317 obserwujących
912 notek
3989k odsłon
  21948   0

Do redaktorów „Wyborczej” – list otwarty

 Rozumiem, że jako „Wyborcza” nie lubicie „Rzeczpospolitej”, nie lubicie, czy obawiacie się Salonu24,  nie podobają Wam się moje teksty. Rozumiem, jak mi ktoś od czasu do czasu dołoży.  Nie mam z tym problemu. Nie mam też problemu z tym, że zatrudniacie takich ludzi jak niejaki Orliński, który na swoim agorowym blogu atakuje mnie obsesyjnie od kilku lat. Obraża mnie i moich kolegów, ale robi to na takim poziomie, że nie ma co się nad tym pochylać. Okolice rynsztoku. Ma jakąś obsesję – jego sprawa. Wy lubicie takie teksty - Wasza sprawa. Po mnie to spływa. 

Ale tym razem, w kolejnym ataku na mnie i Salon24 tenże człowiek posłużył się moją żoną, która postanowiła coś zrobić dla lokalnej społeczności. Nie wysilił się nawet przy tym, by sprawdzić fakty, ale co to ma za znaczenie – jeśli można fakty przeinaczyć, kopnąć kobietę i zarechotać. Nie chodziło oczywiście o moją żonę i jej przypadek, tylko o to, by ośmieszyć  „prawicę”, Salon24, mnie. Wbrew temu, co napisał, Bogna od prawie 3 lat nie ma już wiele wspólnego z Salonem24 poza tym, że pisze tam bloga o Konstancinie. Prawicowego? Lewicowego? Gdyby się pofatygował i przeczytał choć jedną notkę, zrozumiałby, jakim absurdem jest przypisywanie mu jakichkolwiek metek. Ale po co. Nie sprawdza, kto odpowiada za błąd. Nie zadzwonił ani do szefa ani do pełnomocnika komitetu, by sprawdzić, kto popełnił błąd.

Dla wyjaśnienia meritum sprawy: moja żona Bogna została wprowadzona w błąd przez szefa stowarzyszenia Porozumienia Obywateli Konstancina-Jeziorny Ryszarda Machałka,  który zaprosił ją do kandydowania i  wskazał jej błędnie, z którego okręgu ma startować.  Przyznał zresztą potem, że to jego całkowita wina. Także pełnomocnik komitetu, który składał dokumenty i miał obowiązek wszystko sprawdzić, przyznał publicznie, że to jest ich wina i że wprowadzili Bognę w błąd.  

Wiem, że w takiej sytuacji jak Bogna kilku innych kandydatów.

Nie było to sytuacja przyjemna, ale Bogna jest mądrą i twardą kobietą,  wyciąga z tego dobre wnioski i ma zamiar dalej działać na rzecz naszej lokalnej społeczności.

Ale jakże przyjemnie – dla tego fajnego rechotu - można wszystko przeinaczyć. Fakty przekręcić, kobietę kopnąć. Ale jaja, jaki ubaw. Słyszę ten rechot. To, że ten człowiek - Orliński - zachowuje się jak chamidło  i wykorzystuje krzywdę wprowadzonej w błąd kobiety do ataku na tych, na punkcie których ma fioła, mnie nie dziwi.

Ale to, że ten tekst opublikowali w ogólnopolskim, drukowanym wydaniu „GW” Jarosław Kurski, redaktor naczelny i Łukasz Lipiński, szef działu krajowego,  jednak mnie zszokowało.  Opluwać na łamach ogólnopolskiej gazety z imienia i nazwiska prywatną osobę, wrażliwą kobietę, która postanowiła coś zrobić dla lokalnej społeczności ? Jakoś lepiej myślałem o was, Panowie.  Rozumiem, to taka nowa, męska muzyka Agory. Zagranie z wysokiego obcasa.  

Następnym razem, jeśli chcecie atakować blogosferę – proszę. Mnie – walcie bez problemu. Salon 24 - nie ma sprawy.  Ale wara od mojej rodziny, damscy bokserzy. 

Lubię to! Skomentuj235 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura