Blog
Blog racjonalny
Jarosław Klimentowski
Jarosław Klimentowski Były kierowca autobusu :)
19 obserwujących 57 notek 80232 odsłony
Jarosław Klimentowski, 10 stycznia 2017 r.

Polska edukacja postawiona na głowie

621 15 3 A A A

To wcale nie jest notka o planowanej reformie edukacji, gdyż to żadna reforma. Można powiedzieć, że to anty-reforma powrót do tego, co było przed reformą rządu AWS-UW. To jest notka o tym jak przez lata polską edukację postawiono na głowie i jak bardzo rządzący nie mają bladego pojęcia co z tym należy zrobić. A recepta nie jest trudna i doskonale znana wszystkim, którzy z edukacją mają do czynienia.

Przypomnijmy w jaki sposób w latach 90-tych władza postanowiła rozwiązać problem rosnącego bezrobocia. Otóż zrobiła to wykorzystując ambicję zrywającego kajdany komuny polskiego społeczeństwa. Obiecano nic innego jak tytuł magistra dla każdego. Bo przecież tylko z dyplomem ukończenia studiów można coś w tym kraju osiągnąć. Więc zlikwidowano szkoły zawodowe, zmarginalizowano technika, a wielki boom zaczął się na prywatne, wyższe uczelnie. W ten sposób całe pokolenie młodych Polaków wypchnięto z rynku pracy, poprawiając statystyki bezrobocia. Niestety po kilku latach okazało się, że po tych studiach pracy wcale nie ma.

Porozmawiajcie państwo z typowym licealistą. Nie mówię tutaj o osobach bardzo ambitnych, chcących np. pracować naukowo, ale o średniakach, którym marzy się życie ponad średnią. Jak widzą swoją przyszłość? Oczywiście jakieś studia, może marketing czy zarządzanie, a potem najlepiej od razu praca jako dyrektor albo prezes. Tylko ile jest takich etatów? Spróbujcie więc z drugiej strony i zapytajcie, czy wiedza, którą zdobywają w szkole, przybliża ich do tego celu? Jako komentarz wkleję tutaj typowego, młodzieżowego mema:

image


Taki typowy licealista oczywiście odpowie - umiejętność liczenia pochodnej, cykl Krebsa, czy budowa atomu, nigdy nie przydadzą mu się w życiu codziennym. Ba nawet daty panowania Bolesława Chrobrego nie bardzo. Po co więc się tego uczą? Aby odbębnić, zdać maturę i iść na studia. Nie jest to zresztą trudne przy progu na poziomie 30%. I tutaj jest całe clou. Przed wojną matura to był za pewne poziom dzisiejszego doktoratu. Po wojnie może dzisiejszej magisterki. A dzisiaj? Dzisiaj matura jest dla mas. Należy się każdemu jak psu micha. Jaki jest tego efekt?

Efekt jest oczywiście prosty do przewidzenia. Skoro matura jest dla każdego, to jej poziom musi być odpowiednio niski. A skoro tak, to wartość tego papierka jest zerowa. Za obniżeniem poziomu matury idzie obniżenie poziomu studiów i tak samo poziom papierka przez taką uczelnie wystawionego jest nic nie warty. W ten sposób młodzież wpada w pułapkę. Lata poświęcają na "niepotrzebną" widzę w liceum, potem lata na marnej jakości studia, w końcu zdobywają wymarzony papier i trafiają na kasę do Biedronki. Bo obok nich są miliony innych ludzi z tym bezwartościowym papierem, którzy właściwie niczego nie umieją.

