Na świecie policja jest od czuwania nad bezpieczeństwem ludzi. W Polsce jest od statystyki,
1. Jeżdżę czasami po świecie, to i widzę jak w normalnych państwach pracuje policja. W Paryżu, w Tokio, w Nowym Jorku, a nawet niedaleko, w Budapeszcie.
Tam policja zajmuje się głównie tym, żeby być. To się przejdzie wzdłuż i wszerz, to przejedzie się samochodem, albo konno.
Policja tam jest i po prostu czuwa. Jakby ktoś coś - to wrzaśniesz człowieku – policjaaaaa! – i za chwilę będą, bo są blisko, za najbliższym rogiem.
W normalnych krajach policja jest przede wszystki po to, zeby obywatele czuli się bezpieczniej.
2. Inaczej w Polsce.
U nas policja nie może być obecna na ulicach, bo taka obecność generuje koszty, choćby paliwa, na które chronicznie brakuje środków w budżecie. Na patrolach pieszych buty służbowe się zdzierają. O koniach nie ma co wspominać, taki koń potrzebuje dziennie paru kilogramów deficytowego zboża.
U nas policja jest dla statystki.
- Jak mi który nie wyrobi siedemnastu mandatów na służbie, to niech się mi k... na oczy nie pokazuje – mówił do podległych policjantów naczelnik policjantów z Torunia.
Całkowicie go rozumiem, bo jak nie wyrobi statystyki mandatów, to go zwierzchnictwo zrówna z ziemią, jak pańszczyźnianego chłopa.
3. Z powodu statystyki policjant nie ma czasu czuwać nad naszym bezpieczeństwem, bo czas wypełnia mu poprawianie statystyki. Musi łapać obywateli na czymkolwiek, najlepiej na byle czym i wlepić mandat, przeliczany następnie na procenty i sztuki.
Statystykę najlepiej się poprawia siedząc z radarem w krzakach, łapiąc staruszki przechodzące obok pasów przez ulicę, a już najbardziej opłaca się pojechać na zapadłą wieś i tam nałapać podchmielonych rowerzystów na polnych drogach, pośród krów i gęsi.
Taki podpity rowerzysta to dla policyjnej i nie tylko policyjnej skarb bezcenny.
Jest ujawnione przestępstwo, jest niezwłocznie wykryty sprawca. Potem delikwent nie zapłaci grzywny, doprowadzi się go do kryminału - jest schwytanie ukrywającego się przestępcy.
I siedzą potem w kryminałach tysiące takich wiejskich, często upośledzonych Franków czy Jasiów.
Prokuratura tez sobie poprawia na takich przestępcach statystyki, i sądy również. Jest dużo osądzonych spraw i mało uchylonych wyroków, bo co uchylać, prosta sprawa. no bo i błędy trudno popełnić w sprawie o jazdę na rowerze.
Statystycznie mamy więc bardzo sprawną policje, ze wskaźnikiem ujawnionych i wykrytych przestępstw dziewięćdziesiąt siedem procent.
Prokuratura statystycznie tez jest bardzo skuteczna, prokurator Seremet podkreśla z dumą, że wskaźnik uniewinnień nie przekracza jednego procenta. Sądy też są sprawne, pijanych rowerzystów sądzi się szybko i na ogół bez zwłoki.
A jakby zajrzeć do aparatu skarbowego – tam tez liczy się przede wszystkim statystyczna skuteczność, byle jak najwięcej podatników nałapać na byle czym i wlepić im domiary, choc by to nie miało nic wspólnego z rozsądkiem i sprawiedliwością.
4. A co my co z tego mamy, społeczeństwo? Czy nam od tego jest bezpieczniej? Wręcz przeciwnie. Aparat ucisku i przemocy zajmuje się bowiem duperelami i szkodzi ludziom zamiast zajmować się ich bezpieczeństwem. Gdy czatują czatują pod wiejskim sklepem na podpitego rowerzystę, nie ma ich często tam, gdzie popełniane są poważne przestępstwa.
5. Tuwim miał rację – istnieją trzy poziomy kłamstwa – kłamstwo pospolite, przysięga i statystyka.
W polskich systemie policyjno-sądowym statystyka jest królową wszelkiej praktyki.
Statystyko, królowo Polski – zmiłuj się nad nami!
Inne tematy w dziale Polityka