Artykuł byłego doradcy prezydenta Stanów Zjednoczonych Zbigniewa Brzezińskiego, opublikowany na łamach czasopisma „Foreign Affairs”, gdzie jego myśl podstawowa polega na konieczności nawiązania oficjalnych stosunków między NATO i Organizacją Układu w sprawie Wspólnego Bezpieczeństwa. Przy okazji należy przypomnieć, że do składu Organizacji Układu w sprawie Wspólnego Bezpieczeństwa należą Rosja, Białoruś, Kazachstan, Armenia, Kirgizja, Tadżykistan i Uzbekistan.
„Uważam za czynnik pozytywny to, że wybitni politolodzy na miarę Brzezińskiego (a przecież należy on do składu ekipy Baracka Obamy do spraw polityki zagranicznej) zwrócili nareszcie uwagę na nienormalną sytuację, jaka powstała w dziedzinie bezpieczeństwa europejskiego. W zasadzie, na jednym polu działają różne instytucje, w żaden sposób ze sobą nie związane. Rosja już od dawna wyraża zaniepokojenie w związku z tym. Wcale nie robiła żadnych aluzji, jak pisze pan Brzeziński, lecz podejmowała realne działania. W 2004 roku na biurku sekretarza generalnego NATO znalazł się list wystosowany przez Organizację Układu w sprawie Wspólnego Bezpieczeństwa zawierający ofertę współpracy. Niestety, nie otrzymano na niego żadnej oficjalnej odpowiedzi. A przecież sytuacja na świecie zmienia się. Obecnie Rosja wzywa do zawarcia wszechstronnego, obowiązującego prawnie układu w sprawie bezpieczeństwa europejskiego. W jego właśnie ramach mogą współpracować ze sobą najróżniejsze organizacje i instytucje. Wobec tego propozycja Brzezińskiego jest spóźniona, została ona jak gdyby wyrwana z ogólnego tła reformowania całokształtu systemu bezpieczeństwa w Europie. Ponadto, nie można nie uwzględniać tego, że po wydarzeniach na Kaukazie w sierpniu minionego roku nasze stosunki z Zachodem wydatnie się zaogniły.
Wypowiedź Brzezińskiego - Po pierwsze, te wewnątrz Zachodu. Dialog USA z Europą komplikuje to, że Unia Europejska nie jest politycznie zjednoczona. Można teoretycznie liczyć, że po przyjęciu traktatu lizbońskiego stanie się inaczej, ale byłoby to zaklinanie rzeczywistości. Europa jest niespójna na dwóch płaszczyznach. Tworzą ją kraje zarówno potężne, jak i niewielkie.
Po drugie, różne kraje różnie definiują odpowiedzi na podstawowe pytania strategiczne. Moim zdaniem USA nie mają wyboru - muszą na razie skupić się, jak powiedziałem, na dialogu z "europejską trójką" - Wielką Brytanią, Niemcami i Francją. Ale żeby to przyniosło jakiekolwiek efekty, te trzy państwa też przynajmniej co do głównych spraw muszą ustalić konsensus.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)