Jakelo Jakelo
580
BLOG

Prawda czasu, prawda ekranu... Miasto z morza.

Jakelo Jakelo Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

 

 

 

Po pięknym filmie o narodzinach Gdyni….

 

Piękny  film „Miasto z morza” z 2009r. w reż. Kotkowskiego, który w wakacje tego roku wyemitowała nasza publiczna, to opowieść o chłopaku spod Przeworska, któremu w roku 1920 znudziło się dźwiganie worków we młynie i zdecydował się  wyjechać w nieznane nad polskie morze, bo tam powstawało coś, co dawało szanse na nowe życie. A że nad morzem zakochał się w ślicznej dziewczynie z Kaszub, to film jest tym bardziej piękny.

Ale oprócz tego piękna, film jest filmem historycznym i w tej warstwie pewna refleksja mnie naszła…

Prof. Eugeniusz Kwiatkowski dla Gdyni jest ponoć legendarnym założycielem. Ile w tym prawdy, a ile fikcji tego nie wiem. Z pewnością był inspiratorem lokacji portu w Gdyni. Moje osobiste „spotkanie” z tą postacią nastąpiło w podstawówce, kiedy to na olimpiadzie historycznej nie bardzo wiedziałem kto zacz…  co spowodowało, że laureatem olimpiady nie zostałem… ale później zaległości już nadrobiłem…

Gdynia - miasto dziś ćwierćmilionowe narodziło się z wioski, przy której zdecydowano się budować port morski, wg. projektu inż. Tadeusza  Wendy.  

Już w kwietniu 1923 roku nastąpiło otwarcie portu tymczasowego, a w sierpniu tego samego roku przypłynął do Gdyni pierwszy pełnomorski statek, SS Kentucky pod banderą francuską. Kolejne realizacje etapów budowy portu doprowadziły do powstania portu towarowego, rybackiego i pasażerskiego oraz stoczni. W 1930 roku uruchomiono pierwszą regularną linię pasażerską GdyniaNowy Jork.

Liczba ludności Gdyni wzrastała z  1268 mieszkańców w 1921 roku do 12 tys. w 1926r.  Do Gdyni ciągnęła wiara z całej Polski, a pociąg Lwów – Gdynia, przez Łódź Kaliską cieszył się dużą popularnością.

10 lutego 1926 roku jest cezura końcową tego filmu, a jest to dzień, w którym Gdynia otrzymała prawa miejskie. Ta data jest istotna, bo przed nią  na filmie odbywa się spotkanie faktycznego budowniczego Gdyni inż. Wendy u ministra przemysłu i handlu – prof. E. Kwiatkowskiego.

Otóż, prawdą historyczną jest, że w tej dacie Wenda z Kwiatkowskim spotkać się nie mógł, a zwłaszcza w gabinecie ministra przemysłu i handlu i z profesorem piastującym to stanowisko. Dlaczego? Po prostu dlatego, że prof. Eugeniusz Kwiatkowski ministrem przemysłu i handlu wówczas nie był.  Jak się już rzekło, jakąś rolę inspirującą w lokacji portu miał, ale sam jako  inżynier chemik, podjął w 1921r.  pracę na stanowisku dyrektora technicznego w Państwowej Fabryce Związków Azotowych w Chorzowie (dyrektorem naczelnym zakładu był wówczas Ignacy Mościcki). Tam, w ciągu czterech lat doprowadził do rozkwitu fabryki, uprzednio pozbawionej przez Niemców dokumentacji i personelu technicznego. Siłą rzeczy w tym czasie na przebieg wypadków w Gdyni wpływu żadnego nie miał i nie pełnił też wówczas żadnego stanowiska w ministerstwie.Dopiero po przewrocie majowym  Ignacy Mościcki, już jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej  zarekomendował go na stanowisko ministra przemysłu i handlu w rządzie Kazimierza Bartla. Ministrem został dopiero w połowie maja 1926r, więc nie mógł nim być przed dniem 10 lutego 1926r. W rządzie był prawie przez 5 lat, a następnie, w latach 1931–1935 pełnił funkcję dyrektora technicznego Państwowych Fabryk Związków Zawodowych w Chorzowie i Mościcach. Od października 1935 do 30 września 1939 Eugeniusz Kwiatkowski pełnił funkcję wicepremiera i ministra skarbu w kolejnych sanacyjnych rządach.

W dacie nadania Gdyni praw miejskich funkcjonował rząd A. Skrzyńskiego, a ministrem przemysłu i handlu był wówczas Stanisław Osiecki z PSL Piast, ma się rozumieć (już wtedy w Polsce chłopom powierzano sprawy przemysłu i   handlu). Przed spotkaniem rozgrywały się dramatyczne sceny po wybuchu kryzysu finansowego w Niemczech Weimarskich, a to jest początek roku 1923. Kryzys ten zahamował budowę portu w Gdyni.

Niestety, twórcy tego filmu, w warstwie historycznej dopuścili się nieścisłości. Powstaje pytanie: kto za tym sto i komu to służy? Otóż, Kwiatkowski związany był z sanacją i może ta nieścisłość wynika z chęci pokazania, że wszystko co dobre w Polsce się wydarzyło to za sprawą sanacji…  a rządy przedmajowe, przeważnie z udziałem narodowych demokratów, ale i ludowców nie potrafiły dla Polski nic zdziałać…  Rok 2009 to rok, w którym wielu uprawia kult po trosze wodzowski, a po trosze sanatorski...

To mogło wynikać z uprawianego przez twórców filmu kultu sanacji, ale też mogło wynikać z chęci wyeksponowania w końcówce filmu postaci prof. Eugeniusza Kwiatkowskiego. Chciano dobrze, a wyszło jak zawsze, no i mamy „prawdę ekranu” dość istotnie odbiegającą od prawdy historycznej. 

Reasumując, w lutym 1926 prof. E. Kwiatkowskiego nie było ani w Gdyni, ani w Warszawie w gabinecie ministra przemysłu i handlu. Był wtedy w Chorzowie i pilnował interesu prowadzonego przez I. Mościckiego. Z funkcji swojej wywiązywał się na tyle dobrze, że po maju pryncypał wynagrodził mu to sowicie…

 

 
Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura