Swego czasu spotkałem w Łowiczu Murzyna... nie, nie w Głownie, jak to śpiewa słowami Brzechwy Kingusia Preis:
"W Głownie na rynku stał czarny Murzyn
W czerwonym fraku, w cylindrze dużym,
(...)
Nikt takich czarnych nie widział tu lic,
Szli tedy ludzie ze wszystiich ulic,
(...)
Pięć lat minęło. Murzyn z daleka
Przybył i na mnie na rynku czeka,
A ja pociągiem jadę z Lublina,
Żeby powitać w Głownie Murzyna."
...ale w Łowiczu...To było wtedy, jak JPII był w Łowiczu... i Murzyn Naszemu Papie towarzyszył. Murzyn był czarny, czarne miał lica, do tego okrywała go czarna sutanna... przepasana biskupim pasem... Stał przed wejściem do najsłynniejszej w Łowiczu Podstawówki... i przygladał się masom ludzi, którzy po celebrze przemieszczali się wokół ołtarza... Podszedłem wtedy do Czarnolicego Eminencji i zagadnąłem:
-Where are You from?
On uśmiechnął się lekko i odpowiedział:
-Well, my son, I am from Cameroon, my son, you know... We have very good futball team you know...
Kiedy parsknąłem śmiechem na słowa kameruńskiego arcybiskupa (a może kardynała - już dziś nie pamiętam, co wyczytałem z identyfikatora), on powtórzył z naciskiem:
-Remenber my son, we have very good futball team...
A ja dalej się śmiałem. Później wielokrotnie uśmiechałem się na wspomnienie tamtego mojego spotkania z Murzynem, który być może był kardynałem, co miało miejsce przed Podstawówką w Łowiczu...
-Ha, ha , ha very good futball team... ha, ha, ha...
No ale od niedawna nie jest mi do śmiechu...
They have really very good futball team, ci Kameruńczycy...


Komentarze
Pokaż komentarze