Prezydent chce, by rząd nie pomijał go przy kreowaniu polityki zagranicznej i obronnej. Twierdzi, że takie uprawnienia daje mu konstytucja.
Obie strony – prezydencka i rządowa – doprowadziły do żenującej awantury o przyczyny nieobecności ministra Sikorskiego w Pałacu Prezydenckim. Ostatecznie skończyło się na tym, że prezydent wystosuje ponowne zaproszenie, a Sikorski niezwłocznie przyjdzie.
Tusk powiedział, że dobrym miejscem wymiany informacji jest prezydencka Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Obecnie w jej składzie nie ma ani jednego polityka koalicji rządzącej. Czy prezydent wykaże się pragmatyzmem i powoła w jej skład obecnych marszałków sejmu i senatu, ministrów spraw zagranicznych i obrony narodowej? Jeśli tak się stanie nie trzeba będzie epatować opinii publicznej kto kogo zaprosił i kto przysłał faks trzy minuty po czasie. Wystarczą robocze spotkania Rady, by politycy mogli spokojnie porozmawiać.
Przepraszam, ale nie mogłem powstrzymać się przed zamieszczeniem tego zdjęcia. W naszej polityce przecież tak bardzo braknie takich chwil, jak ta.
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG



Komentarze
Pokaż komentarze (1)