Urodzony 50 lat temu…
Jest 20 stycznia 1963r.
piąta rano –
urodziłem się –
że też mi się chciało
patrzę a tu wokół biało…
1968r. – mam 5 lat i jestem już przedszkolakiem… rodzice przeprowadzili się ze Schlezingu na Widzew… w sumie to jest fajnie, tylko szpinak na obiad mi nie smakuje… w marcu usłyszałem,że ktoś kogoś gdzieś pobił… szczegółów nie znałem, bo rozmawiano „ściszonym” głosem a ja pod stołem puszczałem autko na kluczyk… pomyślałem,że jak ktoś kogoś chce pobić, to trzeba komuś iść z pomocą,żeby go nie pobito… Poszliśmy z tatą na spacer koło takiej dużej biblioteki i parku… ale okazało się,że już nikt nikogo nie bił… W sierpniu spędzałem pierwszy raz wakacje bez rodziców u babci na wsi… to było daleko odŁodzi… Któregoś dnia spostrzegłem,że na niebie lata więcej samolotów niż do tej pory… Przed sklepem zaczęli gromadzić się ludzie i wychodzili ze sklepu z dużymi torbami… Ktoś mi powiedział,że wojna będzie, bo jak tam „pojechał” to i tu przyjedzie… na czołgach… trochę mnie to zaciekawiło, bo jeszcze nie widziałem czołgu jadącego, tylko taki, co stał na placu jako pomnik – widywałem go wracając z zoologu… Wreszcie przyjechał tato i mnie zabrał doŁodzi. W pociągu pytałem, czy to prawda,że będzie wojna… Kazał mi cicho siedzieć… No to siedziałem… Rok albo dwa lata później coś mi odbiło i chciałem iść na pochód 1-Majowy… mama na odczepne zabrała mnie na spacer… w okolice pochodu… Ościanę domu był podparty portret starego pana, którego czasem pokazywano w telewizji – pokazałem palcem i powiedziałem „Gomułka podścianą…” ktoś to usłyszał i powiedział „brawo mały! Masz rację, przydałoby się go podścianę…” . Mama odciągnęła mnie na bok, dostałem klapsa i wr5óciliśmy do domu… liczyłem na watę na patyku albo balonika… musiałem się obyć…
1973r. – Mam 10 lat i chodzę do podstawówki… po lekcjach kopiemy z chłopakami piłkę… Myślałemże na Komunię dostanę skórzaną futbolówkę, ale mama stwierdziła,że gumówka mi wystarczy… Los dla niej nie był łaskawy… Idąc alejką parkową kopałem ją sobie przed siebie… nagle podleciał wilczur i było po piłce… Odtąd znielubiłem psy… Stałem się też kibicem Widzewa, który awansował z III do II ligi… Marzy mi się,żeby kiedyś grał tak jak Górnik i Legia, których widziałem rok wcześniej na eł kaesie w Finale Pucharu Polski. Tato mnie zabrał, co było jednym z prezentów komunijnych… Jesienią na stadionie Widzewa grała Legia też w Pucharze… Niestety Widzew przegrał 1: 0 a gola strzelił oczywiście Deyna. Pamiętam,że przybił mi „piątkę” jak wchodził do szatni… W I lidze Widzew zagrał z Legią dwa lata później…
Jesienią ‘ 73 a może ’74. Był wŁodzi Obraz… do kościoła przyszło kilka tysięcy ludzi… nigdy wcześniej tyle ludzi nie widziałem…
1978r. Kończę podstawówkę i we wrześniu rozpoczynam naukę w Liceum… co okazało się bolesne i zmusiło do większego wysiłku intelektualnego. Jesienią wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał… Chyba pierwszy raz wżyciu w telewizji obejrzałem mszę św. Od tamtego wydarzenia jeszcze bardziej polubiłem Kościół. Zawsze panowała tam miła atmosfera, teraz jeszcze milsza…
1983r. - Studiuję prawo, co niestety wymaga jeszcze większego wysiłku niż nauka w liceum…Żyje się ciężko, bo Jaruzel wprowadził stan wojenny… marzy mi się ogólnonarodowe powstanie i odzyskanie przez naród wolności… niestety szans na to niewiele…
1988r. – w dalszym ciągu studiuję prawo z tymże nie wŁodzi ale w Lublinie. Rok wcześniej przybył ON. Było wspaniale… Stałem przed nim na dziedzińcu KUL-u. Teraz chyba muszę skończyć wreszcie to prawo…
1993. – Po komunistach aniśladu. Ale niestety rozwiązali sejm przez terminame i do władzy doszli postkomuniści… Skończyłem studia i być może zostanę adwokatem… rok temu zmieniłem stan cywilny a teraz urodziła mi się córka… Dziwne rzeczy dzieją się w polityce… postanawiam się zaangażować…
1998.- Jestem adwokatem i mam dwie córki…Świat się zmienia i nieustannie zapitala do przodu… W polityce do władzy powróciła prawica, ale wykonuje jakieś dziwne i nieskoordynowane ruchy… na niewiele spraw mama wpływ.
2003r. - Znów prawica przegrała… Co było do przewidzenia biorąc pod uwagę jej dziwaczne ruchy… Do władzy wróciła wŁodzi, ale jej ruchy sa jeszcze bardziej dziwaczniejsze…
2008r. - Nastały dziwne czasy – los Polski w rękach Brukseli… W polityce krajowej głos mają tylko ci, którzy bezwarunkowo to akceptują, tych którzy tego nie chcieli wykoszono. Tak być nie może… To się kiedyś zmieni…
Jest 20 stycznia 2013r. – mam piątkę z przodu… W sumie to nie takie straszne….Siedzę przy kompie i wystukałem to co właśnie przeczytaliście…
Inne tematy w dziale Rozmaitości