Tak to się jakoś porobiło, że dziennikarze uprawiają politykę, a politycy piszą książki. No, może nie wszyscy i może nie piszą. Znaczy, jeden polityk i znaczy dopiero zamierza napisać. Ten polityk to Andrzej Lepper, oczywiście. Czy będzie to literatura faktu, political fiction, czy literatura spod znaku wynurzeń i konfabulacji, to czas pokaże. Tym niemniej, oczami wyobraźni już widzę te kolejki w księgarniach i te wieczorki literackie w przerwie zebrań partyjnych. Myślę także, że polityczny kompan, prywatnie minister edukacji narodowej, udzieli koalicyjnej pomocy i wpisze książkę na listę lektur obowiązkowych.
Lepper wyraźnie pozazdrościł sir Winstonowi Churchillowi. Wprawdzie na tytuł szlachecki ma marne szanse, ale zawsze w odwodzie pozostaje literacka nagroda Nobla. O pokojowym Noblu nawet nie wspominam – przecież za udaremnienie zamachu stanu mającego obalić IV RP, Lepper ma go jak w banku.
Nie wiem, jak wytrzymam do stycznia usychając w utęsknieniu na całą prawdę o seksaferze. Wiem za to, jakie powinno być zakończenie - oto skruszona Aneta K. wraca na łono Samoobrony szepcząc namiętnie i zarazem patriotycznie: „Jędruś, jam niegodna twych ran całować!”. I żyli długo i nieszczęśliwie.
Lepper wyraźnie pozazdrościł sir Winstonowi Churchillowi. Wprawdzie na tytuł szlachecki ma marne szanse, ale zawsze w odwodzie pozostaje literacka nagroda Nobla. O pokojowym Noblu nawet nie wspominam – przecież za udaremnienie zamachu stanu mającego obalić IV RP, Lepper ma go jak w banku.
Nie wiem, jak wytrzymam do stycznia usychając w utęsknieniu na całą prawdę o seksaferze. Wiem za to, jakie powinno być zakończenie - oto skruszona Aneta K. wraca na łono Samoobrony szepcząc namiętnie i zarazem patriotycznie: „Jędruś, jam niegodna twych ran całować!”. I żyli długo i nieszczęśliwie.


Komentarze
Pokaż komentarze