Każda ekspansja Gazpromu jest w tej chwili niebezpieczna - powiedział premier Jarosław Kaczyński, odnosząc się do informacji, że ten rosyjski koncern gazowy jest zainteresowany nabyciem stacji paliw w Polsce. "Należy się przejmować" - uważa premier.
Gazpromowi zaoferowano nabycie 300 stacji paliw w Polsce w ramach joint venture z British Petroleum (BP) - podała RBD Daily.
Analitycy oceniają wartość możliwej transakcji na 300-600 mln USD.
Rosjanie na polskim rynku paliw
Jeśli Gazprom Nieft przejmie stacje, nie będzie jedynym rosyjskim koncernem paliwowym obecnym na polskim rynku. W ubiegłym roku Łukoil kupił 83 stacje JET od amerykańskiego koncernu Conoco-Phillips. Chce zwiększyć tę liczbę do 300 w ciągu kilku lat. Liderem na krajowym rynku pozostaje jednak PKN Orlen, który posiada prawie 2 tys. punktów.
Żródło MONEY
Kulisy operacji
Według gazety propozycję wysunęli nie Rosjanie, a Brytyjczycy. BP chce pozbyć się części sieci dystrybucyjnej i skupić bardziej na działalności wydobywczej. Z kolei Gazprom sam również chce zarabiać na sprzedaży własnych paliw.
Brytyjczycy, licząc na wsparcie gazowego giganta, chcą uzyskać większy dostęp do rosyjskich złóż. Koncerny mają współpracować przede wszystkim w sektorze gazowym.
bardzo złym objawem jest to, że z polskiego rynku znikają wysokiej jakości marki, jak JET, Esso czy ewentualnie BP. - W ich miejsce pojawiają się takie, które nie mają długiej tradycji i raczej nie będą ciągnęły w górę polskiego rynku pod względem standardu - ocenia Andrzej Szcześniak. Podkreśla, że z przeprowadzonych kilka lat temu badań wynika, iż jeżeli na rynku konkuruje ze sobą kilka dużych i dobrych firm, to jakość usług jest znacząco wyższa. Ekspert wątpi też, aby w dłuższym okresie rosyjskie firmy, kontrolowane przecież przez władze w Moskwie, silnie ze sobą konkurowały.- Rosyjskie firmy najczęściej współpracują za granicą, np. tworząc wspólne joint venture. Nie wiem, czy byłoby to możliwe w Polsce ze względu na przepisy antymonopolowe, ale Łukoil i GazpromNieft agresywnie by ze sobą nie walczyły - mówi Andrzej Szcześniak. Po ewentualnym wyjściu BP, na polskim rynku pozostałyby tylko dwa duże koncerny zachodnie Shell i Statoil. Eksperci nie mają wątpliwości, że niepotwierdzone doniesienia wkrótce mogą się ziścić.
Źródło Gazeta Prawne Szczesniak Komentarz wg. Służba DyplomatycznaNa Zachodzie Kreml jest często oskarżany o wykorzystywanie Gazpromu jako instrumentu polityki zagranicznej. W istocie problem Rosji polega na czym innym – ani Gazprom, ani inne przedsiębiorstwa o podobnym potencjale takimi instrumentami nie są. Realizują cele korporacyjne i starają się dystansować od rozwiązywania problemów o charakterze ogólnonarodowym (dotyczących polityki wewnętrznej czy zagranicznej). W niektórych przypadkach interesy te są zbieżne. Niekiedy państwu udaje się skłonić korporacje do współpracy w zamian za lobbowanie na ich rzecz na rynkach zagranicznych. Ale nie należy mylić poczucia obowiązku ze służbą, a przejmowania kontroli ze współdziałaniem. Władza nie ma wystarczających argumentów za podporządkowaniem sobie korporacji i przekształceniem ich w dobro wspólne. Biznes ze swej natury dąży do osiągania zysków i nie chce być niczyim instrumentem. Jest cyniczny i pragmatyczny. Państwo przeciwnie – powinno być moralne i idealistyczne. Zdolność państwa do użycia korporacji dla realizacji własnych interesów jest oznaką jego zdrowia i siły. Zadanie władz Rosji polega właśnie na tym, by znaleźć możliwości współdziałania państwa i biznesu w interesie całego społeczeństwa.
Gazprom odpowiada
Tuż przed opublikowaniem szczegółów propozycji KE, Gazprom wydał oświadczenie, w którym zapewnia, że jest godnym zaufania dostawcą surowców energetycznych dla UE. - Podzielamy długoterminowy cel UE, jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa dostaw. Chcemy mieć swój udział w debacie dotyczącej regulacji sektora energii w UE i jesteśmy pewni, że nasz głos będzie wysłuchany - głosi komunikat opublikowany w Brukseli. Rosyjski monopolista gazowy Gazprom nie wykluczył, że proponowana regulacja rynku energetycznego Unii Europejskiej może odbić się na cenach surowców energetycznych w Europie.
TVN24 09/2007
Osobiście uważam to za spekulacje ale polityka ekspansji rosyjskich firm paliwowo energetycznych na rynki energetycyzne UE , jest faktem.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)