Jarek Cyrankiewicz Jarek Cyrankiewicz
19
BLOG

Przetrącone skrzydełko premiera

Jarek Cyrankiewicz Jarek Cyrankiewicz Polityka Obserwuj notkę 2

Wszystkim poszukującym sensu
w polskiej polityce


Najlepiej strzeżoną tajemnicą w Polsce jest...

Nie, nie raport z komisji likwidacyjnej WSI, ani tym bardziej raport z komisji weryfikacyjnej WSI. Po co strzec coś, co można oglądnąć w telewizji? Zresztą, może w ogóle nie trzeba strzec, bo trudno to robić, w stosunku do czegoś, czego podobno jeszcze nie ma. A może już jest, tylko jeszcze nie wiadomo, że już jest?
 
Słyszałem z ust któregoś z naszych specministrów, że raport powstał, ale jest napisany szyfrem i teraz trzeba przełożyć z polskiego na nasze, by prezydent zrozumiał. Jeśli tak jest, to deszyfrantów czeka naprawdę trudne zadanie. Bo przecież raport może być napisany tak, jak swoje notatki sporządzał Leonardo da Vinci. A może napisany jest przy pomocy soku z cebuli? A może alfabetem Braille`a? W każdym razie, jak już przełożą i prezydent opublikuje, to się dopiero zacznie.
 
Nie chcę uprzedzać faktów, ale jedna bomba wisi w powietrzu. Niechybnie bowiem wyjdzie na jaw, że program komputerowy w TVP miał wprowadzać nie agent WSI Woźniak (Grzegorz) – jak podały „Wiadomości, ale agent WSI Wozniak (Steve).
 
Niestety, WSI skrewiło sprawę i wycofało swego agenta z Apple Computer. Jak sobie pomyślę, że koło nosa przeszły wywiadowi te wszystkie iPod-y, to nie dziwię się braciom Kaczyńskim, że zechcieli zlikwidować WSI jako służby szkodliwe dla młodej polskiej demokracji i jej równie młodych obywateli.
 
Wracając jednak do tajemnic w Polsce, to obecnie wszystkie służby chronią jak źrenicy oka informacji o tym, jak premier Kaczyński złamał nadgarstek. Ponieważ w dobie telewizji prywatnych nic się nie ukryje, na najwyższym szczeblu postanowiono rozsiewać dezinformacje. I tak jedni mówią, że premier potknął się na lodzie. Inni – że na dywanie. Jeszcze inni spekulują, że zamach w Pałacu Prezydenckim zorganizował agent WSI, który obawiał się następstw ujawnienia raportu przez prezydenta. Niestety, agent był letko źle wyszkolony i pomylił Kaczyńskiego z Kaczyńskim. Premier w tej sprawie nabrał wody w usta przy okazji popijając tabletki przeciwbólowe. Słyszałem także, że to zemsta niebios za arcybiskupa, ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Przecież premier nic w tej sprawie nie zrobił, prawda?
 
Efekty niewinnego podparcia się ręką przez pana premiera nie są niestety dobre dla jego zdrowia. Odezwały się lata spędzone w podziemiu za czasów PRL i III RP, podczas których – uciekając przed WSI z jednego lokalu konspiracyjnego do drugiego – nie miał nawet czasu, by wypić trochę mleka. Stąd brak wapnia w kościach i kruchy nadgarstek. Obawiam się jednak, że – jak napisał Michał Karnowski w „Dzienniku” – premier ponownie rzucony w wir władzy też nie będzie miał chwili czasu na jedzenie, nie wspominając nawet o kilku marnych danonkach.
 
Premier jest praworęczny, więc może pracować. Znaczy – podpisywać dokumenty. Więcej od niepełnosprawnego przecież nie można wymagać. Siła wyższa spowodowała, że trzeba do przyszłego tygodnia odłożyć zapowiadane zmiany w rządzie. Złośliwi i małostkowi mówią, że chodzi o to, by premier mógł już władać obiema rękoma, by bronić się przed zwalnianymi. To oczywista nieprawda, bowiem w oczywisty sposób premier chce mieć obie dłonie pozbawione opatrunków, by pozostawieni na stanowiskach mieli gdzie składać pocałunki wdzięczności. A nawet złośliwi i małostkowi muszą przyznać, że wszelkie wyrazy uznania premierowi się należą i nie jest to semantyczne nadużycie.

Prawo Schmidta: Jeśli psujesz coś dostatecznie długo, w końcu ci się uda. Obserwacja Einsteina: Są dwie rzeczy nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Nie upierałbym się przy wszechświecie. Giuseppe Tomasi Di Lampedusa: Wiele musi się zmienić, aby wszystko zostało po staremu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka