6 obserwujących
45 notek
13k odsłon
  198   1

Klasa średnia, czyli posiadacze

EURACTIV.pl
EURACTIV.pl

Wydarzenia na białoruskiej granicy, to na dzisiaj nasz najpoważniejszy problem. Mamy zadanie z którym powinniśmy dać sobie radę. Będzie dalsza eskalacja ze strony Łukaszenki i Putina. Nie ma wątpliwości. Mając wewnątrz RP taką ofiarną V kolumnę, szkoda ją marnować.
Lecz są jeszcze potężniejsze wyzwania, które nas czekają. I nie takie proste i jednoznaczne, z którymi nasze odrodzone siły zbrojne mogą sobie poradzić.

<<<<< *** >>>>>>


Z pewną nieskromnością, czego się wstydzę, muszę się przyznać, że posiadam pewien dar profetyczny.

Gdy nałożono na nas VAT w 1993 roku, wymysł szatana, podatek dosłownie od wszystkiego, co musimy kupić, westchnąłem – teraz już tylko zostało powietrze którym oddychamy do opodatkowania. No i wykrakałem.

Trzeba było poczekać lat szesnaście, aby krwiopijcy solidnie popracowali i w 2009 zdecydowali opodatkować emisję zanieczyszczeń do atmosfery, popularnie i słusznie nazywaną podatkiem CO2. Niby to tylko przemysł, energetyka i tego typu kopciuchy miały płacić za emisję dwutlenku węgla, lecz wiadomo, że każdym systemie ostatecznie takie koszty zostaną przerzucone na zwykłego człowieka, bo on już nie ma możliwości podać tego dalej.

Trzeba tu dodać, że jak zwykle hipokryci i cwaniacy u władzy wielu państw, tak na boku, by interes się kręcił, uruchomili handel tymi kwotami emisji gazu, co oczywiście z kolei uruchomiło spekulantów, na czym nota bene, dzisiaj w dużym stopniu opiera się system finansowy tworzący pieniądze z niczego.

Tak więc mamy opodatkowane wszystko co musimy, albo tylko dla kaprysu chcemy kupić i powietrze którym musimy oddychać.


A żarłoczne pijawki rozglądają się swoimi kaprawymi, rozbieganymi oczkami – co jeszcze opodatkować, co jeszcze.


Jakieś dziesięć lat temu przeprowadziłem analizę sytuacji na podstawie własnych i przyjaciół obserwacji, gdzie określiłem, że nasza polska umowna klasa średnia rozpoczyna się gdzieś w okolicach 8 tysięcy zł. zarobków na rękę, dla typowej czteroosobowej rodziny. Z tej sumy przeznaczą 6 tysięcy na w miarę solidne utrzymanie, a resztę mogą odłożyć. Jeżeli nie mają nałogów, to krok po kroku są w stanie zwiększyć swój stan posiadania i powoli inwestować – na początku w rodzinę. A to już najniższy stopień klasy średniej, gdzie wytrwałością i pracowitością można zostać posiadaczami. Albo fajniej, jak mi przypomniano – posesjonatami. Kupią sobie gdzieś kawałek gruntu. Lub jeszcze lepiej – upadające gospodarstwo za niedrogie pieniądze, bo dom i obejście do remontu, gospodarze się zestarzeli, a ich dzieciaki wyjechały na zachód i nie mają ochoty wracać. Byście się zdziwili ile takich okazji dla młodych i chętnych pionierów jest na prowincji.

W normalnej sytuacji, w czasach stabilizacji i spokoju byłoby to naturalnym i racjonalnym zjawiskiem, że tacy młodzi pięli by się do góry, gdyby ambicje, pracowitość i zdolności nimi kierowały.

To jest właśnie tradycyjna droga powstawania klasy średniej. Klasy, która jest jądrem prawdziwej demokracji, bo jak ktoś jest odpowiedzialny za rodzinę i posiada pewien trwały kapitał, choćby niewielki, to nigdy w wyborach nie zagłosuje na idiotę (tym bardziej idiotkę), oszusta i kłamcę, który obiecuje złote góry, albo tylko spokojny i przyjemny żywot (grill, piwo i Taniec z Gwiazdami) lub też szalbierza, co chce sprzedać ojczyznę kolonialnym handlarzom niewolników.

Wniosek taki płynie dla bolszewików ukrywających się za zasłoną neoliberalizmu, tych z Brukseli, Berlina, Sztokholmu i amerykańskich uniwersytetów, że jest koniecznością zniszczenie klasy średniej. Ba – zniszczenie, całkowite wymazanie pojęcia klasy średniej. W projekcie nowego świata nie ma miejsca na takie fanaberie, by ludzie własnym sumptem rośli do góry i się bogacili.

Świat ma być dwubiegunowy – elita i motłoch. I tylko elita ma decydować, kto ma prawo wzrastać i się bogacić. Nie jakaś tam klasa średnia ze swoją wolnością, tylko ewentualnie aspiranci do elity. Na kolanach, liżący buty i działający na rozkaz.


Podatek CO2 zapoczątkował zahamowanie wzrostu klasy średniej. Spowolnił ten postęp społeczeństwa. W Polsce wprawdzie po 2015 udało się zlikwidować skrajną nędzę. I Bogu dzięki za to. Jednak obszar biedy jest u nas ogromny. Obszar ludzi, rodzin, żyjących od pierwszego do pierwszego, gdzie każdy grat w domu – lodówka, pralka, telewizor, są kupione na raty i obciążają na długo budżet rodzinny, a wymarzone auto jest dziesięcioletnim wrakiem z niemieckiego szrotu, nie gwarantującym bezpieczeństwa na drogach,

A klasa średnia, którą Dobra Zmiana obiecała na początku, wskazując, że jej tworzenie jest jednym z głównych celów, tworzy się w sposób karykaturalny. Szczególnie wśród młodych, którzy zostali korporacyjnymi niewolnikami. Wszystko co mają, cały ten blichtr błyskający szklanymi koralikami – apartamenty w modnych dzielnicach, wypasione bryki – im większe tym lepsze, markowe ubiory i rozliczne, niepotrzebne gadżety nie należą do nich. To własność banków, gdzie wzięli kredyty i hipoteki na lat trzydzieści. Praktycznie nie posiadają niczego za wyjątkiem ułudy posiadania. Zgodnie z wymogami otoczenia – nachalne bogactwo na zewnątrz, a w domu chińskie zupki i najtańszy papier toaletowy.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale