Jarek Cyrankiewicz Jarek Cyrankiewicz
30
BLOG

Blogosfera wyborcza IV RP

Jarek Cyrankiewicz Jarek Cyrankiewicz Polityka Obserwuj notkę 7
Luźny temat na leniwą niedzielę.
 
Na blogu poświęconym kampanii prezydenckiej 2008 w USA, Marcin Gadziński napisał:
Gigantyczna rola, jaką blogerzy polityczni objęli w ostatnim czasie w amerykańskiej polityce otwiera zupełnie nowy front w kampaniach wyborczych XXI wieku.
Kandydaci na prezydenta zatrudniają dziś już nie tylko doradców od polityki międzynarodowej, gospodarki, edukacji, opieki zdrowotnej itd. Ale także kampanijnych blogerów. Nazwijmy ich blogerami nadwornymi. Blogerzy są potrzebni, by docierać do młodych, aktywnych politycznie osób. Mobilizować wolontariuszy, generować internetowy buzz, i pomagać przyciągać internetowe datki na kampanie.
...
Pionierem kampanii blogowej był Howard Dean, kandydat Demokratów w prawyborach 2004 roku, który w szczytowym okresie zatrudniał 6 blogerów. Jego najbliższy doradca Joe Trippi - uważany dziś za guru politycznych kampanii internetowych - pieklił się, gdy blogerzy którym płacił 2500 dol miesięcznie krytykowali bezlitośnie kandydata, dla którego pracowali. Ale - przyznaje Trippi, inaczej zatrudnianie blogerów nie ma sensu, trzeba dać im wolność, bo bez niej stracą swoją reputację i popularność. A bez tego bloger przestaje istnieć.
...
Amerykańską blogosferę opanowały dyskusje - czy nadworni blogerzy powinni spełniać te same standardy, co najważniejsi doradcy polityczni? Czy nie jest tak, że właśnie dzięki prowokacyjnym, skandalizującym, rozpalającym emocje postom na swoich blogach blogerzy zbudowali sobie reputację i pozycję w blogosferze?

Blogi polskich polityków istnieją już kilka lat. Najczęściej wykorzystywane są do prezentowania poglądów ich autorów lub reprezentowanych przez nich partii, ale także służą autoprezentacji (blog K. Marcinkiewicza) lub przekazywaniu najrozmaitszego rodzaju plotek, w tym dotyczących spraw kadrowych (blog R. Czarneckiego). Z pewnością miały one znaczenie podczas ostatnich gorących kampanii wyborczych (prezydenckiej, parlamentarnej i samorządowej)
 
Oprócz nich funkcjonuje tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy blogów obywatelskich stworzonych przez ludzi zaangażowanych politycznie, choć niekoniecznie aktywnych w tak zwanym realu.
 
Pytanie, czy takie zaangażowanie w opisywanie i komentowanie wydarzeń politycznych nie jest od czasu do czasu wykorzystywane przez autorów kampanii wyborczych?
 
Czy szukano w Internecie blogów sprzyjającym poszczególnym partiom i politykom i proponowano ich autorom współpracę? Za darmo czy za wynagrodzeniem? A może tworzono blogi od samego początku jako emanację linii partyjnych?
 
Przyznam, że czytając niektóre niebieskie blogi oraz komentarze w Salonie24 (zwłaszcza te opatrzone nickami) nie mogę się oprzeć myśli, że mam do czynienia z zawodowcami.
 
Jeśli tak, to szacunek, bo profesjonalistą należy być we wszystkim, co się robi.



Prawo Schmidta: Jeśli psujesz coś dostatecznie długo, w końcu ci się uda. Obserwacja Einsteina: Są dwie rzeczy nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Nie upierałbym się przy wszechświecie. Giuseppe Tomasi Di Lampedusa: Wiele musi się zmienić, aby wszystko zostało po staremu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka