Janosik Janosik
1367
BLOG

Piloci wpadli w pułapkę! - Pułapkę oczekiwań Rosji od Klicha

Janosik Janosik Rozmaitości Obserwuj notkę 12

Piloci wpadli w pułapkę! - Pułapkę oczekiwań Rosji od Klicha - I Pułkownik Edmund Klich spełnia to zadanie znakomicie -  Piloci mają być winni to będą winni - Zacytuje tu fragment Filmu Piłkarski Poker Janusza Majewskiego "... Ja jestem uczciwy - zaplacili za trzy zero to będzie trzy zero..."

Polski akredytowany przy MAK Edmund Klich (64 l.) ujawnia Faktowi, jak wyglądały ostatnie chwile lotu tupolewa. To wiedza na podstawie badań czarnych skrzynek, rejestrujących parametry samolotu. Już wiadomo, że piloci posługiwali się radiowysokościomierzem, który podaje odległość od ziemi, a nie od poziomu lądowiska. - Piloci wpadli w pułapkę jaru, który znajduje się tuż przed lotniskiem - mówi nam Klich,który bada przyczyny katastrofy smoleńskiej. - W ostatnich sekundach starali się poderwać maszynę - dodaje. Niestety, manewr się nie powiódł...

Nasi piloci 10 kwietnia tuż przed godziną 8.41 czynili ostatnie wysiłki, by jednak uciec ze smoleńskiego lotniska,które osnute było gęstą mgłą – tak wynika z ustaleń naszych specjalistów badających zapisy czarnych skrzynek oraz rekonstruujących ostatnie, decydujące chwile lotu tupolewa.

– Usiłowali poderwać samolot i przejść na drugi krąg – zapewnia nas w rozmowie Edmund Klich , który przygotował uwagi do rosyjskiego raportu. Naszym specjalistom udało się ustalić, co działo się w kokpicie tupolewa w ostatnich chwilach lotu – wtedy, gdy w znanym stenogramie zapada cisza w kokpicie. Pilot milczał, choć nawigator ostrzegał, że ziemia jest coraz bliżej.

On w tym czasie skupiał się na ratowaniu maszyny. Próbował poderwać samolot do ucieczki, ale manewr nie powiódł się. Dlaczego w ogóle wlecieli w jar, skoro wiedzieli, że on tam jest? – Złożyło się na to kilka przyczyn. Mogę powiedzieć, że jedną z nich było opieranie się załogi tylko na odczytach wysokości z radiowysokościomierza – zdradza nam Klich.

– Jeśli piloci bazowali tylko na radiowysokościomierzu, który pokazuje wyłącznie odległość w danej sekundzie od pasa ziemi, a nie poziomu morza, to mogli sądzić, że byli wyżej niż w rzeczywistości– potwierdza nam Wojciech Łuczak, ekspert ds. lotnictwa.

– Oni nie wiedzieli, w jakim dokładnie położeniu samolot się znajduje– dodaje Klich, ale o szczegółach przed publikacją raportu nie chce mówić. Wiadomo jednak, że do prawidłowej oceny położenia samolotu pilotom potrzebne są prawidłowe dane od kontrolerów z lotniska, bezbłędne wskazania radiolatarni na lotnisku oraz właściwe odczyty nie tylko z radiowysokościomierza, ale też z wysokościomierza ciśnieniowego, bo ten mierzy wysokość od poziomu, na którym znajduje się lotnisko.

Piloci wpadli w pułapkę!

Fakt.pl

------------------------------------------------------------------------------------------

Polecam:

Po złamaniu Gazy Wylotowe TU 154M odrzuciłyby Konar Brzozy Daleko
Link

Wyraźne Zdjęcie Satelitarne - Kokpitu TU 154M którego potem wcięło
Link 

Janosik
O mnie Janosik

" Dzisiejsze Czasy " - Oceniam : - Krytycznie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Rozmaitości