To była tak głupawa piosenka kabaretowa, którą śpiewał Friedman… Któraś tam zwrotka kończyła się słowami :
„Czym ja jeżdżę? Pekaesem…
uuuuuuuuuu Cienki Bolek…”
Ostatnie obserwacje infrastruktury pekaesowskiej w Polsce wskazują, że podejście władz do pasażerów pekaesu jest takie jak w kabarecie. Autobusami podróżują cienkie Bolki, którymi nie ma co się przejmować…
Opowiadali mi niedawno znajomi co ich spotkało w mieście wojewódzkim i stolicy Górnego Śląska – w Katowicach…
Otóż, tak się złożyło, że w zimną polską jesień przylecieli samolotem po trzytygodniowym urlopie z kraju znacznie cieplejszego o tej porze roku niż Polska…
Mieszkając od Katowic dwieście coś tam kilometrów, nie chcąc absorbować niczyjego czasu wybrali dojazd do domu Pekaesem, no bo pociągu akurat nie było. Autobusów zaś mieli w ich kierunku kilka, więc słusznie byli przekonani, że bez trudu dojadą do domu…
Po wylądowaniu w Pyrzowicach, pierwszym możliwym autobusem miejskim dojechali do centrum Katowic i tu dopadło ich tzw. zaskoczenie… Okazało się, że na lotnisku powinni spędzić jeszcze jakąś godzinę, by wziąć toaletę, herbatę, kanapkę itp… Bo w Katowicach nijakiego dworca autobusowego nie ma, tylko po prostu na jakiejś ulicy ustawiono znaki przystanku pekaes i wszystko… Kiedy tam dotarli, okazało się, że nie ma poczekalni, gdzie mogliby skryć się przed chłodem (dobrze, że nie przed deszczem tego dnia), napić herbaty, skorzystać z toalety itd… itp… Prawie dwie godziny czasu przyszło im sterczeć na ulicy, pod gołym niebem, w podmuchach zimnego wiatru…
Nie inaczej jest ostatnio pod tym względem tu, w mieście Łodzi…
Po zamknięciu kolejowego Dworca Fabrycznego i przyległego doń autobusowego Dworca Centralnego, autobusy komunikacji międzymiastowej w kierunku wschodnim i krótkodystansowej odjeżdżają z placu, na którym do tej pory był parking postojowy dla autobusów (gdzie on teraz jest? – nie mam pojęcia). Postawiono tam dwa blaszaki i tyleż toi-toi i tak oto wygląda nowy Dworzec Centralny w Łodzi… Poczekalni dla podróżnych tam żadnej. Tak samo zresztą jak na prowizorycznym dworcu dla autobusów dalekobieżnych, usytuowanym na parkingu po wschodniej stronie Dworca Kaliskiego, do którego nie ma przejścia podziemnego… Daszek dla pasażerów – to wszystko o co postarał się tam dla pasażerów łódzki Pekaes…
A przecież wszystko pod tym względem mogło wyglądać inaczej, ale…
Sześć lat temu łódzkie media donosiły: wkrótce po prawo jazdy - na Dworzec Północny. Oprócz autobusowego Dworca Centralnego, w Łodzi był jeszcze jeden – Północny, z całkiem ładnym budynkiem, wygodną poczekalnią, kasami bufetem itp…
Niestety, durnie z władz miasta i władz pekaesu doszły do zmowy „antypasażerskiej” i obmyślili, ze ten budynek dworca będzie przemieniony na budynek Urzędu Miasta zajmujący się wydawaniem praw jazdy i dowodów rejestracyjnych. PKS ten dworzec przemieniony na urząd wraz z parkingiem wydzierżawi Miastu i za dzierżawę miasto będzie płaciło ok. 100 tys. zł miesięcznie…
O tym wszystkim przypomniałem sobie teraz, kiedy media z kolei podają informację, że na zimę Pekaes dla pasażerów w całej Łodzi służy jedynie daszkami, a żadnego dworca z poczekalnią nie ma.
Sprawili to pasażerom durnie, durnie, którzy są we władzach Pekaesu i we władzach miasta… Odniosłem wtedy wrażenie i chyba nie ja tylko, że ktoś chycił w łapę od Pekaesu, ażeby w tak prosty sposób chycił miesięcznie 100 tys. zł czystej gotówki z kasy Miasta… Z drugiej strony, poszli pasażerom na rękę po raz kolejny… Swoimi głupimi decyzjami sprawili, że pasażerowie w całej Łodzi nie mają poczekalni… bo właściwie w całej Łodzi na lat kilka żadnego dworca autobusowego nie ma, są tylko przystanki autobusowe z daszkami, albo i bez daszków…
Gwoli ścisłości , co do władz Miasta Łodzi, to tylko część zasłużyła na epitet „durnia łódzkiego”. Z tego co pamiętam, władza wykonawcza Miasta, czyli ówczesny prezydent zamierzała wybudować nowy gmach przeznaczony dla Wydziału praw jazdy i rejestracji pojazdów. Gmach ze szkła i aluminium miał powstać na Widzewie, pomiędzy centrum handlowym Tulipan a USC, na pustym polu, które pustym jest do dziś… No, ale władza uchwałodawcza, czyli radni Miasta Łodzi stanęli mu okoniem i pomysł ten storpedowali. Wybrali likwidację dworca autobusowego, zamiast budowy nowego gmachu… Pamiętam doskonale tamtą sesję Rady Miejskiej w Łodzi i tego durnia, który ten pomysł przedkładał, torpedując Prezydencki pomysł budowy nowego budynku…
Prezydent był z prawicy, radni (w większości z lewicy) i tak się ze sobą „bawili” w zarządzanie Miastem nad Łódką, że dziś pasażerowie Pekaesu w mieście Łodzi mokną i marzną, czekając na swój autobus… Nie mogą znaleźć schronienia, wiemy dzięki komu, dzięki którym to durniom…
Więc dzisiaj, tamtą piosenkę Friedmana można by zaktualizować i ww. słowa brzmiały by tak:
„Czym zarządzam? Pekaesem…
uuuuuuuuuu Cienki Bolek…”
albo tak:
„Kim ja jestem? miejskim radnym…
uuuuuuuuuu Cienki Bolek…”
I wtedy ta piosenka nabrała by sensu…
Inne tematy w dziale Polityka