Skończmy wreszcie z tym obłędem. Nie każdy musi mieć w tym kraju studia wyższe. Ten sam człowiek, który zamiast wybierać daremną drogę zdobywania bezwartościowego papierka, skończy technikum albo zawodówkę i wstąpi w dorosłość z konkretną umiejętnością, ma o wiele lepsze perspektywy nie tylko na pracę dającą satysfakcję, ale i na pracę nieźle płatną. Tak ocenia to rynek. Oczywiście zaraz po szkole nie ma co liczyć na kokosy, ale podczas gdy kolega czołga się przez studia, które sponsorują mu rodzice, ten po zawodówce już pracuje. Zarabia mało, ale zdobywa doświadczenie. Po kilku latach jest już niezłym rzemieślnikiem, który spokojnie wyciąga średnią krajową albo i lepiej (proszę popatrzeć ile trzeba zapłacić np. kafelkarzowi czy elektrykowi). Za odłożone przez ten czas pieniądze (plus to co np. jego rodzice włożyliby w jego studia) może już nawet założyć własną firmę. Kim jest w tym momencie jego kolega po marnych studiach? Tak naprawdę nikim. Człowiekiem w wieku ok. 24 lat, który nie tylko zadłużył się u rodziców, ale nie ma właściwie żadnej praktycznej wiedzy na start. Nawet ten kolega rzemieślnik go nie zatrudni, bo po co mu ktoś, kto niczego nie umie? Ten sam człowiek więc musi chwycić się najgorzej płatnej pracy i próbować jakimiś kolejnymi kursami czy szkołami podyplomowymi zdobyć namiastkę wiedzy, która pozwoli mu znaleźć choć nieco lepszą pracę.

W tym czasie jego kolega po technikum nie tylko ma już swoją firmę, zatrudnia pracowników i nieźle zarabia, ale jeśli chce, to właśnie teraz może zdać maturę i zaocznie skończyć studia. Robi to bo wie w jakim konkretnie celu tego potrzebuje. Ma jasno określoną wizję czego chciałby się nauczyć i ile musi na to poświęcić czasu i pieniędzy.

Jeśli myślicie państwo, że to rozważania na papierze, to służę w razie czego przykładami ludzi, którzy w ten ciężki sposób w końcu zrozumieli gdzie leży prawdziwa wartość człowieka. Mam na przykład kolegę, który zawsze marzył o kierowaniu pociągami. Ale jak w to w życiu pod presją społeczeństwa przebrnął przez ogólniak i poszedł na studia. Studiów chyba nie skończył, bo nie miał motywacji, kierunek go w ogóle nie porywał, więc poszedł zupełnie niewykwalifikowany do pracy jako telefoniczny konsultant. Praca naprawdę ciężka i drenująca psychicznie. Przez lata myślał o założeniu firmy i pracy jako elektryk, bo to lubił, ale nie miał wiedzy, ani specjalistycznych kursów. W końcu przypadkiem trafił do technikum kolejowego dla dorosłych. Skończył je śpiewająco i szybko dostał wymarzoną pracę jako maszynista. Ale to nie koniec. Wkrótce został kierownikiem symulatora i to on zaczął uczyć innych. Nadal pnie się po szczeblach kariery, ciekawi mnie kiedy zostanie dyrektorem. W międzyczasie zaocznie skończył studia wyższe na kierunku związanym z jego pracą, za co zresztą zapłaciła mu firma. Głupie dwa lata spędzone w technikum, a jak bardzo zmieniły karierę tego człowieka!

Jeśli więc naprawdę chcemy zreformować szkolnictwo w Polsce to przywróćmy właściwe miejsce szkołom zawodowym oraz godność maturze, która ma być pierwszym krokiem do kariery naukowej (w końcu po to te cykle Krebsa i inne "bzdury"), a nie prestiżowym papierkiem dla mas. W liceum dlatego uczymy się literatury, historii, nauk przyrodniczych, ponieważ chcemy być humanistami, ludźmi oświeconymi, a nie dlatego, że chcemy więcej zarabiać. Dopóki Polacy tego nie zrozumieją, dopóty będą tylko tanią i nisko wykwalifikowaną siłą roboczą dla innych.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ikarus, MAN, Jelcz i Solaris

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • Sorry chyba nie załapałem ironii :D
  • A mnie niczego takiego na UW nie kazali podpisywać.
  • Jeśli Rosja przygotowuje się do wojny to z Ukrainą, a nie Polską. Ciekawe też jakie w takim...

Tematy w dziale Społeczeństwo