Jarek Cyrankiewicz Jarek Cyrankiewicz
78
BLOG

Ludzie listy piszą, czyli sztuka epistolografii Dorna, Ujazdows

Jarek Cyrankiewicz Jarek Cyrankiewicz Polityka Obserwuj notkę 0

LIST DO DELEGATÓW NA KONGRES PRAWA I SPRAWIEDLIWOSCI
Warszawa, 4 grudnia 2007 r.

Ludwik Dorn
Kazimierz Michał Ujazdowski
Paweł Zalewski

Członkowie Prawa i Sprawiedliwosci
Szanowni Delegaci, Koleżanki i Koledzy,
Życzymy Wam twórczych i owocnych obrad, które sprawia, że nasza partia wyjdzie z Kongresu umocniona, uzdrowiona i mocniejsza niż dotąd. Choć w znany Wam wszystkim sposób nie dopuszczono nas do udziału w obradach Kongresu, to zapewniamy Was, że sercem, myślą i duchem będziemy razem z Wami.

Chcemy przedłożyć Wam po rozwagę nasza diagnozę stanu partii i wypracowana przez nas, nie bez szerszych wewnątrzpartyjnych konsultacji, koncepcje reform i zmian, w tym reformy statutowej. Nie będziemy natomiast rozwodzić się nad historia naszego sporu z Prezesem Jarosławem Kaczyńskim, który doprowadził do naszej nieobecności na Kongresie. Chcemy przerwać nakręcająca się spiralę wzajemnych oskarżeń, która naszej partii szkodzi.
Postulaty mające na celu uzdrowienie partii zgłosiliśmy w dobrej wierze i w przekonaniu, że odpowiadają one dobru naszego stronnictwa. Niestety, propozycja spokojnej dyskusji nad postulatami zawartymi w liście została odrzucona. Dla porządku dołączamy do tego listu (załącznik nr 1) tekst naszego listu do Prezesa Kaczyńskiego z dnia 29 października,
Odnotowaliśmy bowiem, iż publicznie i w gronach zamkniętych był on wyjątkowo
nierzetelnie omawiany.

Myśląc o Prawie i Sprawiedliwości i drogach wiodących do naprawy partii, wychodzimy
z następujących fundamentalnych przesłanek:
1. Partia nasza jest Polsce nieodzownie potrzebna. Jest i powinna pozostać kluczowym elementem systemu polityczno-partyjnego. Nie będzie takim elementem, jeżeli zostanie zmarginalizowana do kilkunastoprocentowego poparcia, nawet jeśli będzie to poparcie stosunkowo wysokie, rzędu np. 18-19%;
2. Pan Prezes Jarosław Kaczyński ma możliwość sprawowania aktywnego i dobrego
przywództwa, a przedstawiony przez nas plan reform do takiego przywództwa
zachęca.
3. Organizacja procesu politycznego w ramach partii musi służyć mobilizacji,
wyzwoleniu i spożytkowaniu istniejących w niej zasobów politycznych i energii.
Tylko wtedy partia będzie mogła rozszerzać zakres oddziaływania społecznego i coraz mocniej zakorzeniać się w tych segmentach społecznych, na które oddziałuje.
4. W mechanizmy decyzyjne i statutowe partii musza być wpisane racjonalne i rzetelne procedury, umożliwiające uczenie się na błędach, obniżenie ryzyka podejmowania
błędnych decyzji oraz poczucie solidarności całej elity partyjnej w sytuacjach
kryzysowych.

Wychodząc od tych przesłanek i analizując rzeczywisty stan partii można
sformułować elementy diagnozy ostrzegawczej:
Po pierwsze, partii grozi marginalizacja w postaci zawężenia jej oddziaływania
politycznego. Twierdzenie, że choć przegraliśmy z PO wybory, ale istotnie zwiększyliśmy swój stan powsiadania (więcej dodatkowo o 2 miliony głosów) jest prawdziwe, ale raczej maskuje zagrożenia niż tworzy przesłankę do optymizmu. W wyborach 2005 roku na Samoobronę i LPR padło ponad 2 miliony 300 tys. głosów. W 2007 roku większość z tych wyborców głosowała na PiS. Wynika z tego, że to PO była partia najbardziej wyborczo dynamiczna, partia, która zagospodarowała większość nadwyżki frekwencyjnej.

