26 obserwujących
70 notek
141k odsłon
  411   0

Salon zgodny w sprawie Szydło

Nauka płynąca z drugiej wojny światowej jest prosta. Sojusznik tak długo pozostaje sojusznikiem, jak długo ma w tym jakiś interes. Polacy nadal wierzą w jakąś mityczną przyjaźń między narodami. Ot. np. USA nigdy nas nie zostawią, bo tak nam pomagali za komuny. Jak to możliwe, że po nauce płynącej z II WŚ Polacy nadal w to wierzą?

Dla Brytyjczyków byliśmy tak długo sojusznikami, jak długo mogliśmy wiązać wojska Hitlera. Gdy tylko Polska upadła, staliśmy się zwykłym petentem, albo wręcz natrętem. Brytyjczycy obsadzali rząd na uchodźtwie swoimi ludźmi, którzy nie realizowali polskiej racji stanu, lecz rację brytyjską. A brytyjską racją stanu było pokonać wojska Hitlera rękami Sowietów. Nagle więc Sowiety stały się przyjacielem polskiego rządu, a Brytyjczycy bez oporów sprzedali Polskę Stalinowi w zamian za pokonanie Hitlera.

Dlaczego więc pani Szydło popełnia ten sam błąd. Zamiast układać się z sąsiadami patrzy z nadzieją za ocean? Nigdy tego nie zrozumiem. Amerykanie to tak samo cyniczny naród jak Brytyjczycy. Pomagają Polsce bo mają w tym interes. Gdy ten interes zniknie, skończy się i polsko-amerykańska przyjaźń.

Auschwitz jest symbolem tego, że aby bronić polskich obywateli trzeba nie tylko szukać sojuszników, ale i nie rozwścieczać wrogów. Nawet jeśli miałoby to być kosztem pewnych ustępstw. A ustępstwa jakie się nam obecnie stawia są znikome w stosunku nawet do ustępstw które należało ponieść w 1939 roku dla ratowania polskich obywateli. Mądra dyplomacja polega na czymś zupełnie odwrotnym, niż to się robi dzisiaj. Nie tylko nie należy rozwścieczać i odwracać się od sąsiadów, ale tak sterować polityką, aby ci sąsiedzi mieli interes nas bronić. Bo tylko sojusz oparty na interesie jest prawdziwym sojuszem, a nie papierowym.

W międzynarodowej polityce nikt nie kieruje się sentymentami. Sentymentalne sojusze upadają zaraz po tym, gdy obywatele danego państwa zapytają się - "Po co właściwie mamy ginąć za Polaków?". Tylko sojusz oparty na wspólnych korzyściach i interesach może przetrwać. Nasz rząd powinien zabiegać o to, aby nasi sojusznicy mieli tutaj interes, którego będą chcieli bronić.

Pamiętajmy, że Polska nie chciała oddać Niemcom niemieckiego wolnego Gdańska, by już po kilku latach Mikołajczyk wolną ręką oddał sowietom całe ziemie wschodnie. Nic to nie zmieniło, gdyż Brytyjczycy musieli sowietom dać więcej, niż oferował im Hitler. Brytyjczycy oferowali więc cała Polskę.

Ktoś powie - dogadywanie się z Niemcami czy z UE godzi w naszą suwerenność. Zgadza się. Każdy sojusz, każdy pakt, każda obustronna umowa po części godzi w suwerenność umawiających się krajów. Tak musi to działać. Na prowadzenie całkowicie suwerennej polityki zagranicznej może sobie pozwolić tylko kilka największych potęg atomowych świata. Cała reszta musi pogodzić się z tym, że w imię bezpieczeństwa idzie na ustępstwa. Jeśli polski rząd tego nie zrozumie, to Auschwitz w tej czy innej formie niestety spotka nas ponownie.

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale