NOC MUZEÓW PRZEGRAŁA Z FINAŁEM LIGI MISTRZÓW.
Zdecydowanie i jednoznacznie ubiegłosobotni wieczór, a nawet noc zakończył się zwycięstwem finału Ligi Mistrzów nad Nocą Muzeów.
Pięknie o tej porze roku kwitną nieskazitelnie biało poziomki i błękitnie niezapominajmajtki, które podziwiałem w moim ulubionym lesie, a wracając już wieczorem przejeżdżałem mimo miłośników kultury tworzących kilkusetmetrowe ogonki przed wejściami do muzeów, czy to przed Pałacem Poznańskiego, czy to na placu Wolności…
Zaopatrzywszy się w dwie zgrzewki zupy chmielowej i kartonu chipsów dotarłem na czas…
Ach, co to był za mecz… Do 80 minuty, poza ubywaniem u mnie piwa i chipsów niewiele się działa i stwierdziłem jedynie, że Boniek jest równie dobrym komentatorem jak 30 lat temu piłkarzem… Duet Borek – Boniek w komentatorce, to tak jak kiedyś Buncol – Boniek na boisku.
No, ale w 83 Bayern strzelił gola i byłem przekonany, że Puchar mają w rękach, tak jak ja kufel piwa… Niemcom nie kibicuję nigdy, nawet Bawarczykom, których flagi są takie ładne… Jeżeli nie Polakom, to Hiszpanom, jeżeli nie Hiszpanom to Anglikom…
Ale w 88 Drogba, ten, który powinien być na mistrzostwach Afryki, strzelił wyrównującego gola… I wtedy otworzyłem kolejną butelkę…
A później była dogrywka i kiedy Cech obronił karnego, bo Roben strzelił tak jak kiedyś Deyna, otworzyłem kolejną butelkę…
Dogrywka zakończyła się tak jak się zaczęła i tych karnych strzelali jeszcze 10… Dla niebieskich nie strzelił Mata, a dla czerwonych Olić i Schweinsteiger. Ostatni strzelał Drogba i to było jego wielkie zwycięstwo…
Futbol to gra zespołowa, ale najczęściej jest tak, że jeden zawodnik potrafi wnieść swój decydujący wkład… w zwycięstwo. Czy tym zawodnikiem w Chelsea był Cech, czy Drogba – zastanawiałem się zanim wspięli się po tych schodach po puchar, ale chyba jednak Dider…
Inne tematy w dziale Rozmaitości