Humanitarnie, że mucha nie siada…
Pytają mnie znajomi z forów, komunikatorów, przystanków, tudzież spotykani w spożywczaku, dokąd udaję się kupić chleb i mleko, bo lubię… co ja mianowicie sadzę o wchodzącym w życie zakazie takiego obchodzenia się ze zwierzętami, jakie tu, w kraju nad Warta i Wisłą miało miejsce od stuleci…
Przyznam się, że zdębiałem, bom był nieświadomy zmian, które nieuchronnie wchodzą w życie…
No więc po powrocie ze spożywczaka siadam ja do netu i wygooglałem, że ani chybi „Wchodzi zakaz handlu psami na targowiskach. Koniec z obcinaniem ogonów.”
Jakieś idioty wymyślili, że od nowego roku handel psami i kotami poza rejestrowanymi hodowlami będzie nielegalny; zwierząt domowych nie będzie można sprzedawać na targowiskach i na giełdach - 1 stycznia wchodzi w życie nowela ustawy o ochronie zwierząt. Zakazano także tzw. kopiowania, czyli przycinania psom ogonów i uszu dla celów estetycznych.
Zgodnie z nowelizacją wykroczeniem będzie zarówno sprzedawanie i kupowanie zwierząt domowych na targowiskach, targach, giełdach, jak i prowadzenie targowisk, na których handluje się zwierzętami domowymi. Psami i kotami będzie można handlować tylko w miejscach ich chowu lub hodowlach. Zwierzęta te będzie można kupić także w schroniskach. Zakazano także tzw. kopiowania, czyli przycinania psom ogonów i uszu dla celów estetycznych. Po wejściu w życie przepisów myśliwi nie będą mogli odstrzeliwać błąkających się po lasach psów i kotów.”
O! Matko… Z kinematografii polskiej wiem, że kota kupuje się na targowisku, a psom przycina się ogony… Z literatury dla młodzieży wiem też, że kot wałęsający się po lesie jest największym szkodnikiem i każdy gajowy miał obowiązek takiego kota odstrzelić… Teraz okazuje się, że wiedza na ten temat stała się bezwartościowa.
Najbardziej mi żal pani Jadzi, która ma sunię bardzo ładną i zbliżona do psa rasowego, aczkolwiek bez rodowodu… To towarzyszka życia tej wdowy. Sunia bardzo mądra i pracowita, bo od lat na siebie potrafiąca zarobić… Raz do roku udaje się jej bowiem oszczenić i pani Jadzia z miotem udaje się na giełdę albo ryneczek, by ów miot spieniężyć… Są tą drogą pieniążki na michę kaszy ze skwarkami i kości dla towarzyszki życia… No, a tu okazuje się, że nic z tego… Ludzie pozbawienie rozumu postanowili, że od Nowego Roku „zwierzęta bez rodowodu można rozdać”. I koniec z michą kaszy dla suni pani Jadzi niestety… Pani Katarzyna Śliwa-Łobacz z fundacji Mondo Cane działającej na rzecz zwierząt oceniła, że przepis wpłynie na ograniczenie pseudohodowli zwierząt domowych, m.in. psów i kotów. He He… a ja oceniam, że przepis wpłynie na to, że coraz więcej suń takich jak ta panijadzina pójdzie z ciepłych mieszkań precz. Bardziej też nić o los psin nierasowych pani ta troszczy się o łatanie dziury budżetowej skoro twierdzi, że „legalne hodowle płacą podatki”, pani Jadzia zaś nie… i dlatego jej sunia nie przysługuje… Zaś jak się suni przydarzy się przygoda z burkiem pana Zenka, no to pani Jadzia za bezcen ma oddać frukta tej przygody, no bo ktoś, kto ma zwierzęta bez rodowodu, może je rozdać - jak twierdzi pani z Mondo Cane.
Wprowadzono też zakaz trzymaniazwierząt na uwięzi dłużej niż 12 godzin albo w sposób powodujący cierpienie; długość uwięzi nie będzie mogła być krótsza niż trzy metry. Złamanie zakazu w tej kwestii będzie wykroczeniem. A ja zadam pytania takie: dlaczego 12 godzin i dlaczego trzy metry. Np. w porze letniej, Kiedy dzień trwa ponad 12 godzin a nocka taka krótka, w okolicznościach wiejskich strach będzie, będąc gdzieś na wczasach pod gruszą wyjść na wieczorny spacer, bo okolica pełna będzie Azorów spuszczonych z łańcucha ok. 20.00, bo właśnie minęło owe 12 godzin odkąd azorek był przy budzie na łańcuchu…
Kto takie pierdoły nam tu wymyśla, się zastanawiam i pytam sam siebie…
No i okazuje się, że w Sejmie RP działa jakowyś zespół przyjaciół zwierząt z jakąś panią Muchą na czele. On to dwa lata temu wypichcił „Interpelacja nr 8400 z 2009r.w sprawie wprowadzenia zakazu handlu zwierzętami domowymi na giełdach, bazarach i targowiskach”, w której czytam:
„Częstym widokiem na różnego rodzaju bazarach i giełdach są osoby sprzedające różnego rodzaju zwierzęta. Najczęściej są to oczywiście psy, ale zdarzają się również koty, króliki i inne gatunki zwierząt. Zwierzęta przechowywane są w skandalicznych warunkach. W pudłach kartonowych tłoczy się po kilka szczeniąt czy kociąt. Nie ma mowy o jakichkolwiek warunkach sanitarnych. Kupujący tak naprawdę nie są nawet do końca świadomi, jakiej rasy jest szczeniak, którego nabywają. Bardzo często zaś są to zwierzęta przywożone ze wschodu i to ras lub mieszańców ras powszechnie uznawanych za niebezpieczne i agresywne.
Oczywiście zwierzęta są sprzedawane poza jakąkolwiek kontrolą weterynaryjną. Nie wiadomo, czy są zdrowe, czy nie posiadają wad genetycznych.
Psy na tego rodzaju targowiskach są kupowane bardzo często pochopnie, bez zastanowienia, pod wpływem impulsu. Mały szczeniaczek wydaje się po prostu taki śliczny. Kiedy dorasta, zaczyna być jednak kłopotliwy. W efekcie ląduje wyrzucony na ulicy.
Związek Kynologiczny wprowadził zakaz sprzedaży szczeniąt nawet z wyspecjalizowanych hodowli przy okazji organizowania wystaw psów. Uznano, że nie są to warunki odpowiednie do handlu żywymi stworzeniami. Tymczasem nie ma problemu, aby kupić psa niewiadomego pochodzenia, z niewiadomego źródła, o nieokreślonym stanie zdrowia, na pierwszym lepszym targowisku czy giełdzie samochodowej.
W związku z powyższym pytamy: Czy podjęte zostaną działania zakazujące docelowo handlowania zwierzętami poza miejscami ich hodowli?”
On też, ten zespół oznajmia na stronie internetowej, że w związku z pracami nad dezyderatem do Ministerstwa Edukacji Narodowej w sprawie zmian w podstawie programowej dla przedszkoli, szkół podstawowych i gimnazjów w zakresie dobrostanu zwierząt, prosi o zapoznanie się z roboczym opracowaniem i nadsyłanie uwag.
Ani chybi – pomyślałem - zakażą emisji takich arcydzieł jak Sami swoi (kupowanie kota na jarmarku) Psa cywila (obcinanie ogonów) i innych arcydzieł… filmowych i literackich.
Wypichcił też ów zespół przyjaciół zwierząt wystąpienie do MSWiA, w którym obwieszcza, że jest informowany o niskiej kulturze społecznej i licznych problemach w zakresie ochrony zwierząt, jak np., że funkcjonariusze policji „mają” brak wiedzy w zakresie prawa dotyczącego ochrony zwierząt lub brak motywacji do jego egzekwowania. Zespół zaapelował do Pana Ministra o „douczenie” policji np. przez opracowanie „wkładki” do kalendarza policyjnego z podstawowymi informacjami nt. przestępstw przeciwko zwierzętom na wzór podobnej „wkładki” dotyczącej przemocy w rodzinie i opracowanie - na wzór „niebieskiej karty” za pomocą której monitoruje się zdarzenia związane z przemocą domową - „żółtej karty” dla monitorowania zdarzeń związanych z nieprzestrzeganiem Ustawy o ochronie zwierząt i innych aktów prawnych związanych z ochroną zwierząt.
Również do Ministra Sprawiedliwości zespół skierował swoje postulaty, aby ten zajął się ochroną dobrostanu zwierząt w Polsce.
O tym czym są zwierzęta i jak je należy traktować można by wiele… Wskazówką jest oczywiście fragment ze Stu zabobonów o, Bocheńskiego, gdzie o zwierzętach można wyczytać co następuje:
ZWIERZĘTA (doświadczenia na zwierzętach). Jeśli ktoś ma wyczucie moralne, że doświadczenia na zwierzętach są czymś złym, trudno z nim polemizować. Ale przeciwnicy tych doświadczeń wysuwają czasem na poparcie swojego wierzenia zabobonne argumenty. Twierdzą mianowicie nieraz, że zwierzęta są naszymi "braćmi", przeczą więc zasadniczej różnicy miedzy człowiekiem a zwierzęciem, w duchu naturalistycznym. Ale równocześnie odrzucają podstawowe prawo przyrody, rządzące światem zwierzęcym, według którego jeden gatunek zwierzęcy służy potrzebom innego - owady myszom, myszy sowom itd. Takie zaprzeczenie podstawowemu prawu przyrody jest skrajnym humanizmem*, tzn. antynaturalizmem. Mamy do czynienia z oczywistą sprzecznością i zabobonem.
Prawdy są w tej dziedzinie dwie. Z jednej strony jest rzeczą pewną, zdaniem wszystkich znawców, że niektóre doświadczenia są nieodzowne w medycynie i w produkcji leków. Z drugiej strony powinniśmy unikać okrucieństw wobec zwierząt, nie ze względu na same zwierzęta, ale dlatego, że okrucieństwo wobec nich paczy ludzki charakter i prowadzi do okrucieństwa wobec ludzi.
Jednym z powodów szerzenia się tego zabobonu jest sentymentalizm - bierze się to, co razi nasze poczucie estetyczne za moralnie złe.
Główna myśl dotyczy używania zwierząt do różnych eksperymentów, ale można ją rozszerzyć w ogóle na traktowanie zwierząt. Otóż, ja uważam, że ostatnie zmiany w ustawie O ochronie zwierząt… i całe to gadanie o zwierzętach jest przejawem nadmiernego sentymentalizmu, fałszywego humanizmu i antynaturalizmu. Zwierzę, w tym także to domowe jest tylko zwierzęciem i niczym więcej… Poza tym jest rzeczą, która ma, lub powinna mieć właściciela. Służy człowiekowi czy to do zabawy, czy też w pracy, czy też jako drapieżnik zwalcza inne zwierzęta uznane za szkodniki… Pozostawione same sobie może stać się wielkim szkodnikiem, jak zdziczały kot, którego przysmakiem są wcale nie myszy, ale pisklęta… czy pies, potrafiący zagryźć małą sarnę… Stąd w warunkach wiejskich kocięta były po prostu uśmiercane, żeby ich pogłowie nie stawało się nadmierne, bo wówczas te niepotrzebne stałyby się szkodnikami.
Zwierzę należy traktować tak jak zwierzęca godność tego wymaga, nie zaś robić z niego dzidziusia… Oczywiście bobasa nikt nie kładzie w karton, natomiast szczenięta można, bo nie uchybia to psiej godności… Można je również sprzedać i nie uważam, aby wychodzenie z ofertą sprzedaży na jarmarki, bazary, rynki czy giełdy czy też na portale aukcyjne było czymś złym i uchybiało godności przynależnej zwierzęciu… Dopuszczalne są również korekty wyglądu zwierzęcia domowego, o ile nie powodują one trwałego uszczerbku na jego zdrowiu…
Przede wszystkim wystrzegać się należy przesady w podejściu do zwierząt, przesadnego sentymentalizmu, jak to napisał o. Bocheński…
Niestety, kiedy analizuje te wszystkie zmiany zespołu przyjaciół zwierząt, to odnoszę wrażenie, że zdominowali go ludzie, którymi taki właśnie przesadny sentymentalizm zawładnął… Ludzie nie tyle wyczuleniu na problemy posiadania zwierzęcia przez człowieka, co przeczuleni, co mający przesadne podejście do tych spraw… Ludzie którzy mają dość często fiksację na punkcie zwierząt i którzy zdolni są do traktowania zwierzęcia jak człowieka (np. organizują pieskie msze św.) i niestety takiej postawy oczekują od innych.
Przesadny sentymentalizm, antynaturalizm i humanitaryzm, że mucha nie siada… ja dziękuję, ja się na to nie piszę…
Inne tematy w dziale Polityka