Jarek Cyrankiewicz Jarek Cyrankiewicz
60
BLOG

O kogo martwi się posłanka Jakubiak?

Jarek Cyrankiewicz Jarek Cyrankiewicz Polityka Obserwuj notkę 16
- A jakich sobie małżeństw panowie w Polsce życzą? Homoseksualnych? Bo w Karcie nie ma jego definicji jako związku kobiety i mężczyzny!
Wiadomo już więc dlaczego J. Kaczyński robi awanturę o traktat, który wynegocjował wraz z bratem. Chce po prostu krzykiem pokryć własną niekompetencję.
 
Prezydent pojechał na negocjacje i od razu w pierwszym kroku spuścił z okna Marka Cichockiego i Ewę Ośniecką zdając się na doradztwo swojej femme fatale, madame Fotygi, która obiecała mu Oscara za występ na szczycie UE. Pewnie nigdy nie dowiemy się, co było tego przyczyną: dyspepsja, nieznajomość języków obcych, czy też wyczerpany akumulator telefonu komórkowego, ale podpisał wynegocjował Traktat, nazwany później Lizbońskim, nie zdając sobie sprawy z jego treści.
 
Natychmiast ogłosił swój wielki sukces, a dzielnie wspierał go w tym jego brat. Dopiero, kiedy odezwał się Rydzyk, bracia zorientowali się, że ich obecny oraz potencjalny elektorat może być zawiedziony swoją „ostatnią nadzieją białych”, to jest politykami, którzy wyprowadzą Polskę z UE.
 
Ponieważ jednak bracia nie stracili jeszcze nadziei na elektorat pro europejski, postanowili wykonać skomplikowaną konstrukcję myślową pod tytułem: jak zjeść omlet nie rozbijając jajek. Są więc za ratyfikacją traktatu pod warunkiem wprowadzeniem do niego koniecznych dla Rydzyka zmian, o której to konieczności wyraźnie powiedziała wspomniana na początku Elżbieta Jakubiak.
 
Oczywiście myślą, że ciemny lud to kupi. Jednak ciemny lud nie jest na tyle ciemny, by nie wiedzieć, że bracia przypominają gości, którzy chcąc kupić samochód ostro targują się o kolor tapicerki i znaczki na felgach. Kiedy już postawią na swoim zadowoleni z dobrze wykonanej roboty, podpisują umowę ze sprzedawcą i dopiero po kilku miesiącach uświadamiają sobie, że dobrze byłoby sprawdzić moc silnika, pojemność bagażnika, wygodę foteli i ilość spalanego paliwa. Idą więc do sprzedawcy z pretensjami chcąc zwrócić auto i pokazują mu egzemplarz umowy, na którym sami dopisali, że mogą je zwrócić, jeśli nie spodoba się miejscowemu proboszczowi, a diler z czystym sumieniem może im powiedzieć, że widziały gały, co brały. I każe im spadać na drzewo.
 
Otóż, jak się okazuje, nie widziały. I dlatego posłanka Jakubiak musi się martwić o homoseksualistów.

Prawo Schmidta: Jeśli psujesz coś dostatecznie długo, w końcu ci się uda. Obserwacja Einsteina: Są dwie rzeczy nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Nie upierałbym się przy wszechświecie. Giuseppe Tomasi Di Lampedusa: Wiele musi się zmienić, aby wszystko zostało po staremu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka