Mecz ze Szkocją dramaturgią o 100% przewyższał te zremisowane mecze na Euro 2012.
Oglądałem mecz Szkocji z Gruzją i stwierdziłem, że wyspiarze (bądź co bądź Szkoci to wyspiarze... nic wielkiego nie reprezentują, ot zwyczajny „angielski” futbol na poziomie środka angielskiej Premiership. Remis jest następstwem tego, że Nawałka na ten „angielski” futbol zupełnie nie przygotował drużyny. Jedno crossowe podanie na lewą flankę i dośrodkowanie zupełnie zaskoczyło linię obrony… A później wrzutka z wolnego w pole karne „na aferę” – też zagranie w „angielskim” stylu i też zaskoczyło naszych.
W napadzie za dużo było grania pod Lewego… Może by mu ktoś powiedział:
„Panie Lewy, pan nie musisz strzelać bramek, wystarczy, że Pan wiąże 2-3 obrońców – to jest Pana zadanie… O!
Przyjedzie Gibraltar to Pan sobie nastrzelasz bramek ile Pan zechcesz, a widać, że Pan bardzo chcesz… bo po co Pan masz strzelać gole, skoro Mączyński strzela tak jak Kross…”
Wszyscy grali wspaniale, a gole strzelali ci na „M”, bo być może ktoś w niebie na tę literę ustawił zdobywców goli… Znów świetny był Mila… i o mało co…
Nie mniej ważny był mecz Niemcy-Irlandia, zakończony remisem 1:1… Jeżeli Niemcy (ponownie) tracą gola w ostatniej minucie, to znaczy, że coś z nimi nie tak. Do tej pory, poza meczem z Brazylią, to oni w ostatnich minutach przechylali wynik na swoją stronę.
Inne tematy w dziale Rozmaitości