315 obserwujących
898 notek
3933k odsłony
  31533   0

Young Lives Matter. Polska kontrkultura 2020

Podobno mogę mieć wszystko, teraz, już, bez ograniczeń, a po za tym, że tego wszystkiego nie mam, nie jestem tak silny i piękny to jeszcze ta władza co kawałek mi coś zabiera i mnie poucza. Seks jest na wyciagnięcie ręki, a w szkole zabierają nawet edukacje seksualną. Telewizji co prawda nie oglądam, ale słyszę, że robią tam wodę z mózgu i wyrzucają ciągle nieprawomyślnych dziennikarzy. Zakazują aborcji (choć niekoniecznie muszę wiedzieć o co chodzi), ale zakazują mi czegoś, co dotyczy mnie i mojej wolności. A przecież wszystko mogę mieć tu i teraz…

Nastolatkowie, a teraz już 20-latkowie odjeżdżają szybko w zupełnie inną stronę niż obecnie dominujący establishment, który do kompletnie nie znalazł z nimi wspólnego języka. Podobnie jak ich rodzice… A duchowni, księża, którzy mieli wpływ na bardzo wielu dzisiejszych 40-, 50-, 60-latków, nie tylko nie mają wspólnego języka, ale nie znaleźli żadnego pola porozumienia. Oni zniknęli z ich rzeczywistości. Dla części tego pokolenia stali się najgorszym symbolicznym opresorem, a lepszym wypadku kimś pogardzanym i omijanym szerokim łukiem.

Pedofilia i maybach   

Kiedy pojawił się pierwszy film Tomasza Sekielskiego, w rozmowach ze znajomymi przewidywałem, że będzie on miał potężny, choć odłożony w czasie wpływ na rzeczywistość. Nie polityczny ale kulturowy. W kilka, kilkanaście lat polskie kościoły mogą wyglądać zupełnie inaczej, będą puste jak te we Francji, czy Niemczech – przewidywałem. Miałem racje tylko po części. To stało się dużo szybciej. I Kościół niestety na to ciężko zapracował. Brak reakcji, choć może lepiej powiedzieć żałosna reakcja wywołała jeszcze większy efekt. Wywiad jakiego Piotrowi Kraśce udzielił w TVN abp Stanisław Dziwisz był dramatycznie smutną dla wielu katolików puentą. Jeden z symboli polskiego Kościoła zachował się w sposób, który u mnie umiarkowanego katolika – mógł wywołać smutek, ale u wielu zwłaszcza młodych ludzi, mógł wywołać tylko wściekłość. – Jak oni, którzy kryją i nie chcą rozliczać z haniebnych zbrodni mogą nas jakkolwiek pouczać o moralności, życiu poczętym, o tym co dobre i złe – słyszę.  

Przepaść miedzy tym, jak moje pokolenie postrzegało Kościół, którego symbolem był ksiądz Jerzy i Jan Paweł II a tym, jak młodzi ludzie postrzegają dziś ojca Rydzyka, Dziwisza, czy Jędraszewskiego, to przepaść wielka jak Rów Mariański. Nasze imaginarium jest kompletnie inne. Dla nas kościół był oazą, dla wielu z nich jest świątynią oszustwa i hipokryzji.

To ci młodzi ludzie, wychowani ze smartfonem, rozmawiający o (prawdziwym czy nie) maybachu redemptorysty i skrywanej pedofilii tańczą dziś na ulicach w rytmicznej ekstazie powtarzając refren „Jebaaaać PiiiiiS..” Oglądali w sieci jak zbuntowani Amerykanie walczą na ulicach, jak malują mury i zwalają pomniki, bo przecież Black Lives Matter, poczuli, że ich życie też ma znaczenie i też są wściekli na to, co się dzieje wokół nich. Filmiki obejrzane na Youtubie rozpaliły ich wyobraźnię. Też możemy więcej i ostrzej...

Czy oni są gorsi od nas? W niczym. Buntują się przeciwko temu, co uważają za nieprawe, niezrozumiałe, ograniczające ich wolność. Nie znaleźliśmy sposobu, by przebić się przez miliony komunikatów z Youtuba z naszym przekazem, światem naszych wartości. Być może pokonała nas technologia, może nasza własna słabość.

Polska jest tu i tam 

Najgorszą jednak rzeczą jest ograniczanie się do potępianie ich za to, co oni rozumieją jako walkę o swoją wolność. Musimy odnaleźć język do rozmowy, potraktować ich poważnie, zwłaszcza, że siła i przyszłość jest po ich stronie. Mamy dziś w Polsce prawdopodobnie do czynienia rewolucją kulturową na miarę 1968 roku w Ameryce i Francji. To rewolucja, która zmienia nasz świat na wiele lat. Tak jak wtedy, tak i teraz – ten bunt jest autentyczny i głęboki. Dziś, po wielu miesiącach zamknięcia w covidowym lockdownie, który też zapewne postrzegają jako kawałek opresji narzuconej im przez obecna władzę – którą rozumieją szeroko – wykrzykują swoją wściekłość. 

Elity polityczne – ani obecnej władzy ani dużej części opozycji – nie są dla nich atrakcyjne, nie maja dla nich żadnej propozycji. To, nad czym warto pracować, to odzyskanie zdolności do porozumiewania się, do rozmowy. Nie do zgody, ale do tego, by móc wyjść poza wymianę komunikatów: „Jebać PiS” – „Ratujmy przed barbarią Kościół i Ojczyznę”.

Tam są nasze dzieci i nasi sąsiedzi. Polska jest i tu i tam.


Lubię to! Skomentuj380 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo