Wbrew temu, co prezes Jarosław Aleksander Kaczyński twierdzi, iż w naszym kraju jest miejsce tylko i wyłącznie dla jednej narodowości, tej która w bałwochwalącej pokorze kaja się i prosi o przyjęcie do jedynego, słusznego gremium partii(otów) zwanych PISowcami. Wbrew jego woli są również Polacy, którym prezes odmawia, wręcz nie pozwala mienić się inną nacją. My, Łemkowie, Mazurzy, Kaszubi, Ślązacy, Karaimi, Żydzi, Prawosławni, Białorusini, Ukraińcy, Litwini, Niemcy, Protestanci, Staroobrzędowcy, Bezwyznaniowcy mamy obywatelstwo polskie i Polska, to również nasz kraj. Pan prezes nie chce uznać naszego istnienia, bo ma w tym własny cel. Chce skłócić naród, doprowadzić do konfliktów rasowych i etnicznych. Próbując zdobyć władzę, poniża się do poziomu, najbardziej prymitywnego myślenia radykalnych grup społecznych i zakompleksionym "duszpasterzom religii katolickiej". Żerując na ich lękach, fobiach i zacofaniu umysłowym liczy, że odbuduje zadawnione waśnie i zachęci do walki z "obcymi innowiercami".
Takie zachowanie prezesa PIS jest wstrętne i ohydne. Podobne idee przyświecały innemu, również niewielkiego wzrostem dyktatorowi. Niech pan sobie przypomni, czym to skończyło się.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)