314 obserwujących
901 notek
3952k odsłony
  195   0

Wejdźmy w rewolucję technologiczną

W ramach „Inicjatywy” o wizji dla Polski i ja dorzucę trzy grosze. Przepraszam, że tekst nie jest oryginalny. Został w weekend opublikowany w „Rzeczpospolitej” (wprowadziłem dwie drobne korekty) . Od razu wyjaśniam: poniższy tekst nie jest wyrazem zachwytu nad walką z globalnym ociepleniem. Stwierdzam tylko, że ta walka już trwa, czy chcemy czy nie. I albo możemy ją wykorzystać i na niej zyskać, albo ograniczymy się do jęczenia nad koniecznością ponoszenia kosztów. Oto ten tekst:

Światowe potęgi właśnie podejmują decyzję o przewrocie technologicznym w energetyce. Polska mogłaby bardzo na tym skorzystać. Ale naszym przywódcom brak wyobraźni i odwagi Rewolucje gospodarcze, technologiczne, polityczne, które od czasu do czasu zdarzają się na świecie, zawsze są szansą na pojawienie się nowych liderów, na zbudowanie swojej pozycji. Zwłaszcza przez tych, którzy są zacofani i na zmianach mogą zyskać najwięcej.  

Czy chcemy czy nie

Dziś już nie ma wątpliwości, że przeciwdziałanie globalnemu ociepleniu będzie najsilniejszym impulsem dla światowej gospodarki, biznesu i polityki w ciągu najbliższych lat. Nie ma dziś innego problemu – poza bieżącym kryzysem finansowym – który wywoływałby tyle emocji i miałby tak dalekosiężne skutki, jak walka ze zmianą klimatu. Nie ma problemu, który równocześnie wpływałby tak bardzo i na politykę, i na tak wiele gałęzi gospodarki.

Niezależnie od tego, jaki mamy stosunek do samego zjawiska i jego przyczyn, niezależnie czy uważamy to za zagrożenie dla naszej planety czy wielki humbug, musimy zrozumieć, że – chcemy czy nie – jako duży kraj należący do Unii znaleźliśmy się w środku procesu zmian. Kierunkowe decyzje, w każdym razie w głowach ludzi o największej sile wpływu w tej sprawie, już zapadły. Świat, zwłaszcza po zwycięstwie Baracka Obamy w USA, powiedział „tak” dla walki ze zmianą klimatu. Chiny również zaczęły wydawać gigantyczne pieniądze na ekologię i pozyskiwanie energii ze źródeł odnawialnych. Ameryka za chwilę zapewne dołączy do tego procesu, a Unia Europejska chce mu przewodzić.

Zostaniemy – a właściwie już zostaliśmy – weń wciągnięci. Można spojrzeć na to, co się dzieje, dwojako. Albo jako na coś, czemu musimy się opierać tak długo, jak to możliwe, i robić tylko to, co musimy, albo potraktować to jako szansę i spróbować wygrać na tym tyle, ile się da.

Donald Tusk, stając w ubiegły poniedziałek przed tłumem polityków z całego świata, którzy przyjechali do Poznania, miał szanse pokazać siebie i Polskę jako lidera zmian. Nie tylko pokazać nowy wizerunek Polski, ale też politycznie wygrać na tym dużo. Jego słowa jednak nie zrobiły na nikim wrażenia. To, co powiedział, mogło uderzyć tę grupę słuchaczy jakieś trzy – cztery lata temu, ale nie dziś. Zamiast wykorzystać tak unikalną szansę, jaką daje otwarcie tak wielkiej imprezy przez polskiego przywódcę, doczekał się krytycznych komentarzy w poważnych światowych tytułach i złośliwości ze strony ekologów. Polska – będąc gospodarzem wielkiej politycznej imprezy – nie została uznana za lidera zmian, ale za ich hamulcowego.

I nie wynika to z tego, że ktoś przygotował premierowi słabe przemówienie. Przyczyna jest głębsza. Politycy z żadnego z naszych obozów nie myślą strategicznie. I nie umieją dostrzec szansy, jaką może nam dać światowe szaleństwo walki ze zmianą klimatu.  

Prawdziwe modernizacje

Polscy politycy – zwłaszcza obecnej koalicji – odmieniają słowo „modernizacja” przez wszystkie przypadki, ale niestety na słowach się kończy. Świat podjął dziś decyzję – słuszną albo nie – o konieczności korzystania z czystszych źródeł energii. A ponieważ energetyka jest dziś najważniejszą dziedziną gospodarki, de facto świat zdecydował się na przeprowadzenie gigantycznej rewolucji. Rewolucji, która może skutkować wielkimi innowacjami technologicznymi, których efekty trudno jeszcze dziś przewidzieć.

Na naszych oczach przechodzą całkowitą przemianę technologie komunikacyjne. Trudno dziś sobie to wyobrazić, ale przecież jeszcze całkiem niedawno pisaliśmy na maszynach do pisania, używaliśmy telefonów przywiązanych do kontaktów kablami, oglądaliśmy dwa analogowe programy telewizyjne. Ci, którzy umieli w odpowiednim momencie zainwestować w nowoczesne technologie, odnieśli oszałamiający sukces. Finlandia z ubogiego kraju stała się światowym liderem. Teraz czeka nas rewolucja energetyczna. Za decyzjami polityków stają oczywiście ogromne interesy po jednej i po drugiej stronie. Wielki biznes już się szykuje do skoku.

Zrozumieli to najpotężniejsi gracze na rynku „starej energii”, tacy jak choćby Shell czy Vattenfall, i ruszyli do boju. Kto na tej batalii zyska najwięcej? Na pewno nie ci, którzy mówią jedynie o tym, że podstawowym celem naszych działań jest utrzymanie jak najdłużej status quo. Wielkie zmiany technologiczne są zawsze wielką szansą dla krajów, które właśnie się rozwijają. Wiele polskich firm przeskoczyło w latach 90. z wieku XIX od razu w wiek XXI, omijając stacje pośrednie, korzystając na tym, że zmiany polityczne w Polsce nałożyły się na światową rewolucję technologiczną. Tak samo dziś mamy szansę zmienić rozpadające się bloki energetyczne i przedwojenne kopalnie na urządzenia najwyższej generacji.

Lubię to! Skomentuj58 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale