Zastanawiałem się jak zatytułować mój komentarz po finale LM. Przez znaczną część meczu tytuł ten brzmiał: "LM przegrał Iker Casillas, a wygrał Godin"… Kto ją wygrał… chyba jednak Bale i Marcelo…
Po dość przypadkowym golu Godina, Atletico powinno robić wszystko, by podwyższyć na 2:0 i wtedy „było by pozamiatane”, no ale nie potrafili tego zrobić, pomimo optycznej przewagi przez 60 minut gry…
Niestety, w ostatnim kwadransie II połowy meczu było jasne, że Atletico jest cieniem tego z I połowy, a Real rośnie w siłę…
No i stało się… padł gol wyrównujący Ramosa…
Zastanawiałem się, czy belgijski bramkarz okaże się lepszy od Ikera, kiedy przyszła dogrywka.
W dogrywce była masakra… Gołym okiem było widać, że Madrilleños z Atletico są już „wyjechani”… Ancelotti miał minę dowódcy plutonu egzekucyjnego zniecierpliwionego zwlekaniem przez żołnierzy z oddaniem salwy kończącej sprawę…
I kiedy Ronaldo ustawiał piłkę na „wapnie” wyglądał niczym sęp, który znalazł padlinę…
Przez cały czas kibicowałem Atletico, niestety okazało się, że ambicja i wola walki „amatorów” to za mało pojedynku z profesjonalistami.
Atletico Madryt przypomina mi o jednym… o ostatnim w historii polskiej piłki klubowej udziału polskiej drużyny w fazie grupowej Ligi Mistrzów. A był nią Widzew… mój Widzew, który spada z ekstraklasy… W Łodzi Madrilleños wygrali w takim samy stosunku jak przegrali w finale Champions Ligue…
Dlaczego ostatni polski klub grał w LM 18 lat temu – to już inna sprawa i dlaczego Widzew spada z ekstraklasy również…
Inne tematy w dziale Rozmaitości