Czwartek to ważny dzień dla Kwaśniewskiego. Konferencja na Uniwersytecie warszawskim. Będą bronić demokracji. Razem z Wałęsą i Olechowskim.
Kolejny krok na drodze do powrotu na scenę. Nie lekceważcie tego. Aleksander Kwaśniewski jest nieźle przygotowany, ma racjonalną strategię i pracujące na niego zaplecze.
Wszystko jedno, czy założy własne ugrupowanie, czy będzie budował coś wokół LiD. Jest miejsce na silne ugrupowanie wprost „antykaczyńskie” i Kwaśniewski takie ugrupowanie buduje.
Nie od razu, powoli, krok po kroku. Z pomocą wielu przyjaciół. I tych, którzy realnie tracą dziś na rządach Kaczyńskich, których interesy są naruszane i tych , którzy ich po prostu nie cierpią.
Michał Karnowski twierdzi w „Dzienniku”, że Kwaśniewski poniósł pierwszą porażkę, bo nie udało mu stworzyć ruchu komitetów obywatelskich. Moim zdaniem Michał się myli. Na razie Kwas idzie jak burza. Gra jest bardzo przemyślna i na moje oko dobrze zaplanowana.
Pomaga mu w tym PiS, które samo przygotowuje miejsce na powrót byłego prezydenta. Pamiętacie jak premier zaprosił go do siebie, żeby rozmawiać o podsłuchach? Musiał? Nie. On sam go wyciąga przed kamery i pokazuje, że to ważna postać.
Bo to bardzo wygodny przeciwnik dla partii Kaczyńskiego. Dużo wygodniejszy od Platformy Obywatelskiej. Kaczyński woli się ścierać z Kwaśniewskim, bo ten mu nie zagraża bezpośrednio. Obaj walczą o inny elektorat. Będą na siebie pluć, po to, by konsolidować swoich wielbicieli. Dla obu prawdziwym konkurentem jest Tusk i Platforma, bo ta partia ma wyborców, którzy mogą i przenieść swoje poparcie i na PiS i na neoSLD.
Wszystko zmierza ku temu, że na końcu tej zabawy będziemy mieli z jednej strony dość silny PiS, z drugiej dość silną postkomunistyczno-postsolidarnościowo-biznesową lewicę a w środku malejąca Platformę.
Donald Tusk ciężko na taki los zapracował. Na razie sondaże PO wyglądają nieźle, ale pamiętajmy, że ta partia była zwykle przeszacowana, a poza tym, odpływ poparcia zacznie się, kiedy LiD zacznie przekształcać się w szerszą koalicję pod wezwaniem Aleksandra.
Przyznam, że to smutna wizja. Za ten powrót „Pierwszego” możemy podziękować obu czołowym politykom prawicy; Kaczyńskiemu i Tuskowi.
-----------------------------------------------------
Po ostatnim moim poście o Michniku pracowałem jak wół i nie miałem czasu by czytać i odpowiadać na komentarze. Dziś, kilka spóźnionych odpowiedzi:
@WS. Panie Wojciechu. Nie wiem, jakie były prawdziwe intencje Michnika. Mój tekst był żartem, ale żartem z gatunku absurdalnych. Takie żarty czasem też coś mówią. Wymienionym w tekście dziennikarzom własnego rozumu nie odmawiam, mają go sporo. Ewę Milewicz, bardzo lubię i cenię.Uważa Pan, ze PiS woli teczek hurtowo nie ujawniać, bo wtedy pozbyłoby się „broni, jaką jest możliwość selektywnego ujawniania i przecieków”. A to ja zapytam pana tak jak Pan mnie pytał. A dlaczego nie może Pan założyć, że Lech Kaczyński i Zbigniew Romaszewski naprawdę martwią się o dawnych, zasłużonych działaczy podziemia, których intymne fragmenty życiorysów byłyby wystawione na widok publiczny? Dlaczego nie dopuszcza Pan myśli, że to porządni ludzie, którzy kierują ludzkim odruchem? (Dla wyjaśnienia- ja się z nimi nie zgadzam – jestem za pełnym otwarciem akt z zamazaniem szczegółów dotyczących prywatnego, a zwłaszcza intymnego życia osób nękanych przez SB)
@różni Niektórych mój żart rozbawił inni uznali go za żałosny i obrzydliwy, jeszcze inni za po prostu słaby. Dla niektórych była to kolejna okazja, by nazwać mnie śmierdzącym PiS-owcem, etatowym partyjnym propagandzistą (pozdrowienia szczególnie dla Zbigga). Przyjmuję wszystkie uwagi z pokorą. Mnie się podobało;)
@Igła :człowiek na rysunku skakał nie do studni , a do szamba. Zapomniałeś już tej retoryki?
Autor podcastu Układ Otwarty. Prezes niezależnego think tanku Instytut Wolności
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka