Jolanta Szczypińska goni w piętkę.
Od wczoraj na okrągło opowiada, że protest pielęgniarek to rozgrywka polityczna.
Pal diabli, czy sama to wymyśliła, czy usłyszała od premiera, czy też podsunęli jej to partyjni specjaliści od public relations. Sama kiedyś była pielęgniarką, więc pewnie teraz dopadł ją syndrom wołu, co zapomniał, jak był cielęciem.
Przykre to.
Dzisiaj pani poseł odpaliła z grubej armaty:
"Co zrobiła Jolanta Kwaśniewska, gdy przez dziesięć lat była żoną prezydenta, by poprawić los pielęgniarek?" - pytała Szczypińska przed siedzibą premiera. Nie podobało się jej, że Kwaśniewska przyszła wczoraj do pielęgniarek i poparła ich protest. A to przecież właśnie ona jest między innymi winna ich trudnej sytuacji - przekonywała wiceszefowa sejmowej komisji zdrowia.
A może jednak Szczypińska ma rację.
Dzisiaj pani poseł odpaliła z grubej armaty:
"Co zrobiła Jolanta Kwaśniewska, gdy przez dziesięć lat była żoną prezydenta, by poprawić los pielęgniarek?" - pytała Szczypińska przed siedzibą premiera. Nie podobało się jej, że Kwaśniewska przyszła wczoraj do pielęgniarek i poparła ich protest. A to przecież właśnie ona jest między innymi winna ich trudnej sytuacji - przekonywała wiceszefowa sejmowej komisji zdrowia.
A może jednak Szczypińska ma rację.
Jolanta Kwaśniewska była żoną prezydenta i nic nie zrobiła, by ulżyć „trudnej sytuacji” pielęgniarek. I dlatego pani poseł nie została żoną premiera, by mieć więcej do powiedzenia w polityce.
Czego i posłance życzę z całego serca ;)
Czego i posłance życzę z całego serca ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (14)