Buzia nie lodowisko żeby pozwalać ją sobie rysować. Na dziesięć baniek wycenili piarowcy gębę posła Palikota. Takiegoż odszkodowania będzie się poseł domagał od dziennikarzy za opisanie jego finansowego łańcuszka szczęścia.
To epokowe odkrycie w polskiej, ba, światowej polityce. Kamień milowy po prostu. Czyż nie warto pójść tym tropem? Wyobraźmy sobie Wałęsę domagającego się odszkodowania od magistra Zyzaka na kwotę równą honorarium za występ na parteitagu u Ganleya. Albo Zbigniewa Sobotkę wyceniającego swój udział w reklamie pewnego operatora komórkowego pod hasłem „zdrabniamy wyroczki” (reklama powstała jako żart na joemonster).
Uważam, że powinniśmy wprowadzić oficjalny cennik twarzy polityków. Może chroniłoby to ich przed rozmienianiem się na drobne? Taki poseł czy minister wiedziałby, kiedy jego rynkowa cena spada, a kiedy rośnie. Dla chętnych – ceny w euro. To prosty sposób, by narcyzm zamienić w pragmatyzm! I być może najdonioślejszy wkład intelektualny Palikota w polską politykę.
Domniemany inspirator egzekucji na Palikocie, który miał dać dziennikarzom kwity z prokuratury, sam dostał tymczasem brzydki cios od pierwszej damy polskiego dziennikarstwa. Wcale mi z Giertychem nie po drodze, ale zgadzam się, że ciągnięcie za język jego pięcioletniej córki i publikowanie tego potem w gazecie trąci rynsztokiem.
Coś się ostatnio porobiło z dziennikarzami „starych” mediów (sama zaliczam się do tego towarzystwa...). Najpierw idiotyczna szarża Krasowskiego przeciwko blogosferze, teraz niestosowne co najmniej zachowanie Moniki Olejnik. Może czas już na przewartościowanie ustalonych „raz na zawsze” hierarchii w mediach? Czyżby stąd wynikała nerwowość „tuzów dziennikarstwa”? Krasowski od dziś bez pracy, może założy, tfu..., bloga na „Salonie 24”? Choć widzę, że popularny robi się Twitter – Eryk Mistewicz i Michał Karnowski już tam goszczą. A ja, zacofana, myślałam że to portal dla nastolatek...
pozdrawiam!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)