Jarek Cyrankiewicz Jarek Cyrankiewicz
23
BLOG

Salon 24 - czy tylko blogowisko?

Jarek Cyrankiewicz Jarek Cyrankiewicz Polityka Obserwuj notkę 4

Salon24 to autorskie dzieło państwa Janke i nie ma co do tego żadnych wątpliwości.

Czytałem blog p. Igora kiedy jeszcze publikowany był na onecie i tam właśnie zaprosił swych czytelników do S24. Przyjmuję więc, że skoro założył i rozwinął blogowisko, to ma prawo do ustalania swoich reguł na blogowisku właśnie. Zachęcał wszystkich chętnych do założenia bloga, ale poprzez taki lub inny dobór tekstów na stronę główną (chcąc nie chcąc zawsze obciążony „grzechem” subiektywności) kreuje swoistą „linię polityczną” swojego własnego produktu. To wszystko przecież służy temu, by S24 przynosił zyski jako przedsięwzięcie komercyjne. Darmowo można hobbystycznie budować stronę poświęconą np. historii Dworca Świdnickiego, ale moderacja i modernizacja blogowiska kosztuje, nie wspominając już o czasie, który trzeba temu poświęcić.

Podejrzewam, że niezrozumienie tekstu pani RR-K o „rozstawianiu gości po kątach” bierze się stąd, że zupełnie niepostrzeżenie dla Szanownych Gospodarzy Salon 24 przeradza się powoli w serwis społecznościowy, którego uczestnicy, a właściwie bywalcy, chcieliby mieć realny wpływ na to, co się w nim dzieje. Zaczęły nawiązywać się sojusze: najpierw między niebieskimi (na początku przecież nielicznymi) przeciw czerwonym, później – między „prawakami” przeciw „lewakom”. Atmosferę wyraźnie podgrzał awans Kataryny ze sfery niebieskiej do czerwonej i jej późniejsza rezygnacja z tego transferu. Goście, których państwo Janke zaprosili do swojego Salonu na takich samych prawach mogli mieć poczucie, że nie mają tych samych praw, bo pewna wybrana grupa blogerów – niezależnie od tego co napisze – jest faworyzowana. Stąd właśnie pretensje (mniej lub bardziej wydumane) o wybór postów na stronę główną, stąd – oskarżenia o skręcanie salonu w lewo lub prawo (zależnie od punktu widzenia). Gospodarze – jak sądzę – poczuli, że niezależnie od tego, co robią, „obrywają” i od „prawaków”, i od „lewaków”. Przyznam, że takie poczucie „obrywania” z każdej strony może być bardzo frustrujące.

Wracając jednak do postu p. Renaty. Pan Igor jako właściciel blogowiska ma oczywiście niezbywalne prawo do własnych preferencji wśród autorów. Pozyskał Katarynę (lub – co bardziej prawdopodobne - sama przyszła skuszoną rosnącą popularnością S24) i chciałby, by nadal u niego pisała. Pomijając względy merkantylne (ilość odsłon, dochody z reklam), to niewątpliwie honor mieć takiego popularnego komentatora politycznego w swoim gronie.

Tyle tylko, że Salon 24 stoi przed wielką szansą stania się serwisem społecznościowym, w którym wszyscy uczestnicy mają równe prawa do pisania i publikowania własnych poglądów nie tylko na dominujące dotąd tematy polityczne, i mają prawo do realnego wpływu na ekspozycję tekstów na stronie głównej. W takim serwisie Kataryna może być gwiazdą, ale jeśli zdecyduje się odejść (co właściwie już się stało) może także liczyć na apel o powrót podpisany przez społeczność, a nie przez właściciela wortalu, który – według mnie – nie powinien być stroną w tym sporze.

Innymi słowy – inaczej odbieram telefoniczną rozmowę p. Igora z Kataryną z namową na powrót do blogowiska, a inaczej – podpisanie „błagalnego” (doceniając jego ironię) apelu.

Ciekawy jestem zdania wszystkich czytelników tego postu, a zwłaszcza tego, czy mam rację intuicyjnie wyczuwając nieśmiałe próby ze strony użytkowników zmiany charakteru Salonu 24 z blogowiska na społecznościowy?

Pozdrawiam i czekam na komentarze.

Prawo Schmidta: Jeśli psujesz coś dostatecznie długo, w końcu ci się uda. Obserwacja Einsteina: Są dwie rzeczy nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Nie upierałbym się przy wszechświecie. Giuseppe Tomasi Di Lampedusa: Wiele musi się zmienić, aby wszystko zostało po staremu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka