Dziwię się tym wszystkim, którzy maja tak jednoznaczny pogląd na temat Rospudy. Argumenty przeciw budowie autostrady są przekonujące. Żal tych zwierząt i roślin. Nie powinniśmy niszczyć tego, co nam pięknego zostało jeszcze na ziemi. Te argumenty do mnie trafiają.
Szlag mnie tylko trafia, że w tej sprawie straszą nas urzędnicy z Brukseli, bo co to za argument, że nie powinniśmy budować, bo Bruksela nas ukarze. Kiedy słyszę te argumenty mój szczery euroentuzjazm drastycznie mi opada.
Ale argumenty drugiej strony są równie mocne. Jeśli miasto masakrowane jest przez TIR-y, jeśli giną tam ludzie na ulicach, matki boją się o swoje dzieci, to sprawa jest bardzo poważna. Nie bardzo chcę ważyć życia dzieci i życia żab i ptaków, nawet bardzo rzadkich. Jeśli już musze ważyć, to wybór jest oczywisty. Wybieram dobro ludzi.
Ale taki wybór oczywiście jest prymitywny. Myśląc w ten sposób można wyrżnąć wszystkie zwierzaki, które choć trochę nam przeszkadzają. I lasy można wyciąć, bo papier nam potrzebny.
Przyznaję, że nie znam się na tym, więc może ktoś to wytłumaczy: dlaczego projektanci drogi zaplanowali ją w ten sposób, dlaczego wcześniej nie zbadali wszystkich zagrożeń i możliwości innego poprowadzenia drogi. I pytanie drugie: dlaczego ekolodzy nie podnieśli larum dużo wcześniej?
Myślę, że zawalili tu urzędnicy i politycy. Powinno zostać przeprowadzone dziennikarskie śledztwo, jak doszło do podjęcia takich decyzji, jakie wykonano ekspertyzy i kto to akceptował. Są przecież posłowie z tego regionu, wszystko jedno czerwoni czy czarni, którzy powinni takimi sprawami się interesować i je nagłaśniać. Myślę, że było tu dużo nieodpowiedzialności.
Bardzo chciałbym, żeby i wilk w tej sprawie był syty i by owca pozostała cała. To wyzwanie dla rządzących. Ciekaw jestem, czy znajda dobre wyjście z tej sytuacji.
Autor podcastu Układ Otwarty. Prezes niezależnego think tanku Instytut Wolności
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka