Jednym z ojców neosowietyzacji układu szef Ministerstwa Sprawiedliwości – Prokurator Generalny w roku 2009 był Parulski. On to, poprzez jakieś prokuratorskie stowarzyszenie najbardziej parł ku tym zmianom. A teraz miałby odejść. Mówiono w czasach rewolucji francuskiej, że pożera ona własne dzieci. Przyjmując, że neosowietyzacja relacji MS - PG była rewolucją, stwierdzić można, że pożera ona własnego ojca… (no, może jednego z jej ojców).
Jak twierdziła Hannah Arendt, wiadome jest, że najbardziej radykalny rewolucjonista stanie się konserwatystą dzień po rewolucji. I Parulski takim konserwatystą stał się… A tymczasem rewolucja prze dalej, no bo jest jak jadący rower, który zatrzymawszy się wywraca się (to chyba trockizm)… W dalszej jeździe polska rewolta prokuratorska odbywa się pod hasłem likwidacji prokuratury wojskowej. Ale tu na przeszkodzie stanął Parulski, który za popieranie neosowietyzacji dostał nominację generalską i zeskoczył z tego roweru, bo w dzień po rewolucji stał się konserwatystą. Nie chciał pójść dalej, z całą tą rewolucyjną hordą, pracą tym razem w kierunku likwidacji odrębności prokuratury wojskowej.
Rewolucja nabawiła się arytmii , na którą środkiem ma być Artymiak…
Ciekawe jak to się wszystko rozwinie i czy jeden z ojców rewolucji zostanie pożarty przez jej dziecko – Seremeta, który gdyby nie ta rewolucja nadal byłby prawie-nikomu-nieznanym SSA w Krakowie. Teraz to Seremet jest rewolucjonistą, a Parulski konserwatystą…
Czy do tego musiało dojść?
Musiało, skoro doszło…
To system, który w wyniku rewolucji powstał wymusza takie sytuacje. System rozdziału stanowisk szefa Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratora generalnego, z gruntu, od podstaw zły, jako wzorowany na wzorcach neosowieckich… Jeżeli system jest zły, to siłą rzeczy musi dojść do „czystek”, no bo kogoś trzeba obwinić za złą sytuację, a pierwszy musi pozostać bez winy… dlatego obwinia się „drugiego”, „n-tego”, itd., itp… Bo przecież wprowadzono (rzekomo oczywiście) bardzo dobry system, więc o zmianie sytemu mówić nielzia.
Tymczasem za tę arytmię na wierchuszce Prokuratury odpowiada system, ten który dwa lata temu wprowadzono, na licencji neosowieckiej. Pisałem już wielokrotnie, że jest to system zły, wymagający zmiany. Jakiej? Dla mnie idealnym systemem jest system unii personalnej Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Zagrożeniem dla niego jest to, co było w niedawno minionym czasie powoływanie na to stanowisko kabotynów, chłopaków z kompetencjami co najwyżej na rzecznika prasowego Ministerstwa, albo na sekretarza osobistego Ministra, czy też jego doradcę… O kompetencjach, jakie powinni spełniać kandydaci na to stanowisko już było…
Drugim wyjściem jest Prokuratura z własnym szefem podległym Ministrowi Sprawiedliwości. W tym przypadku Ministrem również nie może zostać jakiś pajac, czy też filozof… to również musi być wykwalifikowany prawnik…
Inne tematy w dziale Polityka