Z pierwszego meczu o Puchar Narodów zapamiętałem Herve Renarda wrzeszczącego na Zambijczyków:
Eeeeeeeee!!!!!! I want to see you are running!!!!
Ten wysoki blondyn w jeansach i białej koszuli „przy ciele” zdobył wraz z ze swoimi Murzynkami Mistrzostwo Afryki. Dzięki postawie Zambii i Mali, którzy z meczu na mecz stawali się dla mnie faworytami turnieju, był on ciekawy, no i dla wielu zakończył się niespodziankami. W małym finale Mali pokonało Ghanę, a w dużym Zambia Wybrzeże Kości Słoniowej, a pewnie większość stawiała na finał Ghana – C.d’Ivory.
Choć rozstrzygnięcie przyniosła dopiero wydłużona seria rzutów karnych, to można powiedzieć, że Zambijczycy to zwycięstwo i zdobycie pucharu wybiegali sobie, tak jak życzył sobie tego Renard. Mają znakomitego bramkarza (ta jego gra na przedpolu) i całą obronę i w zasadzie to był fundament plus ataki z pominięciem drugiej linii – piekielnie szybkimi kontrami, które mogły zakończyć się zdobyciem gola.
Po obejrzeniu wszystkich meczy turnieju, mogę powiedzieć że była to ciekawa impreza, a futbol afrykański poprawia swój poziom, głównie dzięki zatrudnianiu trenerów europejskich. Do zamierzchłej przeszłości należą czasy, kiedy Polska wygrywała np. z Ghaną, strzelając gola średnio co 15 minut, a przy losowaniu grup na Mundialu żartowano sobie z przeciwnika z północnej Afryki. Reprezentacja, co prawda uporała się w towarzyskim meczu z wicemistrzami Afryki, ale mam wątpliwości, czy w meczu turniejowym potrafiłaby uporać się z czarnoskórymi.
O afrykańskich piłkarzy zabiegają dziś wszystkie drużyny europejskie, które chcą odgrywać jakąś rolę, bo piłkarze ci są jak szczypta pieprzu w potrawie. Dodają jej smaku…
Oczywiście oglądałem ten turniej pod kątem tego, który w Polsce i na Ukrainie odbędzie się w czerwcu. Czy impreza będzie miała równie barwną oprawę i czy gospodarze turnieju zaprezentują się choćby tak dobrze jak afrykańskiego?
Inne tematy w dziale Rozmaitości