Blog
Nowa Wspaniała Redakcja
Jakub Lubelski
Jakub Lubelski prozaik, felietonista rocznika i portalu "Teologii Politycznej".
0 obserwujących 164 notki 257210 odsłon
Jakub Lubelski, 23 marca 2012 r.

Bóg Piszących. Czy Jerzy Pilch to pisarz religijny?

Już w połowie kwietnia ukaże się "Dziennik" Jerzego Pilcha. Tymczasem proponuję swój esej opublikowany w ostatnich, lewicowych "PRESSJACH".  

Laureat Nagrody Fundacji im. Kościelskich, okej, ale Paszportu Polityki i Nike? Toż to prawdziwe salonowe paskudztwo! Jerzy Pilch od dawna wyrzucony jest poza horyzont konserwatywnie usposobionych czytelników. Nie ulegając nadmiernie obiegowym opiniom, nieopatrznie zdradzam jednak czasem, że jest on, moim zdaniem, jednym z najważniejszych współczesnych polskich pisarzy – choć to autor wielokrotnie oskarżany o nihilizm, postmodernizm i upodobanie do bebechowatych pijacko-seksualnych wynurzeń, z których nie dowiadujemy się niczego istotnego ani o świecie, ani o ludziach. Los sprawił, że w moim domu zawsze czytano Pilcha z aprobatą. Ten gen „batalii o Pilcha” wywołuje we mnie potrzebę zdania choćby pobieżnej relacji z własnej – zapewne innej niż w domu – przygody z jego twórczością.

W żartobliwym wstępie do zbiorku felietonów – wiadomo spécialité de la maison Jerzego Pilcha – Rozpacz z powodu utraty furmanki, Stanisław Barańczak zadając pytanie, dokąd prowadzi nas zjawisko Pilch, odpowiada rzeczowo i treściwie: „Donikąd” (Barańczak 1994: 7). Zaskakująca i przewrotna pointa przyjacielskiej rekomendacji stała się jednym z przekleństw Pilcha. Do dziś najżyczliwsza wersja opinii krytyków brzmi – „no, mistrzowska fraza, mistrzowska fraza, ale co on ma do powiedzenia? Nic! Niczego nie ma do powiedzenia, to jest o niczym!”. Czas więc najwyższy, aby wrócić do twórczości prozaika z Wisły i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Pilch, poza mistrzowską frazą, ma nam cokolwiek do powiedzenia.


Trudnym do przyjęcia paradoksem jest, że jako jeden z nielicznych twórców to właśnie „ów luter” stale pracuje nad utrwaleniem literackiego obrazu Jana Pawła II i jego roli w polskiej kulturze. Po drugie, poprzez opis swych stron rodzinnych – często zwanych Granatowymi Górami bądź wprost Śląskiem Cieszyńskim czy Wisłą – Pilch daje pełnokrwisty opis polskiej duchowości i zwyczajów prowincji. Po trzecie, przedstawia w swej twórczości mitologię narodu polskiego okresu postkomunistycznej transformacji. Po czwarte zaś, ma coś do powiedzenia o Bogu (choć wielu wątpi, czy piszący o „piciu i kobitkach” może się na ten temat wypowiadać), i to na pewno nie mniej niż pisarze przypisani do chrześcijańskiej tradycji literackiej. I nie tylko chodzi tu o przeciwstawianą rzymskim katolikom (a jeszcze chętniej − rzymskim katoliczkom) luterskość, ma on bowiem także swojego Boga narracji, Boga-piszącego.


Bóg pisarzy i Duch opowieści


„Jedynym zadaniem pisarza jest przeprowadzenie fabularnego dowodu na istnienie Boga; i co więcej – tylko pisarz (nie matematyk czy filozof) może tu być skuteczny” (Pilch 2006: 131). Koncept misji pisarskiej sformułowany przez Jerzego Pilcha wydaje się z pozoru niepoważny, wygląda na jedną z wielu prowokacji pisarza, ryzykowną bufonadę. Jeśli jednak dobrze zastanowimy się nad sformułowaniem „fabularnego dowodu”, okazać się może, że intuicje Pilcha ukazują intrygujący związek między boską kreacją a twórczością pisarza w pełni oddanego swej misji.

W opowiadaniu Kraków, z debiutanckiego zbiorku Pilcha Wyznania twórcy pokątnej literatury erotycznej, odnajdujemy pierwszy raz ów motyw Boga piszącego: „Byłem postacią literacką, choć tylko Pan Bóg wspomniał o mnie mimochodem i między wierszami swego dzieła” (Pilch 1988: 10). Z kolei jeden z pierwszych rozdziałów Spisu cudzołożnic kończy się tak charakterystyczną dla Pilcha modlitwą narratora: „I choć widziałem wszystko wyraźnie, czułem, że niczemu nie sprostam. Zacząłem się więc modlić, a raczej z właściwą mi protestancką prostotą zwróciłem się do Pana: − Panie – szepnąłem – przebij swym wzrokiem płaski dach tego wieżowca, wejrzyj w swoje dzieło, zobacz tę scenę i weź się wreszcie do pisania” (Pilch 2002: 28). Czy Bóg w prozie Pilcha jest Bogiem-piszącym? Jak to rozumieć? Czy Bóg pisze nieustannie to, co wedle boskich scenariuszy powinno być pisane, czy też jego praca literacka jest boską interwencją Wielkiego Redaktora, który jedynie nanosi swe poprawki na teksty maluczkich? Czy pisarz modli się, aby Bóg pisał za niego? Za niego, który kipiąc od impulsów, czuł, że nie sprosta? A może modlitwa do Boga piszącego jest prośbą o natchnienie, o olśnienie pisarza przez Boga – choć w samym tym sformułowaniu tkwi ironia asekuracyjna – literatów?

Wiele fragmentów prozy Pilcha, zarówno tej z lat dziewięćdziesiątych, jak i tej późniejszej, obfituje w wyznania narratora deklarującego silny, osobowy kontakt z Bogiem i pewnego rodzaju szczególną, twórczą więź. „Oczywiście: żadnego olewania przykazań Bożych, żadnego olewania Pana Boga. Dalej mam słynne poczucie, że Pan Bóg nie spuszcza ze mnie oka. Może nawet z czasem poczucie to trochę się wzmogło, siła boskiego spojrzenia wzrosła. Być może mój nerw słuchowy nagle i dziwacznie uwrażliwił się sam z siebie, ale wyobrażenie, że musnął go palec opatrzności, bardzo tu pasuje” (Pilch 2004a: 60). Wciąż jednak nie mamy odpowiedzi na postawione powyżej pytania. Kolejny fragment może jednak wzmocnić przekonanie, że owe odwołania to swego rodzaju pisarska modlitwa o natchnienie, „Boże pisz, abym mógł dać się porwać nurtowi twej boskiej narracji”. To raczej pisarz, doznając olśnienia, ma niejako wgląd w boski tekst narracji, która porywa: „wtedy właśnie spłynęło na mnie radykalne i definitywne olśnienie, jedno z owych natchnień, którego z pewnością zaznawali klasycy, a którego ja, Gustaw, nieustannie, od lat wypatrywałem, którego łaknąłem, o które modliłem się («zacznij pisać, Boże») i w które z wolna zaczynałem wątpić. Wtedy właśnie poczułem jego dreszcze” (Pilch 2002: 209).

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Marcin Kacprzak Zdecydowanie. Dziękuję!
  • @somegreybloke Zachęcam czasem do lektury po jedzeniu:) Żeby nie jeść oczami:)
  • Bawer Powodzenia! Czekam na kolejne wpisy!

Tematy w dziale