Kto jest największym strategiem politycznym w Polsce. Nie Jarosław Kaczyński. To Adam Michnik. Wreszcie to zrozumiałem. Przed chwilą na trop naprowadził mnie redakcyjny kolega, Darek Rosiak. Okazuje się, że Rafał Ziemkiewicz, który grzebał w gazetowych archiwach, kombinował i analizował Michnika, ni cholery nie złapał o co naprawdę chodziło . Wyrzućcie "Michnikowszyznę" na śmietnik!. Nic nie warto dziełko.
My, po krótkiej rozmowie, doszliśmy, jaki był prawdziwy plan. Oto wynik naszego dziennikarskiego śledztwa.
Adam Michnik z komuną walczył od zawsze. Po 89 roku wcale się nie zmienił, tylko przybrał inny strój - dla niepoznaki. Po Okrągłym Stole prowadził długą, misterną skomplikowana i dramatyczną grę. Te nieustanne ataki na lustrację, to ośmieszanie lustratorów, to trzymanie w redakcji Lesława Maleszki, to wszystko było po to, żebyśmy mieli dość dyskusji o lustracji. Żeby ją zobrzydzić, ale pozostawić sprawę nie rozwiązaną.
On pierwszy przecież zobaczył archiwa. Już wtedy pomyślał: "trzeba koniecznie je ujawnić"! Ale atmosfera była zła. Wiedział, że do tego celu będzie go wiodła długa i niełatwa droga. Początkowo chciał wspierać Kaczyńskich, ale po pierwsze rzeczywiście prywatnie ich nie lubił, pod drugie uznał, że to za słabe konie. Wiedział, że zostaną wzięci za oszołomów, że ich kolejne projekty przeprowadzenia lustracji upadną.
Postanowił więc zagrać inaczej. Pił z Urbanem, jeździł z Jaruzelskim po Hiszpanii, chwalił Kiszczaka jako człowieka honoru, wizytował regularnie Aleksandra Kwaśniewskiego. Wiedział, że naród ciągle jeszcze lubi trochę komunistów. A takie bratanie się z nimi przez naczelnego nielubianej przez prosty lud elitarnej "Wyborczej" doprowadzi ich do przejścia na zdrowy antykomunizm.
Lustracje uchwaloną w 1997 uznał za marną namiastkę tego, co być powinno. Ośmieszał więc ją co i rusz. Kiedy kilka tygodni temu uchwalono ostatnia wersję lustracji pomyślał: "no, jesteśmy blisko, ale to jeszcze nie to". "Zbliżamy się do celu, trzeba przeprowadzić frontalny atak". Wystawił Ewę Milewicz, zmobilizowal Jacka Żakowskiego, nieświadomych w czym biorą udział i rozpoczął Wielka Ofensywę. Chodziło o stworzenia atmosfery, w której powolny poglądom warszawskiego salonu Trybunał Konstytucyjny zakwestionuje ustawę.
A wtedy wyjście będzie jedno - pełne otwarcie. Spełniony sen Adam Michnika.
I kiedy zorientował się, że "za" są wszyscy - od Lecha Kaczyńskiego, przez Tuska, Giertycha , Leppera po Wojciecha Olejniczaka, uznał, że może wykonać ostatni strzał.
Pisze tekst na "Otwórzmy teczki". Misja skończona. Esbeckie szafy zostaną wkrótce otwarte. Michnik może odejść z "Gazety".
Autor podcastu Układ Otwarty. Prezes niezależnego think tanku Instytut Wolności
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka