Wyłudzanie okolicznościowego świadczenia podatkowego (w skrócie wośp) od lat przechodzi mimo mnie i w zasadzie tylko dziewczątko stojące przed kościołem z puszką na Owsiaka, zamiast ministranta z puszką na Caritas przypomina mi, że coś takiego się w ogóle odbywa. Nie inaczej było minionej niedzieli, no może jeszcze stary tramwaj, który przemknął przez Widzew z numerem XX jako miejscowa atrakcja wośp-owa w tym mi przypomniał. Takim tramwajem ponad trzydzieści lat temu do ogólniaka, zwanego Trójką podążałem, bujając się na tylnym pomoście i wczoraj też miałem ochotę się nim przejechać, no ale przemknął, kiedy dochodziłem do rogu ulicy… Wcześniej informacji żadnej o owym tramwaju nie było, a szkoda, bo chętnie bym się zabrał na przejażdżkę nim, jak za dawnych lat… Eh sentymentalny jestem… A później, poobiednią pora znów popadłem w sentymentalizm, kiedym delektował się głosem Violetty Villas, głosem, urodą naturalną i kreacjami. A wszystko dzięki TVP Kultura…
I tylko czasami natrętnie do głowy przychodziła mi myśl taka: Gdyby nie Owsiak i wośp, to co? Ano nic, życie też jakoś by się toczyło i końca świata by nie było z braku tego eventu.
Jest ten Owsiak bowiem urzędnikiem państwowym ukrywającym swoją posadę pod czerwonymi portkami i żółtą koszulą. Pod tym populistycznym strojem kryje się tak naprawdę postać funkcjonariusza publicznego, który robi tu, nad Wisła za poborcę okolicznościowego świadczenia podatkowego na określony cel, związany ze służba zdrowia. Towarzyszy temu prasa, radio, telewizja i internet oraz grono fanatyków w przeważającej większości w wieku gimnazjalnym, tudzież prezenterki telewizyjne piszczące na jego widok, a to gwarantuje powodzenie tego przedsięwzięcia… To jest jednak to samo, co płacenie pitu, citu, vatu, składek zusowskich i diabli wiedzą jakich jeszcze świadczeń na rzecz państwa, tylko że w takim oto kolorowym opakowaniu. Ostatnie dane podają, że wpłacono ponad 40,- mln zł, co oznacza, że każdy obywatel dał na Owsiaka po złoty dwadzieścia…
Dlaczego nazywam go funkcjonariuszem publicznym? Dlatego, że zebrane pieniądze w jakiejś tam części przekazuje na zakup urządzeń dla służby zdrowia, czyli na to co powinno być finansowane z budżetu państwa lub samorządów. Ponieważ on robi to, co tak naprawdę państwo i jego fundusze zdrowia, tudzież samorządy robić powinny jest on kryptofunkcjonariuszem państwowym… Ale nie tylko dlatego. Państwo mu sprzyja i chroni go, no bo wie, że on robi dla niego… To taki układ dobrze scalony jest…
Jak to pozwoliłem sobie nazwać wyłudzanie okolicznościowego świadczenia podatkowego, no bo to spełnia wszelkie cechy podatku oprócz jednej, nie jest bowiem przymusowe… Ale towarzyszący temu anturaż, ta cała otoczka wprawia większość w przekonanie, że Owsiakowi trzeba dać, bo jak się nie da, to… To co? No właśnie to co by się stało, gdyby Owsiaka nie było, albo też ludzie przestaliby mu dawać. Otóż nic by się nie stało i końca świata by nie było. Po prostu państwo, jakieś tam fundusze zdrowia i samorządy, to co pokrywa zbiórka publiczna Owsiaka musiałyby pokrywać z własnych zasobów.
To, co robi Owsiak przypomina mi zbiórki publiczne z okresu sanacji. Wtedy prowadzone były nie na służbę zdrowia ale na zbrojenia… Żebyśmy byli silni, zwarci i gotowi… Czym się to zakończyło, to wszyscy wiemy… Oby nie było podobnie współcześnie ze służbą zdrowia…
Przy tym wszystkim zapamiętać należy jedno: gdyby wośp-u, czyli wyłudzania okolicznościowego świadczeń podatkowych nie było, końca świata też by nie było…
Inne tematy w dziale Polityka