6 obserwujących
45 notek
13k odsłon
  1987   3

Dlaczego się o tym nie mówi

News Medical
News Medical





Dziwna sprawa. Nawet redaktor Gadowski, postać sympatyczna, choć za bardzo aktorska, który został Tropicielem No.1 wszelkich przekrętów związanych z pandemią i COVID19 milczy o tym. Nie, żebym kpił z niego, oraz jego zespołu, i wytrwałości odkrywania oszustw i międzynarodowych skandali w tym temacie. Ludzie kochają teorie spiskowe.

Myślę, że ja się nieco nudzę tym jego zapałem i cotygodniową dawką kowidowych tajemnic, z tej przyczyny, że ja osobiście z tym wirusem miałem i mam do czynienia, a redaktor tylko wie z drugiej ręki. Może gdyby zaprosił i zrobił wywiad z Piotrem Semką, to by wyostrzył mikroskop.


Sprawę, którą chcę poruszyć, znana już jest na świecie i popularnie została nazwana Long – COVID.



Mój ostatni kontrakt. Cztery lata temu. Właściwie już po przygodach w Kongu zdecydowałem skończyć z pływaniem, ale namówiono mnie na krótki, interesujący kontrakt na norweskim szelfie. Leżący na dnie potężny rurociąg trzeba było przygotować do zrobienia rozwidlenia. Praca pilna i dobrze płatna. A ja miałem nadzorować systemy tego dosyć wyrafinowanego statku operującego opuszczanymi na dno wielofunkcyjnymi robotami. Zaczynałem wachtę o szóstej wieczorem i kończyłem o szóstej rano. A efekt tego taki, że kompletnie rozregulowałem sobie własny zegar dobowy. Czego do dziś nie mogę się pozbyć.

Długo nie było aż tak zupełnie źle, lecz COVID spowodował, że moje spanie jest w kompletnym chaosie. Dwie godziny teraz, a trzy godziny później. Takie to właśnie życie człowieka w późnym wieku, po 40 latach na morzu i zarażeniu się chińskim wirusem.


Pisałem o tym już parokrotnie i jest to MÓJ niezaprzeczalny fakt, choć nie ujęty w statystykach naszego polskiego burdlu.

Zanim w marcu 2020 gość przywiózł w autobusie covida do Polski, zostając Ofiarą Nr.1, to nieco przedtem, pod koniec stycznia, wrócił z dłuższego pobytu na wyspach Azji Wschodniej przyjaciel Tomek, który tam reperował swoje zdrowie. Jak to mieliśmy w zwyczaju, odbylismy parę spotkań przy kawie na gorących dyskusjach (dyskusje z Tomkiem zawsze były gorące). Potem Tomek znikł. Telefon jego nie odpowiadał. Zacząłem go szukać. I wtedy od jego rodziny, którą znam z bardzo dawnych czasów, dowiedziałem się, że Tomasz nie żyje. Poczuł się źle, na sygnale zawieziono go do Akademii Medycznej. Miał poważne kłopoty z oddychaniem. W końcu podłączono go do respiratora. Wieczorem poprawiło się jemu, więc go odłaczono. W nocy zmarł na niewydolność oddechową.

Tylko choroba na którą cierpiał, stara, autoimmunologiczna i rozpoznana, nie miała nic do czynienia z oddychaniem, a już na pewno ze śmiercią z powodu niewydolności oddechowej.

Podkreślam – wtedy jeszcze nikt w RP nie miał pojęcia o jakimś COVOD19. To ciągle była najbardziej strzeżona tajemnica Chińskiej Republiki Ludowej. I kogo jeszcze? USA? WHO?


Niewiele dni później, jak wówczas sądziłem, złapałem paskudną grypę. Trzy dni nie dało się ruszyć z łóżka i nawet zjeść czegokolwiek. Lecz jestem ze środowiska medycznego, więc ratowałem się sam, jak tylko mogłem. Chyba nikt się nie dziwi, że do służby zdrowia nie mam zaufania. A zaufanego lekarza domowego, któremu mógłbym płacić, jeszcze nie znalazłem. Prywatne kliniki niestety też niewiele są warte. To głównie projekt biznesowy a nie medyczny. Etyka zawodu doktora dawno poszła się pieprzyć (na szczęście już się odradza u wielu młodych i mądrych entuzjastów medycyny).Po tygodniu byłem na nogach, chociaż ciągle miałem przeróżne problemy zdrowotne.

Pod koniec marca pojąłem, że miałem do czynienia z wirusem SARS-CoV-2. O którym w kraju praktycznie nikt nie wiedział cokolwiek.


No i zaczęła się pandemia. Totalny chaos i panika. Nie tylko w Polsce... na całym świecie. A to wszystko spotęgowane przez wierutne kłamstwa i tajemnice nie tylko Chin – źróła zarazy, lecz co najohydniejsze, również przez WHO – Światową Organizację Zdrowia. Tak zwani eksperci wymądrzali się, plotąc androny, aby nie utracić swojego autorytetu. Rządy państw debatowały 24 godziny na dobę, aby nie dopuścić do tragedii i starać opanować sytuację. Unia Europejska praktycznie się rozpadła i "każdy sobie rzepkę skrobie" Nawet uciekając się do bezczelnych czynów, jak Niemcy, które ukradły transport medykamentów do Włoch.

Niemalże natychmiast w sekcie twardych wyznawców teorii spiskowych zaczęto snuć opowieści o broni biologicznej i skoordynowanej akcji na całym świecie.

Dlaczego do Włoch, konkretnie do Bergamo, które wkrótce zamieniło się w cmentarz, przyleciał zarażony Chińczyk z Wuhan – centrum epidemii?

Dlaczego, gdy już zaraza gwałtownie się rozprzestrzeniała, władze Hiszpanii zezwoliły na masowy marsz w Madrycie? I tak dalej..


Praktycznie nikt nic na pewno nie wiedział. Żaden światowy ekspert; żaden profesor; żaden lekarz. Gdy uświadomiłem sobie, że bardzo prawdopodobnie jestem wczesną ofiarą wirusa, starałem się pozyskać wyjaśnienia od autorytetów medycyny. Nawet poprzez TVP INFO pytałem się profesora Guta. Odpowiedź była, oględnie mówiąc, wymijająca.

Lubię to! Skomentuj91 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości