Po meczu Polska - Grecja nachodzi mnie déjà’vu…
…że ja już kiedyś widziałem taki mecz, kiedy drużyna pod wodzą Smudy wygrywając do przerwy i mając wyraźną przewagę, po przerwie ustawia się defensywnie, traci gola i mecz kończy się remisem…
Tak było w 1996r. kiedy Widzew pod kierunkiem Smudy grał w Lidze Mistrzów w fazie grupowej (jak dotąd żadna polska drużyna tam nie grała) z Borussią. Do przerwy było 2:1, no ale w drugiej połowie Niemcy wyrównali i mecz zakończył się remisem…
Podobnie w meczu Polska-Grecja, o czym wszyscy wiedzą.
Po tamtym meczu w Łodzi Smuda przyznał, że na drugą połowę ustawił drużynę defensywnie, asekurancko i „nastawił” na obronę wyniku, co nie do końca się udało, bo drużyna markowa była…
Jeżeli chodzi o wszystkie mecze inauguracyjne reprezentacji Polski na mistrzostwach i świata i Europy, to chyba tylko ten z Argentyną był lepszy, bo wygrany… W pierwszej połowie nasi zagrali rewelacyjnie, ale nie do końca, bo przy takim tempie i przewadze, powinni zdobyć co najmniej dwa gole i wówczas koncepcja spokojniejszej, defensywnej drugiej połowy, przy przewadze jednego zawodnika w polu byłaby słuszna… Niestety było tylko 1:0 i to pozwoliło Grekom wyrównać, no bo niestety nasza obrona się pogubiła… Na szczęście bramkarzy mamy jak zawsze znakomitych… i z pomocą Bożą remis utrzymał się do końca…
Obym tylko meczu z Rosją nie musiał porównywać do innego meczu Widzewa Smudy w Lidze Mistrzów. Jak na razie dysproporcje na boisku pomiędzy Czechami a Rosją okazały się takimi jak pomiędzy terytoriami obu tych państw.
Inne tematy w dziale Rozmaitości