Jeden z portali opublikował zdjęcia pewnej anglosaskiej aktorki z premiery jej filmu. Atrakcją tych zdjęć ma być to, że aktorka pod bluzeczką nie ma bielizny… Absencja tej części bielizny nie jest bynajmniej spowodowana tym,że ta pani zrobiła pranie…
Fotki przypomniały mi lata 70-te kiedy to dziewczyny, kobiety starające się atrakcyjnie wyglądać nie wkładały górnej części damskiej bielizny…
Licealistki, mające po lekcjach randkę przed wyjściem ze szkoły w toalecie zrzucały staniki. Studentki przystępujące do egzaminu też o nich zapominały, bo fama głosiła,że wtedy jestłatwiej… Panie wybierające się do teatru albo opery, albo na wieczór towarzyski… itp. itd… również w ten sposób usiłowały nabrać atrakcyjnego, ba szałowego wyglądu… Przynosiło to niejednokrotnie efekt odwrotny od zamierzonego, no ale mniejsza z tym… Często też wświetle lamp wyglądały jak na powyższych, nieco przejaskrawionych fotkach.
A później nastąpiły lata 90-te i gorseciarze wzięli się do roboty i wypuszczali na rynek różne "podnośniki " i "wypychacze" kobiecych biustów… W efekcie ich działań, kobiet bez tej części bielizny nie widuje się już wcale…
Od czasu do czasu jedynie jakaś celebrytkaświeci tym, co ma pod szyfonową bluzeczką…
Ale chyba na to,żeby kobiety masowo nie wkładały staników szans już niewiele…
I chyba dobrze, bo… gorseciarze by splajtowali.
Inne tematy w dziale Rozmaitości