Jakelo Jakelo
1924
BLOG

Legia poległa z Barceloną Karpat.

Jakelo Jakelo Rozmaitości Obserwuj notkę 20

 

 

Kumpel wrócił z urlopu i w zastępczym autobusie, bo tramwaje z woli nieodwołanej Zdanowskiej nie kursują, pyta mnie rano ile ja piwa kupiłem na wieczorny mecz, żeby uczcić pierwszy po -nastu latach awans polskiego klubu  do Champions League.

Polały się me łzy… kiedym wspomniał, jak to mój kochany Widzew awansował do LM i później ze Steałą Bukareszt pierwszy mecz głupio przegrał 0:1, a drugi wygrał 2:0, a mógł i 3:0, z tym że trzecia bramka nie została uznana, bo na boisku były dwie piłki.

Nie jestem i nigdy nie byłem i nie będą kibicem Legii i jej wyniki interesują mnie jak jakiegoś Grashophers albo Fenerbahce ale tym razem życzyłem Legii Warszawa szczęścia, zdrowia, wszelkiej pomyślności i awansu do Ligi Mistrzów, bo to jednak chodzi o polski futbol.   

Onegdaj życzyłem tegoż samego kiedy Legia wylosowała Manchester, a zrobiłem to za pośrednictwem Halickiego albo Piskorskiego na zjeździe NZS. Życzenia uzupełniłem, żeby Legia poszła w ślady Widzewa i też wyeliminowała Manchester… no bo mój Widzew obydwa kluby z Manchesteru onegdaj wyeliminował…

Ale, wracając do porannego tramwaju, to ja przewidywałem „wariant ukraiński” czyli „poracha” Legii 1:3… Prawdę mówiąc, byłem zaskoczony, że w pierwszym meczu nie podzieliła losu Śląska i nie dostała 4:1.  Wrocławianie grają futbol ciekawszy, bo stracić dwa gole w pierwszych 10 minutach i w ostatnich to jednak  trochę daje inny obraz. W przypadku Śląska nadzieja umierała na koniec, w przypadku Legii po pierwszych 10 minutach. Dać sobie strzelić w rewanżu o LM dwie bramki w pierwszych 10 minutach, po pierwszym meczu zremisowanym na 1:1  to dno futbolu. To był obciach. Z drugiej strony te dwa gole pozwalają nazwać Steałę Barceloną Karpat.

W meczu ze Steałą Legia praktycznie nie istniała… porażka 1:2 do przerwy dawałaby cień nadziei pod warunkiem, że Steała na drugą połowę wystawiłaby trampkarzy. Mecz pokazał olbrzymie dysproporcje dzielące polski futbol klubowy od futbolu zagranicznych klubów. Nie trzeba sięgać po drużyny z półwyspu apenińskiego, czy iberyjskiego, wystarczy Barcelona Karpat, żeby te dysproporcje się nam ukazały. Pogodnie dysproporcje te ukazał wiosenny mecz z Ukrainą.

Bramka na 2:2 padła chyba z jedynej sytuacji bramkowej Legii w drugiej połowie. Niestety, jesteśmy drugą ligą piłkarską zarówno w wymiarze klubowym, jak i reprezentacyjnym… Legia w czterech  poważnych meczach nie odniosła zwycięstwa, to mówi wszystko.  

Zadaję sobie pytanie, czy Śląsk powalczy o honor. Mam nadzieję, że tak.   

A jeżeli chodzi o Champions League, to ostatnim polskim klubem, który tam grał jest ciągle mój Widzew!!!  

 

PS. Do przerwy Legia miała 4 sytuacje bramkowe, wliczając to wykorzystaną i "spaloną". Po przerwie jedną, wykorzystaną. Wydawało mi się, że przez cały mecz liczyli te miliony, a nie grali w piłkę... 

Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Rozmaitości