Minister Giertych zapowiedział ogłoszenie referendum w sprawie programu „Zero tolerancji”. Chciałby, by pytania dotyczące wprowadzenia jednolitego stroju w szkołach i liceach, zakazu przebywania młodzieży w nocy w miejscach publicznych bez opieki dorosłych oraz zwiększenia dyscypliny w polskich szkołach zostały dołączone do pytań na temat uczestnictwa wojsk polskich w misjach w Iraku i Afganistanie. Tak naprawdę minister nie kryje, że interesuje go wynik plebiscytu swojej własnej popularności i kokieteryjnie stwierdza, że jeśli poniesie klęskę, to poda się do dymisji. Innymi słowy – niech Naród zdecyduje.
Marszałek Marek Jurek przepytany na powyższą okoliczność w radiowej „Trójce” nieśmiało powiedział, że może lepiej byłoby, gdyby wicepremier przed złożeniem w sejmie wniosku w sprawie referendum najpierw skonsultował się ze swoim szefem, czyli z premierem. Ciekawe, czy Giertych skonsultuje się? A może już to zrobił, tylko marszałek o tym nie wie? A może wie, tylko nie chce o tym powiedzieć?
Wydaje się, że Giertych chce zagrać va banque po pierwsze ogłaszając inicjatywę referendum, a po drugie łącząc misje wojskowe z „Zero tolerancji”. Wie, że na referendum tylko w sprawach polskich żołnierzy nie zgodzi się PiS i PO. Mruga natomiast do opozycji, a może nawet i do PiS, że oto sam daje swoim wrogom oręż do ręki pozwalający pozbyć się go z rządu. Opozycja w taki sposób kuszona przyklepie referendum licząc na społeczną niechęć do Giertycha i w efekcie jego przegraną.
Wydaje się, że Giertych chce zagrać va banque po pierwsze ogłaszając inicjatywę referendum, a po drugie łącząc misje wojskowe z „Zero tolerancji”. Wie, że na referendum tylko w sprawach polskich żołnierzy nie zgodzi się PiS i PO. Mruga natomiast do opozycji, a może nawet i do PiS, że oto sam daje swoim wrogom oręż do ręki pozwalający pozbyć się go z rządu. Opozycja w taki sposób kuszona przyklepie referendum licząc na społeczną niechęć do Giertycha i w efekcie jego przegraną.
Tymczasem prawdopodobnie Giertych dawno już postawił kreskę na upieraniu się przy swoim sprzeciwie wobec zaangażowania polskich wojsk w Iraku i Afganistanie i liczy tylko na to, że poparcie uzyska „Zero tolerancji”, co jest wysoce prawdopodobne sądząc po badaniach opinii publicznej. Jeśli więc nie spotka się z akceptacją kwestia żołnierzy, to Giertych otrzyma dodatkową szansę kreowania się na męża opatrznościowego polskiej polityki miłującego pokój i chcącego ustrzec naszych wojskowych przed rozlewem krwi. Jeśli zaś polska misja wojskowa otrzyma poparcie w referendum, to Giertych będzie miał dodatkowe punkty od Jarosława Kaczyńskiego za skuteczny PR dla inicjatyw rządowych.
Pytanie – co teraz zrobi premier?
I tak na marginesie. Polsat ogłosił, że na sylwestrowej imprezie na krakowskim Rynku bawiło się 160 tysięcy ludzi. Kiedy więc publiczna telewizja ogłosiła, że zamierza pochwalić się swoim Sylwestrem zamarłem w oczekiwaniu na hiobowe wieści z Wrocławia w rodzaju 200 tysięcy bawiących się na Rynku. Niestety, przeżyłem rozczarowanie – podano tylko, że transmisję oglądało 4 miliony widzów i ani słowa o pojemności Wrocka. Co zrobić – pewnie pozostanie czekać, aż do Wrocławia przyjedzie minister Giertych i zrobi masówkę pod Pręgierzem. Jak nic, przyjdzie 250 tysięcy spragnionych ujrzenia Wielkiego Edukatora.
Pytanie – co teraz zrobi premier?
I tak na marginesie. Polsat ogłosił, że na sylwestrowej imprezie na krakowskim Rynku bawiło się 160 tysięcy ludzi. Kiedy więc publiczna telewizja ogłosiła, że zamierza pochwalić się swoim Sylwestrem zamarłem w oczekiwaniu na hiobowe wieści z Wrocławia w rodzaju 200 tysięcy bawiących się na Rynku. Niestety, przeżyłem rozczarowanie – podano tylko, że transmisję oglądało 4 miliony widzów i ani słowa o pojemności Wrocka. Co zrobić – pewnie pozostanie czekać, aż do Wrocławia przyjedzie minister Giertych i zrobi masówkę pod Pręgierzem. Jak nic, przyjdzie 250 tysięcy spragnionych ujrzenia Wielkiego Edukatora.
Major Fydrych (ten od warszawskich Gamoni i Krasnali) też ściągał swego czasu na Świdnicką sporą publiczność.


Komentarze
Pokaż komentarze