wieku kanon kobiecego piękna wyznaczyła modelka Twiggi. Za piękne zaczęto uważać kobiety nie szczupłe, a po prostu zachudzone z małymi piersiami i wąskimi biodrami. Zapanowała moda na kobiety szczupłe. Te, które były grube po prostu tępiono wmawiając im, że grube jest brzydkie, a tusze są nie dobre dla zdrowia. Kobiety zaczęły się masowo odchudzać, firmy farmaceutyczne zaczęły się prześcigać w produkcji środków odchudzających. Boom na szczupłe zaczął przynosić także ujemne skutki. Chorobami społecznymi stały się bulimia i anoreksja. Niektóre kobiety wypowiedziały wojnę wszechogarniającej modzie na odchudzanie, czuły się dobrze ze swoją tuszą, były spełnione i nie miały kompleksów. Pod koniec lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku Danuta Rinn i Zofia Merle ogłosiły, że duże jest piękne i założyły klub puszystych.

Stany Zjednoczone zawsze mi się kojarzyły z sylwetką, którą lansowało Hollywood, czyli kobiet o figurze Twiggi czy w dzisiejszych czasach Julii Roberts. Tymczasem kiedy byłam w USA , zobaczyłam, że kobieta na amerykańskiej ulicy wygląda zupełnie inaczej.  Powstanie barów jak MCDonalds, KFC czy Pizza Hut i popularyzacja śmieciowego jedzenia, zrobiły swoje. Społeczeństwo amerykańskie się roztyło i to nie zdrowo, a jest to chorobliwa otyłość. Dziś na amerykańskiej ulicy rzadko się spotyka laski i figurze Twiggi, częste zjawisko to kobiety o figurze... zawodnika Sumo. Amerykańskie sieciówki ze śmieciowym jedzeniem zawojowały cały świat. Dziś problem chorobliwej otyłości społeczeństw to problem całego świata. Kiedyś Chińczyk kojarzył się z chudością, dziś nawet społeczeństwo chińskie tyje. Zjawisko chorobliwej otyłości na świecie dostrzegła nawet WHO i ogłosiła otyłość chorobą społeczną. Od dawna już państwa walczą z tyciem swojego społeczeństwa, zwłaszcza młodzieży. W Polsce obowiązuje zakaz sprzedaży w szkolnych sklepikach czipsów, śmieciowego jedzenia i słodkich napojów. W tym roku państwo poszło dalej w walce z otyłością społeczeństwa, zwłaszcza młodzieży. Od pierwszego stycznia obowiązuje w Polsce tzw. podatek cukrowy, czyli podatek od napojów słodzonych cukrem. Ten podatek ma spełnić dwie role: zmusić producentów żywności do zaniechania konserwowania swoich produktów szkodliwym cukrem i zasilić budżet, bo państwo zaczyna się borykać z powiększającą się dziurą podatkową i koniecznością wzięcia kolejnej pożyczki u społeczeństwa lub drukowania pieniędzy na pokrycie danin socjalnych. Prezes firmy produkującej napoje Hellena powiedział, że przez podatek cukrowy czeka go bankructwo, bo będzie musiał dość mocno podwyższyć ceny i ludzie przestaną jego produkty kupować. Pytanie: czy ważne jest zdrowie społeczeństwa czy zarobek firm produkujących słodkie napoje?

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale