Tak, to on. W ubiegłym roku Drogba, wczoraj Arjen Robben.
Po nieudanym ubiegłym roku – przegrana w finale i niewyjście z grupy w EURO’12 wziął rewanż.
W każdej sytuacji widać było, że ma ochotę dać z siebie wszystko, z oczy biła taka żądza zwycięstwa… jakby chciał pokazać: „Dzisiaj JA!!!”
Wypracował pierwszego gola i zdobył decydującego – w klubowych rozgrywkach w Europie to maksimum tego, co zawodnik może pokazać.
Szczerze mu gratuluję!
A polscy futbolowi gastarbeiterzy? W tym finale pokazali to, co rok temu na Euro. Nic ponadto… Odwrotnie niż Robben…
Inne tematy w dziale Rozmaitości