5 obserwujących
113 notek
62k odsłony
  115   0

Zrozum patriotyzm!

E. Zagrodzka
E. Zagrodzka
Patriotyzm to ukochanie ojczyzny. Patriotyzm można rozumieć na dwa sposoby. Dla jednych patriotyzm to chęć walki zz bronią w ręku, poświęcenie życia dla Ojczyzny. Dla drugich to poświęcenie swojej pracy i sił dla Ojczyzny, to ciężka praca, by Ojczyzna rosła w siłę, a ludziom się żyło dostatniej. Jak uważacie, która definicja jest prawdziwa w dzisiejszych czasach i która ma przyszłość?

Trwająca już pięć miesięcy wojna na Ukrainie , kiedy to wojska rosyjskie brutalnie chcą spacyfikować Naród Ukraiński, a Ukraina się dzielnie broni i odpiera ataki, spowodowała, że wróciła dyskusja nad tym, czym jest patriotyzm. Każe nam się zastanowić nad istotą patriotyzmu i nad tym, czy my dzisiaj jesteśmy patriotami.  Ja do dziś pamiętam wystąpienie prezydenta Bronisława Komorowskiego w Parlamencie Ukraińskim podczas jego wizyty na Ukrainie po zwycięstwie demokracji na Ukrainie w czasie tzw. Rewolucji na Majdanie w Kijowie. Prezydent Komorowski powiedział wtedy, że Polacy powinni się uczyć patriotyzmu od Ukraińców. A potem... Ukraińcy wymierzyli policzek dla naszego prezydenta i całego Narodu Polskiego, bo jak tylko prezydent Komorowski wyszedł z Parlamentu uchwali, że Stepan Bandera jest Bohaterem Ukrainy. Pamiętam bardzo byłam wtedy oburzona na te nieprzemyślane słowa polskiego prezydenta. Panie prezydencie Bronisławie Komorowski, Polaków nikt nie musi uczyć patriotyzmu, Polacy są jedynym narodem w świecie, który naprawdę wie, co oznacza słowo patriotyzm i doświadczył go na własnej skórze. Polacy niejednokrotnie dali przykład swojego umiłowania Ojczyzny. Pan jako historyk powinien to wiedzieć!

W latach dziewięćdziesiątych była w Kabarecie Olgi Lipińskiej piosenka o Solidarności, w której znamienne były następujące słowa: " Po naszych plecach niejeden na pomnik się wspinał, wtedy się do nas zalecał, dzisiaj przysyła szofera." I te słowa w bardzo lapidarny sposób przekazują w demokratycznej Polsce stosunek i wdzięczność dla robotników -  wielu bezimiennych bohaterów walki z Komuną, którzy niejednokrotnie narażali życie, a dziś są zapomniani, niedocenieni, często klepią biedę na najniższych emeryturach, a nawet rentach z niewielkim ciężko wywalczonym dodatkiem kombatanckim. Za to na ustach wszystkich jako bohaterowie są wyłącznie znane nazwiska ludzi na świeczniku, a więc bohaterowie to: Michnik, Kuroń , Wałęsa, Kaczyński, Morawiecki. Kiedyś o tych bezimiennych bohaterach starał się pamiętać prezydent Lech Kaczyński i nadawał im ordery. Wyśmiano go jednak zarzucając mu, że nadaje ordery za bohaterstwo w walce z komuną ludziom, o których nikt nie słyszał i którzy pochodzą znikąd. Czy Polska w końcu doceni tych bezimiennych, którzy oddali życie za ojczyznę? Jak tych , co w Lubinie zabili zomowcy podczas pacyfikacji miasta w dniach 30 i 31 sierpnia 1982r. A jest ich ich spora liczba do zapamiętania... Naród Polski ma dobrą pamięć, by ich zapamiętać"

Robert R. w dniu ogłoszenia Stanu Wojennego miał szesnaście lat i chodził do technikum górniczego w Lubinie, ale kiedy usłyszał komunikat w telewizji i ujrzał poważnego generała Jaruzelskiego od razu wiedział, gdzie jest jego miejsce i nie wahał się ani chwili. Zaczął wydawać bibułę i sam ją roznosił, choć do roznoszenia zmobilizował też swoich kolegów ze szkoły i nauczycieli.  W nocy chodził po mieście i pisał hasła na murach typu; Puk, puk, kto to? Harcerze! A ja wam nie wierzę. Otwieraj chamie, zomo nigdy nie kłamie! Brał udział w tzw. Wydarzeniach Lubińskich w sierpniu 1982r i ryzykował życie, by otoczonych przez ZOMO ludzi w rynku wyprowadzić na bezpieczne osiedle przylesie. Brał też udział w alternatywnych manifestacjach pierwszomajowych i rzucał kamieniami w zomowców. Był prześladowany przez reżim. Wiele razy odpowiadał przed Kolegium d/s Wykroczeń, jeszcze częściej był aresztowany przez SB i przetrzymywany przez 48 godzin. Miał też  swojego anioła stróża, donosił na niego kolega z klasy. Za swoją walkę nigdy nie został doceniony. Przeciwnie, zawsze miał pod górkę. Na studiach celowo go uwalano na egzaminach. W końcu przyszły wytyczne z SB i  pod byle pretekstem niezdanego egzaminu skreślono go z listy studentów.  Bez wykształcenia nie mógł znależć pracy, pracował jako kanalarz. Przyszła demokracja i kapitalizm i na podstawie zwolnień grupowych zwolniono go z pracy. Pobierał zasiłek dla bezrobotnych i nie mógł znależć pracy, bo był niewykwalifikowany. Potem skrócono okres pobierania zasiłku dla bezrobotnych do roku i pozbawiono go zasiłku.  Pisał do prezydenta Wałęsy  z prośbą o pomoc, bo nie ma za co żyć i przedstawiał swoje zasługi w walce z komuną. Odpowiedzi żadnej nie było. W końcu zaczął się dziwnie zachowywać. Chodził po mieście i mówił, że Wałęsę trzeba obalić, bo to agent komunistycznej bezpieki i że on się podejmie tego dzieła. Mówił, że głos mu mówi: zabić Wałęsę. Lekarz psychiatra stwierdził u niego schizofrenię paranoidalną. Wyrównał mu nastrój lekami i dał mu zaświadczenie do starania się o rentę.  Dziś jest już dwadzieścia lat na rencie z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Bierze leki i nawrotu fazy ostrej nie ma, ale jest w Lubinie znany, bo snuje się po mieście zawsze ze spuszczoną głową i bez celu. Jest wyciszony i o swojej bohaterskiej przeszłości w ogóle nie mówi. Wypiera ją. Kiedy koledzy mu powiedzieli , że może się starać o dodatek kombatancki do renty, powiedział, że on nic nie zrobił, wszystko sobie uroił.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo