Czyż to nie dziwne, że minister Sikorski dopiero teraz śle protesty do sekretarza generalnego NATO w sprawie rosyjskich manewrów "Zapad 2009"? Manewry odbyły się we wrześniu, a mamy listopad. Minęło półtora miesiąca. Słyszymy, że "reakcja sojuszu" jest natychmiastowa. A więc KTOŚ czekał najwyraźniej, aż wyjaśni się sytuacja z traktatem lizbońskim i teraz minister Sikorski dostał "sygnał" że dobrze by było, aby zaprotestował przeciw rosyjskiej "agresji". Znowu mamy się poświęcać, a mocarstwa rozgrywają swoją partię nad naszymi głowami...
Czyżby "mocarstwo europejskie" poczuło się pewniej i zapragnęło niniejszym wysłać ostrzeżenie Rosji?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)