Hanna Gronkiewicz-Waltz popełniła straszliwą zbrodnię na młodej polskiej demokracji (młodej, bo przecież poczętej 25 września 2005 roku) i idei zwalczania korupcji przez tą demokrację. Jaka to zbrodnia? Ano, ukrywała przez jeden dzień oświadczenie majątkowe męża pewnie po to, by mógł skończyć swoje niecne machinacje i ciemne interesy. Nic to jednak nie dało, bo dzielny funkcjonariusz młodej polskiej demokracji, gdyż już przetrawił piwo i odstawił rower, przejrzał ten makiaweliczny plan. Spełnił swój obywatelski obowiązek wychwytując błąd pani prezydent. Co będzie dalej, zobaczymy.
Tak się zastanawiam, czy ktoś w tym kociokwiku, który zapanował, zajrzał do oświadczenia p. Waltza? Czy zostało postawione pytanie, czy jest prawdziwe, czy też nie? Jeśli są tacy, co sprawdzali i pytali, to chyba równie nieliczni, jak dziewice zajmujące się chwytaniem jednorożców.
Tak się zastanawiam, czy ktoś w tym kociokwiku, który zapanował, zajrzał do oświadczenia p. Waltza? Czy zostało postawione pytanie, czy jest prawdziwe, czy też nie? Jeśli są tacy, co sprawdzali i pytali, to chyba równie nieliczni, jak dziewice zajmujące się chwytaniem jednorożców.
Ale ja właściwie nie o tym.
Czytam komentarze w Salonie24 i przyznam, że serce rośnie. Wreszcie dorobiliśmy się społeczeństwa, które dzień i nocą myśli tylko o tym, by przestrzegać prawa i bez litości piętnującego tych, którzy tego nie robią. Opowieści o wyrytej na sercu złotymi zgłoskami zasadzie „duralex” wyciskają łzy w oczach. Może Polak chciałby zakombinować i całkowicie zdestabilizować ład demokratyczny poprzez jednodniowe opóźnienie w przyniesieniu w zębach swego PIT-a, ale nie wie, czy państwo w swojej dobroci i tolerancji dla ludzkich słabostek nie zapisało w ordynacji podatkowej, że za jeden dzień zwłoki przysługuje połamanie palców, za dwa – pozostałych członków, a za trzy – łamanie kołem. A może się mylę i legalizm wszyscy Polacy wyssali z mlekiem matki i po prostu szlag ich trafia, że skoro oni są tacy cnotliwi, to inni też powinni? Jeśli więc zostaną przyłapani na przekroczeniu prędkości o 5 km/h, to bez szemrania przyjmują mandat i punkty karne, a przy spóźnieniu w płatności czynszu o jeden dzień pytają tylko, pod którym mostem jest cieplej, by zaoszczędzić Rzeczpospolitej Polskiej kosztów eksmisji.
Bo przecież nie chce mi się wierzyć w prostackie wytłumaczenie, że najazd na Hannę Gronkiewicz-Waltz to przejaw schadenfreude.
Ale ja właściwie też nie o tym.
W piątkowej radiowej „Trójce” jeden z komentatorów stwierdził, że znając stan zimnej wojny pomiędzy PO i PiS spotkanie Tusk-Kaczyński przypominać będzie skecz Monty Python'a, w którym dwóch facetów okładało się śniętymi rybami. A tymczasem nie tylko nie było śniętych ryb, ale nawet zwyczajowego okładania się? Czyżby normalniejemy?
I właśnie o tym chciałem napisać.
Czytam komentarze w Salonie24 i przyznam, że serce rośnie. Wreszcie dorobiliśmy się społeczeństwa, które dzień i nocą myśli tylko o tym, by przestrzegać prawa i bez litości piętnującego tych, którzy tego nie robią. Opowieści o wyrytej na sercu złotymi zgłoskami zasadzie „duralex” wyciskają łzy w oczach. Może Polak chciałby zakombinować i całkowicie zdestabilizować ład demokratyczny poprzez jednodniowe opóźnienie w przyniesieniu w zębach swego PIT-a, ale nie wie, czy państwo w swojej dobroci i tolerancji dla ludzkich słabostek nie zapisało w ordynacji podatkowej, że za jeden dzień zwłoki przysługuje połamanie palców, za dwa – pozostałych członków, a za trzy – łamanie kołem. A może się mylę i legalizm wszyscy Polacy wyssali z mlekiem matki i po prostu szlag ich trafia, że skoro oni są tacy cnotliwi, to inni też powinni? Jeśli więc zostaną przyłapani na przekroczeniu prędkości o 5 km/h, to bez szemrania przyjmują mandat i punkty karne, a przy spóźnieniu w płatności czynszu o jeden dzień pytają tylko, pod którym mostem jest cieplej, by zaoszczędzić Rzeczpospolitej Polskiej kosztów eksmisji.
Bo przecież nie chce mi się wierzyć w prostackie wytłumaczenie, że najazd na Hannę Gronkiewicz-Waltz to przejaw schadenfreude.
Ale ja właściwie też nie o tym.
W piątkowej radiowej „Trójce” jeden z komentatorów stwierdził, że znając stan zimnej wojny pomiędzy PO i PiS spotkanie Tusk-Kaczyński przypominać będzie skecz Monty Python'a, w którym dwóch facetów okładało się śniętymi rybami. A tymczasem nie tylko nie było śniętych ryb, ale nawet zwyczajowego okładania się? Czyżby normalniejemy?
I właśnie o tym chciałem napisać.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)