Blog
Janke Post
Igor Janke
Igor Janke były dziennikarz
313 obserwujących 885 notek 3807837 odsłon
Igor Janke, 10 grudnia 2017 r.

Mateusz Morawiecki - czego o nim nie wiecie

39714 513 1 A A A

W listopadzie 1987 roku na komendzie przy ul. Łąkowej we Wrocławiu dwaj funkcjonariusze przez pół godziny okładali pięściami ciemnowłosego 19-latka. Rok wcześniej podczas przesłuchania tego samego młodzieńca ubek wyciągnął pistolet z szuflady i zaczął się nim bawić:  „Mogę cię zabić skurwysynu, jeśli nie zaczniesz gadać!”. Nie zaczął sypać. Innym razem wywieźli go za miasto, do lasu.  To było krótko po tym, kiedy SB zamordowała innego młodego działacza opozycji. Chłopak marzył, żeby tylko go pobili. Przed oczami miał własny grób. Skończyło się na strachu.

To kilka z wielu przesłuchań i pobić, które jako nastolatek przeżył elegancki dziś mężczyzna, od kilkudziesięciu godzin premier polskiego rządu. Usłyszałem wiele podobnych opowieści pracując nad książką o „Solidarności Walczącej”. I wcześniej, i wtedy poznałem nieźle Mateusza Morawieckiego. Pomyślałem, że powinien dziś to opowiedzieć, bo ciągle wielu ludzi w nim tylko byłego bankiera. A to tylko wąski kawałek obrazu.

Kiedy pracowałem nad książką, stoczyliśmy ze sobą wiele sporów. Między innymi o to, by jego osobista historia nie była zbyt szeroko opisywana.  Chował się za innymi. „Mnie się udało, mnie ludzie znają, pokaż innych” – powtarzał. Bardzo dbał o swoich dawnych kolegów z SW.  Znam wiele historii o tym  jak bardzo, kiedy już został szefem banku, pomagał innym.  Często ze swoich pieniędzy. Pewnie, ma ich niemało, stać go – można powiedzieć. Ale wskażcie mi innych zamożnych ludzi w Polsce, którzy tak bardzo poświęcają się innym.

Podobnie jak jego bliski przyjaciel z SW, dzisiejszy szef PKO BP, Zbigniew Jagiełło.  Wielu z tych historii nie mogę opisać, bo zapewne sami by nie chcieli. Wiem jednak, ile czasu i energii poświęcali i poświęcają na wspierania swoich przyjaciół, dawnych towarzyszy walki, którzy często popadli w biedę, w kłopoty, czasem wykolejali się.  Tych osób, nie tylko ze środowiska ich organizacji, których wsparli, jest około tysiąca. To historia na osobną barwną książkę. 

W czasach kiedy nie było to dobrze widziane, BZWBK, bank, którym kierował Mateusz Morawiecki wspierał wiele patriotycznych wydarzeń, także prawicowych inicjatyw, małych i dużych. Nigdy się tym nie chwalił, wówczas – z powodów pragmatycznych, bo było to źle widziane i ktoś mógłby zablokować tę pomoc, potem – przez niechęć do eksponowania swojej roli. Mało kto wie, że to kierowany przez niego bank dał pieniądze na badania DNA Żołnierzy Wyklętych na Łączce prowadzone przez prof. Szwagrzyka, kiedy żadne oficjalne instytucje nie chciały wesprzeć tej akcji.

Kiedyś, kiedy otwierałem Szkołę Przywództwa Instytutu Wolności (BZWBK  był pierwszym,  który wsparł tę inicjatywę), jednym z pierwszych wykładowców był właśnie obecny premier.  Opowiadał o tym, jak zarządzać organizacją biznesową tak, by było to przedsięwzięcie efektywne,  biznesowo poukładane ale i uczciwe wobec klientów. Był jeszcze wtedy prezem banku i nic nie zapowiadało jego wejścia w politykę. Jeden ze słuchaczy zapytał go pod koniec wykładu, co go motywuje w codziennej pracy menadżera. Morawiecki zafrasował się, był nieprzygotowany na takie pytanie. „Wie pan.. tak myślę ... trudno to przyznawać... takie osobiste pytanie. Ale tym, co codziennie mnie motywuje jest  ... Polska, los Polski” – powiedział. Zapadła cisza.

Potem, kiedy poznałem go lepiej, zrozumiałem, że było to  bardzo prawdziwe wyznanie. Poznałem w swoim życiu tysiące mniej i bardziej ważnych ludzi. Nie przypominam sobie nikogo, kto na każdym spotkaniu, przy każdej rozmowie, także prywatnej, mówi o Polsce, o tym, co trzeba zrobić, by w kraju było lepiej, kogo wesprzeć itp. Nie znam drugiego człowieka, który tak bardzo byłby w Polsce zadurzony i jej oddany. Na jego domu od wielu lat biało-czerwona flaga wisi non-stop, nie tylko w święta narodowe.

Kiedy kierował międzynarodowym bankiem robił wiele, by oprócz zysku organizacji, jego działania skierowane były na dobro polskiej gospodarki. Brzmi już jak laurka? Wiem, ale on taki jest, wiele razy mi o tym mówił, kiedy jeszcze tam pracował.  

Żeby nie było za słodko. Morawiecki nie jest aniołem. Nie jest pozbawiony wad. Jest walczącym samcem, który umie znieść mocne ciosy ale też umie walczyć twardo i bezwzględnie samemu ciosy zadawać. Często jest nieufny wobec ludzi. Gra, by osiągnąć cel, który sam uznaje za słuszny. Kiedy idzie o los jego najbliższych – potrafi walczyć jak lew i być brutalny. Bywa bardzo ostry w sądach i działaniach. Jest zasadniczy tak, że bywa to trudne dla otoczenia.  

Pamiętam pewną kolację, na którą przyjechał z daleka. Gospodyni chciała mu zrobić przyjemność i specjalne przygotowała ukraińskie pierogi z wieprzowiną - pielmieni.  Zapomniała, że to piątek i nie wiedziała, że gość jako człowiek głęboko religijny - przestrzega cotygodniowego postu. Choć wszedł do domu gospodarzy późno wieczorem, głodny, prosto z podróży, podczas kolacji obgryzał tylko ciasto z pierogów.  Uczestnicy kolacji przekonywali go, że w związku z podróżą może mieć dyspensę, ale pozostał przy skrawkach ciasta. Gospodyni była bardzo niepocieszona i zakłopotana…

W PiS nie przyjmowano go owacjami. Na dzień dobry miał wielu wrogów. Przyszedł z zewnątrz – zajął w rządzie miejsce innych, którzy czekali na to przez wiele lat. Nie miał niczyjego poparcia poza tym najważniejszym – Jarosława Kaczyńskiego.  Nie jest już tajemnicą, że wewnątrz rządu stoczył wiele walk.  Był przedmiotem ataków jawnych i tajnych. Przetrwał je, w większości przypadków okazał się bardziej sprytny od konkurentów.  Przetrwał i wygrał.  Właśnie został szefem całego rządu.

Myślę, że to dobrze, iż taki jest.  Przywódca musi umieć być sprytny, twardy i brutalny.  Nie może być tylko wynajętym ekspertem, który z biznesu trafił na moment do polityki, by potem wrócić na poprzednie pozycje. Morawiecki już jest politykiem. Historia prowadzenia banku to przeszłość.  Wszedł do polityki na sto procent z całym swoim zasobem przeszłości, wiedzą i doświadczeniami.  Zaryzykował wszystko. Zostawił na zawsze możliwość zarabiania wielkich pieniędzy. Robi to, o czym marzył  – służy Polsce.

Niech mu idzie jak najlepiej. Nie mam wątpliwości, że to kompletnie nowa jakość w polskiej polityce. Czy da sobie radę? Nie wiem, trzymam kciuki.  

 

Opublikowano: 10.12.2017 16:04. Ostatnia aktualizacja: 11.12.2017 08:55.
Autor: Igor Janke
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

prezes niezależnego think tanku Instytut Wolności, www.instytutwolnosci.pl, partner w firmie doradczej Bridge

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Dzięki za ten tekst. Bardzo boli mnie, kiedy wielu moich kolegów czy ludzi o zbliżonych...
  • Droga Janko, bardzo mi przykro z powodu tych komentarzy. To podłe, ale nie warto tym się...
  • @INTAQ Na naszych zasadach - jesli coś będzie nie tak - będzie reagować. Na żadne...

Tematy w dziale Polityka