Wygląda na to, że Platformie zdecydowano już o losie Jana Rokity. Trudno uwierzyć w to, że janusz Palikot tak sam z siebie, bez uzgodnienia z nikim, składa wniosek o wyrzuceniu z partii znanego posła, jednej z twarzy Platformy, niedoszłego premiera.
Podejrzewam, ale to podejrzenie a nie wiedza, że jest to precyzyjnie ułożona rozgrywka. Jest wniosek, więc wniosek trzeba rozpatrzeć. No to rozpatrzmy. „Dwór” już umiejętnie rozprowadzi głosy w razie jakiegoś głosowania.
Dlaczego to robią? Po pierwsze władze PO przeprowadziła badania, z których jasno wynika, że jedyną lokomotywą ciągnącą partię jest Donald Tusk. Co ważniejsze w tym przypadku, z badań wyszło też, że wyrzucenie Rokity nie zaszkodzi wizerunkowi i popularności partii. Nie znam szczegółów, ale wiem z kilku źródeł, że taki jest mniej więcej wynik tego sondażu.
Myślę, że kalkulowano w ten sposób: celem jest prezydentura Tuska. Rokita nie pomoże w osiągnięciu tego celu, a raczej przeszkodzi. Już podczas ostatniej kampanii prezydenckiej stał z boku, a raczej wysłał jasny sygnał: ja go tak bardzo nie popieram.
Rokita nie jest sterowny, może przynieść tylko kłopoty Tuskowi i „dworowi”. Trzeba więc się go pozbyć. Kiedy i jak? Im wcześniej tym lepiej. Teraz jest słaby, jeśli go wyrzucimy, zostanie sam, nie będzie miał dość sił, by skutecznie założyć własną partię. Jeżeli poczekamy, wzmocni sie i odejdzie z Platformy z hukiem i z mniejszą lub większą liczbą działaczy. Wiec trzeba to zrobić jak najszybciej. I chyba właśnie to się właśnie robi...
Szkoda Rokity. Szkoda Platformy.
P.S. Dziś w TOK FM rozmawiałem z Bogdanem Zdrojewskim. Mam wrażenie, że był w kiepskiej formie. Chciał bardzo być lojalny wobec szefa partii i mówił okrągłymi zdaniami puste zdania. Jeśli to ma być kandydat na następce Tuska, to chyba na razie bez szans.
Autor podcastu Układ Otwarty. Prezes niezależnego think tanku Instytut Wolności
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka