70 obserwujących
340 notek
1075k odsłon
3472 odsłony

CBOS kontra IBRiS – czyli kto współtworzy polski matrix?

Wykop Skomentuj121

Nawet w antyrządowych mediach za jedną z głównych przyczyn sukcesów politycznych Zjednoczonej Prawicy uważa się beznadziejny poziom opozycji. Między wierszami, a czasem wprost, wyrażana jest obawa, że ludziom nie zechce się pójść do urn, żeby głosować na partie tak "charyzmatycznych inaczej" liderów jak Schetyna lub Lubnauer, i tak dziecinnie ogrywanych przez dalekie przecież od profesjonalizmu Prawo i Sprawiedliwość. Zamiast jakichś sensownych działań wymyślono więc populistyczną "aferę z nagrodami dla ministrów", a następnie zaczęto odgrywać spektakl pod tytułem "Jest przełom. Sondaże PiS lecą na łeb i na szyję". Część blogerów S24 już się tym zachłysnęła. Chyba nawet część polityków PiS w to uwierzyła. W każdym bądź razie należy to do znanych technik manipulacji opinią publiczną (stworzenie medialnego wrażenia, że coś przełomowego dzieje się z poparciem dla partii politycznych) – i jak dowodzą badania socjologiczne, może to mieć rzeczywisty wpływ na zmianę preferencji wyborczych.

Mogło to więc być groźne dla rządzących. Ale w polskich warunkach spokojnie należało zaczekać do comiesięcznego sondażu CBOS. Tąpnięcie w sondażu CBOS byłoby dowodem na rzeczywiste tąpnięcie i wielki problem dla PiS (bo trudno podejrzewać opozycję totalną, że ma dziś jakiś wpływ na CBOS). Brak tąpnięcia, a nawet nieznaczny wzrost, nie jest co prawda wystarczającym dowodem na to, że żadnego tąpnięcia nie było -- ale jest mocnym argumentem na to, że w wyborach samorządowych żadnego przełomu dla opozycji nie będzie, bo narracja wspomagana sondażami IBRiS i Kantar właśnie się (totalnie) załamała. 

46 proc dla PiS, 16 proc dla PO i .N pod kreską – to dla opozycji totalnej tragedia.

Oczywiście wyznawcy totalnej opozycji będą pocieszali się, że sondaż CBOS wykonany został pod osobistym nadzorem Kaczyńskiego.  A jak jest naprawdę? 

Faktem obserwowalnym jest, że mamy dwie grupy sondażowni, których wyniki różnią się dziś od siebie totalnie (jak przystało na naszą "totalną" odmianę demokracji). A więc ktoś tu łże i jego działalność ma niewiele wspólnego z rzetelnym prowadzeniem sondaży opinii publicznej. Faktem jest, że co najmniej jedna strona polskiej sceny politycznej żyje dziś w kompletnym matrixie i karmi się jakimiś urojonymi nadziejami. Potwierdza się przysłowie, że głupota ludzka nie zna granic – co dla demokracji jest niestety groźne. Potwierdza się fakt, że media zamieniły się w tuby propagandowe, a demokracja znajduje się w kryzysie. Pociechą jest tylko to, że dzieje się to w całym zachodnim świecie. 

Czy jesteśmy świadkami bankructwa dotychczas panującej ideologii w świecie Zachodu – a u nas modyfikuje to specyfika społeczeństwa postkomunistycznego? Czy będzie to globalna korekta demokracji czy raczej wyłoni się z tego nowa ideologia o totalitarnych zapędach? Zjawiska coraz większego manipulowania opinią społeczną są groźne, a przyszłość wygląda bardzo niepewnie.

W każdym bądź razie powrót do władzy PO, żeby było tak jak było, wydaje się zupełną mrzonką, którą karmić można już tylko dinozaurów poprzedniej epoki. Będzie inaczej.

Wykop Skomentuj121
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka