Janusz Wojciechowski Janusz Wojciechowski
2610
BLOG

Siła złego na jednego tupolewa

Janusz Wojciechowski Janusz Wojciechowski Polityka Obserwuj notkę 86

Czy ktoś patrzył tej ekipie na jej majstrujące złote rączki?

 

1. Fragment raportu komisji Millera:

W dniu 08.04.2010 r. podczas lotu dyspozycyjnegosamolotu Tu-154M nr 101 na trasie PRAGA – WARSZAWA doszło do zderzenia z ptakiem, w wyniku czego została powierzchniowo uszkodzona osłona radaru. Uszkodzenie to zostało naprawione 09.04.2010 r.

przez nieprzeszkolony w zakresie metod i technik napraw elementów i zespołów lotniczych z materiałów kompozytowych personel 36 splt niezgodnie z wytycznymi Ту-154.Руководство по капитальному ремонту. Naprawa nie miała wpływu na zaistnienie

katastrofy...

Tu dodam, o czym raport Millera milczy, ale wiadomo to z innych źródeł – tupolewem wracał wtedy z Pragi premier Tusk.

Niczego więcej o tej naprawie w raporcie Milera nie ma, milczy o niej także raport NIK, dotyczący oceny przygotowania wizyty. Nie wiemy, czy zajęła się nią prokuratura.

 

2.Wystarczy wrzucić hasło „zderzył się z ptakiem”, żeby zobaczyć, że zderzenie samolotu z ptakiem to nadzwyczajne wydarzenie, po którym samoloty albo lądują awaryjnie na rzece Hudson, albo przynajmniej natychmiast zawracają i poddawane są dokładnemu sprawdzeniu. Bo taki ptak uderza ponoć w samolot z siłą dwóch ton.

Rzeczpospolita” trochę pisała o tej sprawie, rozmawiała z pilotami, od których usłyszała, po zderzeniu z ptakiem należało natychmiast zawracać na lotnisko w Pradze.

Ten tupolew, lecący z premierem Polski, jednak nie zawrócił...

Następnego dnia uszkodzenia zostały błyskawicznie naprawione, bez śladu - i samolot był już gotów na lot do Smoleńska...

 

3. Naprawy dokonywała ekipa nieprzeszkolona w zakresie metod i technik naprawy elementów i zespołów lotniczych... - ciekawe, nieprawdaż?

W 36 pułku mieli przecież ekipy przeszkolone, ale tej akurat naprawy, w samolocie, którym prezydent nazajutrz miał lecieć do Smoleńska, dokonywała ekipa nieprzeszkolona.

Z raportu Millera dowiadujemy się, w czym ta ekipa była nieprzeszkolona.

A w czym była przeszkolona?

I czy ktoś tej ekipie patrzył na jej majstrujące złote rączki?

Na przykład BOR, z niezawodnym generałem Janickim?

 

4. Dużo tych zbiegów okoliczności. Zderzenie z ptakiem, ale samolot nie zawraca, a potem zajmuje się nim nieprzeszkolona ekipa... siła złego na jednego tupolewa i to wszystko w przededniu katastrofy...

Gdzie indziej zbadali by gruntownie tę ekipę i tę naprawę, ale nie w Polsce. Po co badać, skoro od razu wszystko było jasne – jak walnęło to się urwało, samolot był za nisko, a ziemia za wysoko...

 

5. Bo katastrofy smoleńskiej się nie bada, katastrofę smoleńską się wyjaśnia...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (86)

Inne tematy w dziale Polityka