Po drugie, mamy do czynienia z obezwładniającym partię kryzysem przywództwa na szczeblu centralnym i regionalnym struktury partyjnej. Nie jest to jeszcze kryzys w pełni rozwinięty, ale znajduje się w zaawansowanym stadium początkowym. Polega on na tym, że polityczne osobiste przywództwo przekształca się w jednoosobowe kierownictwo. Na szczeblu regionalnym (okręgowym) aktywność kandydatów na przywódców nakierowana jest głównie na zapewnienie sobie akceptacji działającego za pośrednictwem swojego wąskiego otoczenia Prezesa i uzyskania w ten sposób nominacji na funkcje prezesa okręgowego. Oznacza to zanik zdrowej konkurencji i rywalizacji politycznej, która jest podstawowym mechanizmem dynamizowania partii.

Na szczeblu centralnym rywalizacja o przywództwo całej partii jest jeszcze z
oczywistych względów niemożliwa. Natomiast kryzys przywództwa polega na tym, że staje się ono w coraz mniejszym stopniu partyjno-polityczne, to znaczy, że realizuje się poza ciałami statutowymi PIS. Tytułem przykładu wspomnijmy, że przedmiotem realnej debaty i decyzji na zarządzie głównym ani w komitecie politycznym nie stały się dwie absolutnie fundamentalne decyzje: jedna z zakresu treści rządzenia, druga strategii wyborczej. Nie było dyskusji poprzedzającej decyzji ważnych kwestiach budżetowych i finansowych, nie było dyskusji o brzemiennym w skutkach powołaniu Janusza Kaczmarka na stanowisko ministra spraw wewnętrznych i administracji, nie było też debaty poprzedzającej decyzje o nie powołaniu sztabu wyborczego i szefa sztabu wyborczego, kluczowego zaniechania, które stało się jednym z głównych czynników sprawczych naszej porażki. Trzeba tu dodać, że we wszystkich tych sprawach byli członkowie kierownictwa, którzy domagali się debaty i uzasadnienia decyzji. Na próżno. Obecnie nie zasiadają w kierownictwie partii.

W przygotowaniach do kampanii wyborczej nie przedyskutowano też jakichkolwiek
kryteriów określania limitów wydatków poszczególnych kandydatów podczas kampanii.
Same decyzje o limitach podejmowane były w wielu, jeśli nie większości przypadków na
zasadach koteryjnych, nie tylko bez wiedzy kolegialnego kierownictwa partii, ale także bez wiedzy Prezesa. Nieracjonalność polityczna rozproszonych, koteryjnych decyzji o indywidualnych limitach wydatków osłabiła kampanie PiS w terenie. Tego
niebezpieczeństwa można było uniknąć, gdyby polityczny plan kampanii został
poprzedzony swobodna, rzetelna dyskusja w statutowych gremiach PiS.

Silne osobiste przywództwo Jarosława Kaczyńskiego wyradza się w jednoosobowe
kierownictwo. O ile przywódca stoi na czele zespołu i jego podstawowa troska jest
wyzwolenie z tego zespołu sił i energii do działania, któremu on nadaje ramy, to
podstawowa troska jednoosobowego kierownictwa jest kierować bez zakłóceń.
Przywódca partii jest w stałej relacji ze stronnictwem, nadaje mu energie i integruje partie, jednoosobowe kierownictwo z natury rzeczy prowadzi do marazmu i stłumienia aktywności.

Po trzecie, doszło w PiS do faktu smutnego i zawstydzającego: ograniczania swobody dyskusji środkami administracyjnymi. To nasz przypadek. Byliśmy wiceprezesami partii. Dwaj z nas ja zakładali ryzykując przy tym w 2001 roku materialnym dorobkiem całego życia, ręcząc majątkiem osobistym za zobowiązania finansowe PIS-u. Jeżeli dla politycznej wygody i obrony własnych interesów politycznych Prezes zawiesza nas, by uniemożliwić nam udział w Kongresie, to oznacza to tyle, że od tej chwili nikt w naszej partii nie może czuć się bezpieczny. Powstaje strach, a strach zabija partie, która jest wolna wspólnota wolnych ludzi, którzy w imię wspólnoty celów i wspólnego działania samoograniczaja swoja swobodę.

Wychodząc od takiej diagnozy przedstawiamy Wam pod rozwagę środki zaradcze w postaci umiarkowanej i racjonalnej reformy statutowej, która przywróci naszej partii sile i energie zachowując warunki dla silnego przywództwa politycznego Prezesa PiS.

Proponujemy zatem:
1. Aby to Zjazdy Okręgowe wybierały Prezesa Okręgowego, natomiast Prezesowi
Partii przysługiwałoby prawo zatwierdzenia tego wyboru lub odmowy;
2. Aby statut zawierał przepis, iż Komitet Polityczny na wniosek Prezesa uchwala
swój regulamin pracy i obrad;
3. Aby statut zawierał przepis zobowiązujący Prezesa do podziału żądań i
obowiązków miedzy wiceprezesów partii i członków Komitetu Politycznego;
4. Aby statut zawierał przepis, iż osoby spoza składu Komitetu Politycznego
zapraszane na obrady biorą udział wyłącznie w konkretnym punkcie porządku
obrad; natomiast członkowie partii zapraszani przez Prezesa do udziału w całości
obrad winni uzyskać akceptacje Komitetu;
5. Aby statut zawierał przepis, iż w przypadku członków władz statutowych partii
Prezes może ich zawiesić w prawach członka partii wyłącznie w przypadkach
nagłych i nie cierpiących zwłoki, natomiast decyzja o zawieszeniu musi uzyskać
akceptacje Zarządu Głównego; brak takiej decyzji oznacza uchylenie decyzji o
zawieszeniu.

Propozycje konkretnych zmian statutowych stanowią drugi załącznik do naszego listu.

Apelujemy do Was abyście, po koniecznych dyskusjach, te lub inne propozycje przenieśli na Kongres. Apelujemy, abyście podjęli trud i wysiłek wprowadzenia do porządku obrad Kongresu punktu „zmiana statutu”. Apelujemy, abyście podjęli dyskusje nad programem reformy i naprawy naszej partii. Może my się mylimy, może racje mamy tylko po części, może są propozycje lepsze i trafniejsze od naszej. Jednego jesteśmy jednak pewni. Partia wymaga zmian, wymaga reformy.

Jeśli jednak na Kongresie nie uda się nawet zapoczątkować dyskusji nad zmianami i
ustalić konkretnej perspektywy ich wprowadzenia; jeśli Kongres przerodzi się w manifestacje poparcia dla mechanizmów jednoosobowego kierownictwa posługującego się narzędziami adiutancko-pretorianskimi, to apelujemy o decyzje ważka i bolesna. Niech wtedy ci, którzy być może, nie do końca się z nami zgadzają, ale dzielą z nami troskę, niepokój i ból – niech w głosowaniu nad votum zaufania dla Pana Jarosława Kaczyńskiego wstrzymają się od głosu.

Przywódca ma prawo wiele wymagać od partii, ale partia też musi stawiać wymagania
przywódcy.

/ - / Ludwik Dorn
/ - / Kazimierz M. Ujazdowski
/ - / Paweł Zalewski

Prawo Schmidta: Jeśli psujesz coś dostatecznie długo, w końcu ci się uda. Obserwacja Einsteina: Są dwie rzeczy nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Nie upierałbym się przy wszechświecie. Giuseppe Tomasi Di Lampedusa: Wiele musi się zmienić, aby wszystko zostało po staremu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka