Wczoraj, w święto Bożego Ciała byłem chyba świadkiem narodzenia się w mieście Łodzi nowej, katolickiej tradycji.
W czasie procesji Bożego Ciała, chyba gdzieś tak przy trzecim ołtarzu wydarzyła się rzecz dziwna… Pewna część wiernych przestała uczestniczyć w modlitwie i skierowała się ku ustawionego nieopodal dostawczaka…
Wkrótce, w stronę ołtarza kierowały się osoby trzymające w ręku kobiałkę truskawek… Osoby te wmieszały się w tłum wiernych i stopniowo tych z kobiałkami truskawek było coraz więcej…
Wyglądało to podobnie jak w Wielką Sobotę, z tym że koszyczek, zamiast malowanymi jajami i innymi wiktuałami, wypełniony był truskawkami.
Czyżby narodziła się nowa katolicka tradycja, że na procesję wierni przychodzą z kobiałką truskawek? -pomyślałem.
Do tej pory jedynymi osobami, które na procesję Bożego Ciała przychodziły z koszyczkami to były dziewczynki, których zadaniem było sypanie płatków…
Żarty żartami ale problem jest… problemem jest nachalne oferowanie sprzedaży produktów prowadzone w tak chamski sposób, że nie szanuje się świętej uroczystości jaką jest procesja Bożego Ciała. Nie tylko zresztą ten z dostawczaka to uskuteczniał przy trzecim ołtarzu, bo sklepowa ze spożywczaka również. Na czas przejścia procesji otworzyła swój mały, osiedlowy „rodzinny” sklepik spożywczy i skutkiem tego uczestniczący w procesji między trzecim a czwartym ołtarzem lizali lody na patyku. Zaraz po przejściu procesji sklepik się zamknął… a i po dostawczaku śladu nie było, kiedy po mszy wyszedłem z kościoła. Nie będę ukrywał, że miałem ochotę, żeby świąteczny obiad poprawić deserem truskawkowym, ale niestety…
Sygnalizuję tu problem nieuporządkowanego prowadzenia działalności handlowej, nieuporządkowanego, bo nieznającego i niepotrafiącego uszanować świętej uroczystości.
Inne tematy w dziale Rozmaitości